MotoGP – Kevin Schwantz kontra Tor Ameryk – Kolejny skandal
Mick
21 marca 2013

Pomiędzy mistrzem świata klasy 500ccm z roku 1993, Teksańczykiem Kevinem Schwantzem, a organizatorami GP Ameryk znów iskrzy. Były zawodnik Suzuki, który już wcześniej wytoczył władzom toru CotA proces, został wyrzucony z padoku podczas niedawnych testów MotoGP. Czy zostanie wpuszczony na wyścig?

To Kevin Schwantz namówił hiszpańską Dornę na organizację rundy MotoGP w Teksasie, choć w kalendarzu motocyklowych MŚ są już dwie inne rundy w USA. Były mistrz świata był także zaangażowany z projektowanie „Toru Ameryk”, na którym dokładnie za miesiąc odbędzie się wyścig motocyklowych mistrzostw świata.

Schwantz podpisał nawet z Dorną dziesięcioletnią umowę na organizację wyścigu. Sęk w tym, że choć podobno uścisnął sobie dłonie z władzami toru CotA [Circuit of the Americas], mimo jego nacisków, nigdy nie zawarł z CotA pisemnej umowy. Dorna zerwała więc swoją umowę z Teksańczykiem, który jednocześnie złożył pozew sądowy przeciwko CotA, twierdząc, że władze toru podpisały z Dorną nową umowę, aby pozbyć się go jako pośrednika i najzwyczajniej w świecie lepiej na tym zarobić.

W ostatnich dniach kontrowersyjna historia doczekała się kolejnego epizodu. Schwantz od lat prowadzi szkołę jazdy i opiekuje się młodymi zawodnikami. Wcześniej bardzo mocno doradzał m.in. 3-krotnemu mistrzowi USA i mistrzowi świata Superbike’ów Benowi Spiesowi. Obecnie jego podopiecznym jest inny zawodnik Suzuki, Blake Young, który wystartuje w tym roku z dziką kartą w trzech amerykańskich rundach MotoGP, dosiadając motocykla CRT.

Schwantz został zaproszony na niedawne, prywatne testy MotoGP na torze CotA, nie tylko przez zespół Younga, ale także zaprzyjaźnioną ekipę LCR Honda, kierowaną przez Włocha, Lucio Cecchinello. Kiedy jednak ochroniarze zobaczyli w padoku byłego mistrza świata, niemal dosłownie wynieśli go za bramę informując jednocześnie, że kolejna próba wejścia za kulisy zakończy się wezwaniem policji i oskarżeniem o wtargnięcie.

W wydanym oświadczeniu, władze toru tłumaczą, że test był imprezą prywatną, a Schwantz nie został na niego zaproszony (choć formalnie tor wynajęła Honda, więc to od niej zależało, kto został zaproszony, a kto nie). Sytuacja jest kuriozalna, a zachowanie władz toru skandaliczne. Choć sami jesteśmy pod wielkim wrażeniem infrastruktury i konfiguracji „Toru Ameryk”, w którego projektowaniu Schwantz pomagał zresztą Hermannowi Tilke, takie traktowanie mistrza jest naszym zdaniem bardzo nie na miejscu.

Trudno wyobrazić sobie, aby Schwantz, jako Teksańczyk, wieloletni ambasador MotoGP i osoba, która w dużej mierze przyczyniła się do organizacji GP Ameryk, za kilka tygodni nie został wpuszczony na tor podczas wyścigowego weekendu. Wielu amerykańskich kibiców już dzisiaj zapowiada rezygnację z wybrania się na wyścig, a ci, którzy mają już bilety, deklarują, że zasiądą na trybunach w koszulkach i czapkach ze słynnym numerem 34.

Nie jest to pierwsza kontrowersyjna sytuacja związana z torem CotA. Wyścig Formuły 1, który odbył się na przedmieściach Austin w październiku ubiegłego roku, długo stał pod znakiem zapytania z uwagi na podobne problemy z zewnętrznym promotorem. Umową na organizację rundy F1 w USA dysponował jeden ze współzałożycieli toru, Tavo Hellmund. Jego firma podpisała także oryginalną umowę na organizację wyścigu MotoGP z Dorną i firmą Schwantza. Choć znalazł się za burtą, Hellmund osiągnął ostatecznie pozasądowy kompromis z władzami CotA. W przypadku Schwantza szczęśliwego dla wszystkich zakończenia nie widać jednak na horyzoncie.

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły