Amatorskie wyścigi na torze Biłgoraj, czyli Moto-Majówka 2012
Piotr Jędrzejak
2 maja 2012

Majówka w tym roku okazała się bardzo wyścigowa.

W niedzielę rozegrała się II runda MotoGP w Jerez, a na naszym podwórku można było ścigać się w Białej Podlaskiej, gdzie odbyła się premiera nowego, wytyczonego na lotnisku toru. Poza tym treningi motocyklowe odbyły się między innymi w Lublinie. Natomiast mi udało się pojawić w Biłgoraju. W niedzielę na torze były treningi, natomiast wtorek 1. maja to już oficjalna impreza wyścigowa pod nazwą Moto-Majówka.

Organizatorem był Automobilklub Biłgorajski, a idea przyświecała jasno – umożliwić wszystkim motocyklistom dobrą zabawę połączoną z rywalizacją. Efekt? Udany! Padok zastawiony był najróżniejszymi sprzętami, od w pełni ulicznych motocykli, przez te w torowych owiewkach, a na supermoto rodem z mistrzostw polski kończąc. Liczba zawodników została ograniczona ze względu na bezpieczeństwo na torze: po 10 motocykli w klasach do 600 ccm i powyżej 600 ccm oraz 14 supermociaków. Mówiąc krótko, limity zostały wyczerpane. Zawodnicy mieli sporo czasu na trening i zapoznanie się z torem, a przed samym wyścigiem wystartowali jeszcze na okrążenie rozgrzewkowe. Wyścigi w każdej z trzech klas miały po 10 okrążeń. W sześćsetkach zacięta walka o zwycięstwo trwała od początku do końca. Moment kulminacyjny nastąpił w ostatnim kółku, gdy liderzy zabrali się do dublowania końca stawki – to wtedy drugi zawodnik skorzystał i w efekcie zwyciężył. W większej klasie (w domyśle – w tysiącach) zdominował Gsx-r 750 z miejscowym zawodnikiem na pokładzie, ale nie zabrakło walki o dalsze pozycje na mecie. W wyścigu wystartował nawet zawodnik na Kawasaki ZX12R. Co nikogo nie zaskoczyło, najwięcej emocji dostarczyła klasa supermoto. Po glebie na samym początku, na prowadzenie wyszedł Karol Mochocki. Nie ujmując niczego ze swojego efektownego stylu jazdy, efektywnie odpierał ataki i zwyciężył przed czasem. To dlatego, że wyścig został przerwany po 8 okrążeniach po efektownej figurze, której efektem była noga zakleszczona gdzieś pod motocyklem. Na szczęście nic poważnego się nie stało, a kierowca na własnych kołach wrócił do padoku.

W trakcie całej imprezy również nie doszło do poważniejszych wypadków. Najciężej poturbowana została Aprilia Dorsoduro i jej kierownik, który wyszedł ze wszystkiego ze złamanym kciukiem. Moto-majówce nie można było zarzucić poważnych niedociągnięć. G łównym problemem był brak cyfryzacji, której efektem było długie oczekiwanie na wyniki i rozdanie pucharów – dotrwali wyłącznie organizatorzy oraz zwycięzcy. Jednak nie oszukujmy się, nikt nie przyjechał ścigać się o milion dolarów i nikt nie oczekiwał poziomu MotoGP. Był catering, nagłośnienie z muzyką, tłum na widowni, komunikaty nadawane były na bieżąco, a więc z odpowiednim nastawieniem, imprezę można uznać za naprawdę udaną. Następna edycja już 20. maja!

Zapraszam do obejrzenia pełnej galerii zdjęć!

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły