Broniący tytułu Marc Marquez zakończył pierwszy dzień oficjalnych testów MotoGP na australijskim torze Phillip Island z najlepszym czasem. Jego tempo budziło jednak spore wątpliwości. Nie tylko Hondy, ale także konkurencji.

Hiszpan, który w Australii był także bardzo szybki podczas rund Grand Prix w ostatnich latach, wykręcił w środę czas o siedem dziesiątych sekundy lepszy od swojego wyniku z październikowych kwalifikacji i jako jeden z zaledwie czterech zawodników zszedł poniżej bariery 1:30. Imponujące było także jego tempo. 23-latek aż 27 okrążeń pokonał w wynikami w przedziale 1:30. Drugi Valentino Rossi takich kółek zaliczył tylko dziesięć, trzeci Andrea Iannone zaledwie trzy, a czwarty Maverick Vinales osiemnaście.

Sytuacja jest więc jasna, a Marquez wydaje się póki co poza zasięgiem, ale on sam widzi to zupełnie inaczej. Hiszpan podkreśla, że nowy silnik w specyfikacji big-bang cały czas nie współpracuje idealnie z elektroniką i choć nie jest już tak nerwowy jak ten sprzed roku, to jednak wciąż nie daje zawodnikowi pełnego komfortu. „Nie jestem w stanie pojechać już dużo szybciej, ale mogę czuć się jeszcze dużo bardziej komfortowo – powiedział. – Możliwe, że to także kwestia zmiany stylu jazdy, bo jednak od lat jestem przyzwyczajony do innego silnika [w specyfikacji screamer]”. Marquezowi i Hondzie w Australii pomaga także fakt, że na szybkim torze całkowicie znikają problemy ze słabym przyspieszeniem, które trapiły model RC213V przez ostatni rok.

rossi1 testy australiaZdaniem drugiego dzisiaj Rossiego słowa Marqueza to jednak tylko zasłona dymna, a Hiszpan zwyczajnie ściemnia. „Na papierze wyżej w tabeli czasów podczas wcześniejszych testów był Vinales, ale to Marquez miał najlepsze tempo i to on jest punktem odniesienia” – Włoch powiedział dziś dziennikarzom. Czy to prawda? Przekonamy się pewnie dopiero w Katarze. Póki co Rossi ma nad czym pracować. Dzisiaj „Doktor” nie czuł się komfortowo na swojej M1-ce, szczególnie rano i na zużytych oponach, a po drodze niemal zaliczył wywrotkę po groźnym uślizgu przodu w szybkim, dziewiątym zakręcie. Priorytety Yamahy są jednak nieco inne. Rossi i Vinales porównują w Australii dwie różne specyfikacje ramy i tylnego wahacza, z zamiarem wybrania jednej ostatecznej wersji na sezon 2017. Dla obu bardzo ważne będzie także przejechanie jutro symulacji wyścigu.

Nieco trudny początek dnia ma za sobą także Iannone, który opuścił w październiku wyścig o Grand Prix Australii z powodu kontuzji i rano zwyczajnie nie mógł odnaleźć się na Phillip Island. Co prawda pod koniec sesji wskoczył na trzecią pozycję, ale jego tempo na fabrycznym Suzuki pozostawia jeszcze nieco do życzenia.

vinales testy australiaPierwszą piątkę zamknął w środę Cal Crutchlow, który testował dla Hondy silnik o nieco innej charakterystyce niż duet Repsola, co ma przyspieszyć pracę nad ostateczną wersją jednostki napędowej na sezon 2017. Za nim dzień zakończył Danilo Petrucci, który był najbardziej pracowitym zawodnikiem na torze. Włoch otrzymał na testy w Australii dwa egzemplarze tegorocznego modelu Demosedici i natychmiast zabrał się do nadrabiania strat z Malezji. Jego tempo na zużytych oponach było niezłe, ale ostateczna strata do Marqueza wyniosła siedem dziesiątych sekundy.

lorenzo testy australiaSiódmy rezultat uzyskał kolejny zawodnik, który w październiku nie startował w Australii. Dani Pedrosa rano skupiał się na łapaniu tempa i nauki opon Michelin, po czym zabrał się za testy zawieszenia. Jutro czeka go praca nad elektroniką.

