Niesmaczna pyskówka pomiędzy Zarco a Lorenzo
Mick
18 lutego 2020

Johann Zarco i Jorge Lorenzo wdali się w cyber-pyskówkę w internecie. Zrobiło się… niesmacznie, bo w końcu dżentelmeni nie powinni publicznie rozmawiać o pieniądzach. 

Zaczęło się od wywiadu, jakiego Francuz udzielił hiszpańskiemu dziennikowi Marca. Trzeba przyznać, że Johann jest przesadnie wylewny. W końcu już wcześniej skrytykował Lorenzo za to, że ten zrezygnował z jazdy Hondą, choć sam zrobił dokładnie to samo i zrezygnował z drugiego roku kontraktu z KTM-em. Później skrytykował ekipę Avintia, nazywając ją nieprofesjonalną. Kilka tygodni później podpisał z nią jednak kontrakt. Mało tego; kilka lat temu dwukrotny mistrz Moto2 na oficjalnej konferencji skrytykował nawet fakt dodania Randy’ego Mamoli do grona „Legend MotoGP”…

Zapytany, dlaczego Lorenzo dłużej niż on zwlekał z poinformowaniem o zakończeniu swojej umowy, Zarco wypalił;

„Myślę, że bardziej martwi się o pieniądze niż ja. Myślę inaczej. Pieniądze obchodzą mnie znacznie mniej niż jego. Musiałem wziąć kredyt na dom. On mieszka w państwie, w którym nie płaci podatków lub płaci je mniejsze. Ja mieszkam we Francji. Tu płacę moje podatki i kredyt. Miałem wiele powodów by kontynuować [współpracę z KTM-em] dla pieniędzy, ale nie zrobiłem tego.”

Na odpowiedź Lorenzo nie trzeba było długo czekać. Hiszpan zorganizował sesję pytań i odpowiedzi w Stories na swoim Instagramie – cóż za zbieg okoliczności – i odniósł się także do pytania jednego z fanów o słowa Zarco:

„Nie lubię mieszać się w cudze sprawy finansowe. Każdy robi co może ze środkami jakimi dysponuje, ale skoro o to pytacie… Myślę, że on [Zarco] powinien się poważnie zastanowić dlaczego po ponad dziesięciu latach w mistrzostwach świata, dwóch tytułach mistrza świata i umowie z KTM-em nadal musi brać kredyt na dom”. 

Trzeba przyznać, że zrobiło się niesmacznie i w sumie nie powinniśmy tego komentować, ale warto zwrócić jednak uwagę na kilka aspektów. Sytuacja Zarco wynika zapewne po części z faktu, że przez lata był pod całkowitym kloszem swojego managera, Laurenta Fellona. Do tego stopnia, że jeszcze startując w Moto2 nie miał własnej komórki, a całą komunikację z mediami i światem zewnętrznym prowadził pod ścisłym nadzorem swojego mentora. Gdy tylko okazało się, że Fellon bez jego wiedzy odrzucił ofertę Repsol Hondy i doprowadził do podpisania umowy z KTM-em, Johann, mówiąc wprost; pogonił go w diabły.

Takie historie nie są jednak w świecie Grand Prix niczym nowym. Wszyscy pamiętacie z pewnością kontrowersje wokół Mavericka Vinalesa, gdy jego ówczesny manager, Ricard Jove, będący jednocześnie managerem jego zespołu, doprowadził do przedłużenia umowy z ekipą Moto3 dysponującą zupełnie niekonkurencyjnym motocyklem FTR Honda. Hiszpan tak się wtedy wściekł, że opuścił wyścig w Malezji, po czym doprowadził do tego, że jego kontrakt za pół miliona euro wykupił Pablo Nieto. Rok później Vinales był już mistrzem świata Moto3… na motocyklu KTM. Jove na kilka lat popadł w padoku w niełaskę.

Wielomilionową karę za rzekome unikanie płacenia podatków musiał także zapłacić włoskiemu fiskusowi Valentino Rossi, wówczas już wielokrotny mistrz MotoGP. Wtedy również skończyło się zwolnieniem managera, na którego spadła cała wina.

Ale to nie wszystko, bo podobną przygodę będąc już w MotoGP zaliczył przecież sam Lorenzo, który kontrowersyjnie rozstał się ze swoim managerem, Danim Amatrianem, podobnie jak bracia Espargaro. W swojej biografii trzykrotny mistrz MotoGP sam przyznał później, że przez długi czas nie wiedział, ile właściwie pieniędzy ma na koncie, którym zarządał jego manager. To właśnie z ta historia sprawiła, że Lorenzo zmienił numer startowy z 48 na 99. Amatrian, podobnie jak Jove, popadł w niełaskę, a po serii gróźb względem swoich byłych zawodników otarł także o kryminał.

Można więc powiedzieć, że w konflikcie Lorenzo kontra Zarco przygadał kocioł garnkowi, chociaż dzisiaj Jorge faktycznie nie musi już martwić się o stan swojego konta, a jego media społecznościowe są tego najlepszym potwierdzeniem. Wygląda na to, że Johann Zarco zalicza się do grona tych, których razi obnoszenie się Lorenzo z efektami swojej wieloletniej pracy w MotoGP. W końcu wszyscy pamiętamy kontrowersje, jakie wywołał kilka lat temu filmik z Jorge oprowadzającym ekipę filmową po swojej willi w Barcelonie. Nie zmienia to jednak faktu, że jako rywalowi z toru chyba zwyczajnie nie wypada Francuzowi poruszać takich tematów. Nawet biorąc pod uwagę rozgoryczenie, jakie Zarco czuje pewnie z uwagi na fakt, że to nie on został następcą Lorenzo w Repsol Hondzie…

Tak, wiemy, zapachniało pudlem czy innym kozakiem, ale jak widać w sezonie zimowym na brak tematów narzekają nie tylko media, ale także sami zawodnicy. Na szczęście testy MotoGP w Katarze już w ten weekend, a pierwszy wyścig za nieco ponad dwa tygodnie!

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się: