Tajemniczy pan Marek dostarcza stołecznej policji więcej zgłoszeń w skali miesiąca, niż połowa fotoradarów stojących w Warszawie. Dla policji jest „znacznym obciążeniem”.

Sprawa stała się popularna po fejsbukowym poście Maliny Błańskiej. Popełniła wykroczenie w centrum Warszawy, ale wezwano ją z komendy w Piasecznie, gdzie dostała mandat 250 zł. Jednak cały wysiłek i koszt były warte historii, którą poznała. Opisała wszystko na swoim FB, a dalej historia rozniosła się na cały internet.

Za sprawą swojej działalności, tajemniczy strażnik jest już dość popularny. Jest nim osoba, którą nieoficjalnie zidentyfikowano jako pana Marka, emerytowanego pracownika Najwyższej Izby Kontroli. Pan Marek tak nudzi się na emeryturze, a jednocześnie jest wciąż tak bardzo „wczuty” w kontrolowanie, że stał się samozwańczym strażnikiem obywatelskim.

Wyposażył się w wysokiej jakości sprzęt fotograficzny – dostarczane przez niego materiały dowodowe są tak dobre, że widać numery seryjne miejskich rowerów Veturilo, a więc jest możliwość weryfikacji osoby wypożyczającej rower… I popełniającej wykroczenie, które sfotografował pan Marek.

Mieszka najprawdopodobniej w okolicy Alej Jerozolimskich, bo to z tamtych rejonów przychodzi najwięcej wykroczeń. Pan Marek pozostaje anonimowy, nie pokazuje się mediach, nie ujawnia swojej tożsamości. Zgłoszenia przysyła od 2017 roku, jest ich nawet do 400 miesięcznie, a funkcjonariusze nie mogą ich zignorować – dlatego rozdzielają zgłoszenia na okoliczne komendy, a pani Malina z Facebooka musiała jechać aż do Piaseczna.

Pan Marek fotografuje głównie samochody jadące buspasem, samochody parkujące w miejscach niedozwolonych, wykroczenia motorowerzystów, a także wykroczenia popełniane przez rowerzystów na Veturilo – miejskich rowerach wynajmowanych na minuty.

400 zgłoszeń na miesiąc to dużo. Połowa fotoradarów w Warszawie rejestruje miesięcznie mniej wykroczeń. Funkcjonariusze żartują, że niedługo trzeba będzie powołać oddzielny departament dla pana Marka.

„Zgłaszanie wykroczeń przez wskazaną osobę stanowi znaczne obciążenie w sprawach o wykroczenie w Sekcji Wykroczeń WRD KSP, ze względu na ilość dokonywanych zawiadomień” – podsumowuje podkom. Piotr Świstak w rozmowie z BRD24.pl.

W internecie komentujący porównują jego działalność do konfidenckich praktyk komunistycznych. Jest jednak także sporo innych opinii: „Jak nie byłoby wykroczeń, to nie byłoby zdjęć.”