Pracowity dzień zaliczył także fabryczny duet Ducati. Andrea Dovizioso testował podzespoły związane z podwoziem, podczas gdy Lorenzo – który także otrzymał kilka części poprawiających jego pozycję i wyczucie za kierownicą – skupiał się na zrozumieniu Ducati. Hiszpan był rano jednym z pierwszych, którzy wyjechali na tor i długo utrzymywał się w pierwszej dziesiątce, ze stratą ok. pół sekundy do lidera. Jak sam podkreślił, to dużo lepszy początek niż podczas pierwszego dnia testów w Malezji. Później jednak były mistrz świata miał problemy z trzecią tylną oponą i nie poprawił czasu, marnując ostatnią godzinę i spadając na jedenaste miejsce, ze stratą 1,1 sekundy do Marqueza. „Wciąż muszę dostosować się do motocykla – przyznał. – W szybkich zakrętach silnik nadal jest jak dla mnie nieco zbyt nerwowy, a do tego mogę poprawić hamowania.”

barbera testy australiaDuet Ducati rozdzielili Jack Miller [kontuzjowany kolega z ekipy, Tito Rabat, wciąż leczy kontuzjowane w Malezji i operowane niedawno kolano] i imponujący po raz kolejny debiutant, Jonas Folger. Nieco więcej problemów mieli dziś z kolei Hiszpanie; Alvaro Bautista i Hector Barbera. Obaj zaliczyli niegroźne wywrotki. O ile Bautista w miarę upływu dnia poradził sobie z problemami z przodem, o tyle zrezygnowany Barbera przyznał, że trapią go one od pierwszego kontaktu z modelem GP16. Trochę problemów mieli dziś także debiutanci; nie przepadający za Phillip Island Johann Zarco oraz Alex Rins. Aż dwie wywrotki zaliczył z kolei Sam Lowes. Zanim powiecie, że ma to w genach, przypominamy, że Brytyjczyk ani razu nie upadł podczas ostatnich testów w Malezji, a dzisiaj najpierw padł ofiarą podmuchu wiatru; podobnie jak Bautista i Barbera, a następnie zimnej tylnej opony. Sam był jednak zadowolony z ogólnych postępów i zmotywowany przed jutrzejszą jazdą. W czwartek Aprilia ma bowiem zaprezentować nowe, „nietypowe” owiewki, będące odpowiedzią na skrzydła Yamahy. Niespodziankę planuje także Suzuki.

Sporo pracy czeka z kolei ekipę KTM, która w Australii jeździ po raz pierwszy. Bradleya Smitha rano spowolniły problemy techniczne. Brytyjczyk – dziś ostatni – przyznał, że jego nowa maszyna wymaga zupełnie innego, bardziej agresywnego stylu jazdy niż Yamaha i taka zmiana nie przychodzi mu łatwo. Pol Espargaro był z kolei zachwycony tempem pracy austriackich inżynierów, ale przyznał, że zespół ma przed sobą jeszcze sporo roboty i mało czasu. Dziś był siedemnasty.

Bardzo możliwe, że całkiem niezła pogoda dopisze także przez dwa ostatnie dni testów. Będzie potrzebna. Jak usłyszeliśmy od jednego z techników od opon, Phillip Island to jedyny tor na świecie na którym zmierzono w MotoGP temperaturę opon przekraczającą 200 stopni Celsjusza! Dobre warunki mogą jednak nie dać zbyt wiele. Nie dość, że podczas rundy o Grand Prix Australii będzie tutaj dużo zimniej, to jeszcze nietypowa charakterystyka toru na wyspie Filipa nie musi wcale pomagać w ustawieniu motocykli na inne, europejskie obiekty. Może się więc okazać, że dzisiejsze tempo Marqueza, nawet bez zasłony dymnej, na niewiele się zda… Tak. Akurat!

Wyniki pierwszego dnia testów MotoGP w Australii znajdziecie TUTAJ.