Nie żyje Michael Czysz – projektant, wizjoner, inżynier…
Piotr Jędrzejak
10 maja 2016

Michael Czysz zmarł w sobotę, kilka lat po zdiagnozowaniu rzadkiego typu nowotworu.

Jego nazwisko stało się znane globalnie między innymi dzięki firmie Architropolis, która razem ze sławą, przyniosła Michaelowi miliony dolarów. W ramach tej działalności zajmował się projektowaniem wnętrz na bardzo wysokiej półce, a wśród jego klientów znalazły się nazwiska takie, jak Lenny Kravitz czy Cindy Crawford. My jednak znamy Michaela zdecydowanie bardziej dzięki jego innej marce, MotoCzysz. Motocykle, które stworzył, zdominowały pierwsze lata TT Zero, czyli wyścigów motocykli elektrycznych na Wyspie Man.

Michael Czysz

Historia wyścigowa rodziny Czysz zaczęła się kilka pokoleń wstecz, osobistym bohaterem Michaela był inny genialny inżynier motocyklowy John Britten, a o marce MotoCzysz zrobiło się głośno na początku lat 2000, gdy MotoGP zmieniało się z 2-suwów na 4-suwy. Michael dostrzegł w tym szansę na zrealizowanie swoich radykalnych pomysłów i tak w 2004 roku ujrzeliśmy prototyp MotoCzysz C1 z dziwnie wyglądającym, 4-cylindrowym silnikiem o pojemności 990 ccm. Były to w zasadzie dwa 2-cylindrowe silniki rzędowe, ustawione wzdłuż, z wałami korbowymi lekko przesuniętymi względem siebie. Wały kręciły się w różne strony, dzięki czemu silnik był niemalże idealnie wyważony bez konieczności stosowania wałka wyrównoważającego, co eliminowało przy okazji efekt żyroskopowy oraz reakcję na moment obrotowy.

Silnik Z-Line

Rok później MotoCzysz pokazał kolejny silnik, wciąż z dwoma wałami korbowymi, jednak z cylindrami ustawionymi na zakładkę. Taki układ Michael nazwał Z-Line. Jednostka miała 3 wałki rozrządu – ssący w środku i wylotowe po bokach. Pomiędzy nimi znajdowały się kanały dolotowe dla każdego z cylindrów. Sama konstrukcja motocykla również została silnie zmodyfikowana, a kilka prototypów przetestowano w celu dołączenia do MotoGP. Jednak zmiana zasad oraz przesiadka z silników 990 na 800 ccm w 2007 roku przeszkodziła Czyszowi w realizacji planów.

Wizjonerskie projekty Michaela nie ograniczały się jedynie do silników. W jego motocyklach znajdziemy zaawansowane ramy z włókna węglowego, czy widelce o nietypowym kształcie, które znacznie efektywniej reagują na siły boczne w środku zakrętu. Mocowanie osi przedniego koła posiada niespotykaną regulację śladu (ang. trail). Michael jako pierwszy wymyślił konstrukcję „sprzęgła uślizgowego” przy dwusprzęgłowej skrzyni biegów.

Wszystko to Czysz opracował sam, na podstawie własnych pomysłów. Biorąc pod uwagę fakt, że Michael nigdy nie przeszedł prawdziwej edukacji w inżynierii mechanicznej, jego imię i jego dzieła są prawdziwie godne Johna Brittena. To właśnie on był według Michaela inspiracją do stworzenia projektu C1.

W 2009 roku jego skupienie przeniosło się na napęd elektryczny oraz kategorię TTXGP na Wyspie Man. Na bazie swojego projektu MotoGP stworzył motocykl elektryczny o nazwie E1pc. Nie ukończył pierwszego wyścigu, jednak w latach 2010, 2011, 2012 i 2013 zdominował klasę TT Zero (która zastąpiła TTXGP). E1pc stał się w 2012 roku pierwszym elektrykiem, który pokonał barierę średniej prędkości 100 mph na okrążeniu TT. Michael Rutter na MotoCzysz dwukrotnie pokonał m.in. Johna McGuinnesa na elektryku stworzonym przez Team Mugen (partnera Hondy w dziale R&D). Zwycięstwo w 2013 było słodko-gorzkie. To właśnie wtedy Michael dowiedział się, że ma nowotwór, kończąc przygodę z TT Zero. Swoje prace nad motocyklami elektrycznymi zakończył niepokonany.

Michael nie tylko konstruował motocykle, ale też potrafił na nich szybko jeździć.

Przyjaciele i znajomi mówili o Michaelu, że patrzył i doświadczał świata w swój własny, unikalny sposób. Wierzył w swoje idee, bronił ich, a projekty MotoCzysz wielokrotnie udowodniły, że miał rację.

Michael zmarł w minioną sobotę, 7. maja, po długiej walce z rzadką i agresywną odmianą złośliwego nowotworu. Miał 52 lata, pozostawił żonę Lisę, dwóch synów Enzo i Maxa, oraz ogromne dziedzictwo inżynieryjne. Opuścił ten świat zbyt wcześnie i możemy tylko zgadywać, jakie kolejne genialne projekty mogłyby opuścić jego tablice kreślarskie…

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły