Zakręty na RS125 – jechał pod prąd, ledwo uniknął czołówki!
Piotr Jędrzejak
30 września 2013

Przed Wami przykład skrajnego braku myślenia oraz ogromnego szczęścia jednocześnie.

Dzisiejszy kaskader posiada Aprilię RS125 i korzysta z niej tyle, ile tylko może. Trochę szkoda, że jako tor wyścigowy traktuje kilka zakrętów na publicznej drodze – ale jako Polacy jesteśmy w stanie to zrozumieć. Tego co dzieje się dalej, niestety już nie rozumiemy. Na zakręcie w lewo chłopak postanowił wybrać trajektorię na drugim pasie, jadącym w drugą stronę! Zrobił to dlatego, że – jak sam tłumaczy – wydawało mu się, że będzie pusto. Cholera! A nam się zawsze wydawało, że pasy oddzielone są właśnie po to, aby pojazdy nie spotykały się na czołówkę. Szczególnie w zakrętach!

Chłopak miał sporo szczęścia. Minął się z autem dosłownie na centymetry, a ratował się ucieczką w zielone. Tam z kolei było trochę błota, które zamortyzowało upadek. Aprilia jedynie straciła lusterko, a chłopak tylko trochę się poobijał.

Właściwa akcja od 1:10.

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły