KTM E-Speed – koncepcyjny skuter elektyczny zniszczył nasz pogląd
Piotr Jędrzejak
22 marca 2013

Poznajcie E-Speed, skuter o współczynniku zajebistości przekraczającym wszelkie znane do tej pory normy.

Na wystawie Tokyo Motorcycle Show, austriacki KTM zaprezentował swój nowy, koncepcyjny skuter (!) elektryczny. Jego technologia bazuje na tym, co zostało już użyte w offroadowym Freeride E, ale została podana w innej formie. Sam skuter ma być przeznaczony na rynek efektywnych i ekonomicznych pojazdów miejskich oraz, jak sądzimy, dla każdego fana KTMa.

KTM, jak to zwykle KTM, popłynął razem z nurtem swojej filozofii Ready To Race. E-Speed, bo tak się nazywa pomarańczowy skuter, ma więc pięknie wyeksponowaną ramę kratownicową, jego zawieszenie pochodzi od WP, a styl jest zaczerpnięty z RC8R. Spójrzcie jeszcze raz, zdziwieni? My ani trochę. Za wyglądem idą też liczby. Skuter waży 140 kg (w końcu jest elektryczny, musi swoje ważyć), ale za to chłodzony cieczą silnik produkuje 11 kW (15 KM) mocy i aż 36 Nm momentu obrotowego! Napęd przenoszony jest paskiem, a cały zestaw pozwala rozpędzić się do 85 km/h. Za hamowanie odpowiedzialne są przednia i tylna tarcza o średnicach 220mm, wspomagane ABSem. Bateria ma pojemność 4,36 kWh i jej pełne naładowanie z gniazdka 220V zajmuje 2 godziny.

Przejdźmy jednak do innego aspektu E-Speeda… Zobaczcie, jak ten skuter genialnie wygląda! Za projekt odpowiedzialne jest studio Kiska, a my składamy mu pokłony – odwalili niesamowitą robotę! Poczujcie ten styl, niesamowite felgi, podporę kanapy, oświetlenie LED, czy dzieło sztuki, na którym zamontowane jest przednie koło! Jest to widelec jednostronny z zawieszeniem ukrytym w kolumnie kierownicy. Jesteście pod wrażeniem? Bo my bardzo, jak zresztą napisane jest w tytule tego artykułu. KTM E-Speed zniszczył nasz pogląd na skutery. Po pierwsze, chcemy go takim, jaki jest; a po drugie, od tej pory nie spodoba nam się już żaden inny skuter… Dzięki KTM!

Jest też jednak jedna wada skutera od KTM. Przy jego prezentacji nie padły żadne słowa dotyczące ceny lub dostępności… Więc tak jak ma to miejsce w przypadku Freeride E, najprawdopodobniej będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, aż społeczeństwo bardziej przekona się do elektryków.

Na koniec posłuchajci0,e co do powiedzenia miał szef KTMa, Stefan Pierer:
„My w KTMie jesteśmy kompletnie przekonani co do tego, że elektryczna mobilność jest perfekcyjnym dopełnieniem konwencjonalnych układów napędowych. W długiej perspektywie, to napęd elektryczny przejdzie na szczyt w przemieszczaniu się na krótkich dystansach – tym bardziej w obszarach szczególnie wrażliwych z punktu widzenia środowiskowego, jak otwarta natura czy gęsto zaludnione metropolie!

Pojazdy takie, jak E-Speed czy Freeride E mogą pomóc w ponownym zdobyciu akceptacji społecznej dla jednośladów. Nie tylko przez swoje zalety dla środowiska, ale dlatego, że są łatwe w użyciu, szybkie i zwyczajnie dają ogromną radość.”

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły