Marc Marquez zostawił rywali daleko z tyłu podczas trzeciego i ostatniego dnia testów MotoGP w Malezji. Obrońca mistrzowskiego tytułu nie tylko był wyraźnie najszybszy na jednym okrążeniu, ale też popisał się nieosiągalnym dla konkurentów tempem podczas tzw. „symulacji wyścigu”. Do startu sezonu już tylko miesiąc. Czy ktoś znajdzie sposób na powstrzymanie asa Repsol Hondy przed sięgnięciem po trzeci tytuł z rzędu?

Marquez, który rok temu wygrał trzynaście z osiemnastu wyścigów, w tym Grand Prix Malezji, w poniedziałek rozpoczął drugie testy na torze Sepang trapiony problemami z hamulcami, przez co stracił praktycznie cały dzień. Wczoraj sytuacja została opanowana, a Hiszpan podkręcił tempo, ale od rywali szybszy był tylko o włos. Jednocześnie 22-latek obawiał się, że w środę – z powodu straconego w poniedziałek czasu – nie zdąży już przejechać symulacji wyścigu.

Drugi dzień testów MotoGP w Malezji – podsumowanie

Pierwszy dzień testów MotoGP w Malezji – podsumowanie

Marquez znów górą - zdjęcia zespoły

Marquez znów górą – zdjęcia zespoły

Stało się jednak inaczej. Marquez rozpoczął dzień od szybkiego kółka na miękkich oponach, solidnego 1:59.1. Co prawda to rezultat o trzy dziesiąte sekundy gorszy, niż jego rekordowy czas sprzed dwóch tygodni, ale biorąc pod uwagę rekordowo wysokie temperatury i niższą przyczepność, równie imponujący. Tym bardziej, że w środę rywale zostali już daleko z tyłu. Jorge Lorenzo stracił o obrońcy tytułu trzy dziesiąte, a trzeci dziś Cal Crutchlow aż pół sekundy.

Jakby tego było mało, mimo piekielnego upału Marquez był też jednym z nielicznych, którzy zakończyli dzień praktycznie pełną symulacją wyścigu, pokonując aż 19 okrążeń z tempem w przedziale 2:00. Dwa tygodnie temu najlepszą symulacją wyścigu popisał się jego zespołowy kolega, Dani Pedrosa, który wówczas tylko na dziesięciu pierwszych kółkach był w stanie utrzymać takie tempo. Pozostali jeździli wówczas w przedziale 2:01.

„Jestem zadowolony, nie tylko z czasu, ale przede wszystkim wykonania całej zaległej pracy po poniedziałkowych problemach – powiedział pewny siebie Marquez, który w środę pokonał najwięcej okrążeń w stawce, 73, testując m.in. nową ramę. – Udało nam się nawet pokonać symulację wyścigu kiedy asfalt miał temperaturę 49 stopni. Zrobiliśmy wszystko, co mieliśmy do zrobienia. Podczas ostatnich testów skupimy się na dopracowaniu ustawień motocykla. Poprawiliśmy przyczepność na wyjściach za zakrętów i teraz musimy tylko dopracować setup.”

Skoro rok temu, choć opuścił część zimowych testów z powodu złamanej nogi, Marquez był w stanie wygrać dziewięć pierwszym wyścigów z rzędu, strach pomyśleć, co będzie się działo w tym roku.

Mieszane uczucia w Yamasze

Główni rywale Marqueza Malezję opuszczą z mieszanymi uczuciami. Jorge Lorenzo, który jeszcze wczoraj stracił do swojego rywala zaledwie pięć setnych sekundy, dziś był od niego wolniejszy aż o trzy dziesiąte. Jednocześnie zawodnik Yamahy zaliczył też niezbyt udaną i przerwaną przedwcześnie symulację wyścigu. Jego tempo już po kilku kółkach spadło z przedziału 2:01 do 2:02, a po 11 okrążeniach 27-latek z Majorki na dobrze przerwał jazdę. Garaż ekipy Movistar Yamaha Lorenzo opuszczał podobno w pośpiechu i wściekłości, choć jeszcze dzień wcześniej zachwalał nową, poprawioną skrzynię biegów.

„Pojechałem dzisiaj o dwie dziesiąte szybciej niż mój rekord sprzed dwóch tygodni, choć warunki były gorsze, co pokazuje, że mocno poprawiliśmy motocykl – powiedział Lorenzo, który mimo świetnej formy przegrał dziś z upałem. - Rozpocząłem symulację w największym upale i nie czułem się najlepiej, szczególnie podczas hamowania. Motocykl także nie spisywał się w takich warunkach najlepiej, dlatego przerwałem jazdę. Pozostali mieli chyba podobne problemy.”

YFR_150224092807421_7Powodów do zachwytu nie miał w środę także jego zespołowy kolega, dziewięciokrotny mistrz świata, Valentino Rossi. Najszybszy pierwszego dnia, Włoch na najszybszym okrążeniu stracił dziś do Marqueza aż siedem dziesiątych sekundy, kończąc testy na piątej pozycji, bez długiego przejazdu i z wyraźnie rozczarowującym tempem, choć mogło ono wynikać z jazdy na mocno zużytych oponach.

„Ostatecznie to były pozytywne testy – dodał Rossi. – Nie jestem zadowolony z mojej pozycji i czasu. Zawsze ktoś zajeżdżał mi na drogę i nie mogłem przejechać czystego kółka. Dziś nadal pracowaliśmy nad nową skrzynią biegów i jazdą na zużytych oponach. Teraz ciekaw jestem testów na innym torze. Rozmawialiśmy wczoraj wieczorem z Jorge. Nowa skrzynia to mały krok do przodu, ale to wciąż za mało. Nadal tracimy czas na wejściach w zakręty.”

Crutchlow podkręca tempo

Dwaj zawodnicy, który znaleźli się pomiędzy duetem Yamahy, mają za to mnóstwo powodów do radości. Cal Crutchlow zakończył testy z trzecim czasem, a podczas drugiej wizyty w Malezji wreszcie był w stanie podkręcić na swojej nowej Hondzie tempo na świeżych oponach. Brytyjczyk w największym upale pokonał też dzisiaj pod rząd trzynaście kółek z całkiem solidnym tempem. Co prawda gorszym od symulacji Marqueza (która odbyła się jednak później, przy niższej temperaturze i lepszych warunkach), ale – mimo problemów z hamulcami – wyraźnie lepszym od tego, pokazanego dzisiaj przez Lorenzo. Crutchlow przesiada się w tym roku z fabrycznego Ducati na Hondę ekipy CWM LCR i mimo początkowych trudności w okiełznaniu nowej dla siebie maszyny, może okazać się czarnym koniem.

„Nie lubię tego toru, ale poprawiłem dzisiaj swoją życiówkę tutaj o osiem dziesiątych sekundy – przyznał Brytyjczyk. – Muszę jeszcze poprawić mój styl jazdy, ale jestem w miarę zadowolony. Moja prędkość w zakrętach nie jest zła i choć hamowanie w linii prostej też jest w porządku, inni zawodnicy zaraz po nim mogą ryzykować więcej niż ja. Podczas symulacji wyścigu miałem dokładnie taki sam problem jak Marc Marquez w poniedziałek. Brakowało mi siły hamowania i traciłem z tego powodu czas, więc nie jestem z niej zadowolony.”

Ducati wraca do gry?

6-OK_0152_T05_Iannone_actionMiejsce Brytyjczyka we włoskiej ekipie zajął Andrea Iannone, który razem z Andreą Dovizioso otrzymał w Malezji zupełnie nowe Ducati Desmosedici GP15. Maszyna jest pozbawiona największej wady swojej poprzedniczki, podsterowności, pozwalając zawodnikom na naprawdę szybką, imponującą jazdę. Ducati na torze Sepang było szybkie nie tylko na jednym kółku, ale również na dłuższym dystansie i choć zawodnicy muszą jeszcze dopracować ustawienia oraz poprawić hamowanie, mogą w tym roku sprawić wiele niespodzianek. Zresztą ich cel jest jasny. „Chcemy wygrać przynajmniej jeden wyścig” – podkreśla szef Ducati Corse i główny projektant nowego GP15, Gigi Dall’Igna, podczas gdy Valentino Rossi narzeka, że możliwość korzystania z miękkich opon daje bolończykom nieuczciwą przewagę w kwalifikacjach.

Dopiero siódmy był tym razem w Malezji Dani Pedrosa. Hiszpan pokazał jednak wyraźnie lepsze tempo, niż sklasyfikowany tuż przed nim Bradley Smith, dlatego mimo braku fajerwerków z pewnością od pierwszego wyścigu będzie w grupie walczącej o podia i zwycięstwa.

Za faworytami niespodzianka. Hector Barbera na ubiegłorocznym Ducati, do tego w specyfikacji Open, z jednolitą elektroniką firmy Magneti Marelli, uzyskał ósmy czas, kończąc testy jako najszybszy zawodnik Open i wyprzedzając m.in. Andreę Dovizioso. „Wreszcie mogę jechać na maksa. Jestem bardzo zmotywowany” – powiedział Hiszpan, który może sprawić w tym roku dużą niespodziankę. Regularna walka o podia nie wchodzi raczej w grę, ale pierwsza piątka w odpowiednich okolicznościach może okazać się realnym celem.

„Motocykl wreszcie dobrze skręca, ale musimy jeszcze dopracować inne aspekty i poprawić ustawienia – przyznał z kolei Dovi. – Nie mieliśmy na to zbyt wiele czasu, ale zdobyliśmy wiele informacji, a podczas kolejnych testów w Katarze otrzymamy jeszcze trochę nowych części. Tak czy inaczej jestem zadowolony, choć nie jesteśmy jeszcze na poziomie Hondy i Yamahy.”

Wolniejszy od obu był Pol Espargaro, który zaliczył dziś już piątą w tym roku w Malezji wywrotkę: „Kiedy wyjechałem na szybkie kółko, jeden z zawodników zajechał mi drogę – powiedział Hiszpan. – Musiałem wyprzedzić go w ryzykowny sposób i niestety przewróciłem się. Straciłem idealny moment na poprawę czasu, a poza tym motocykl wymagał naprawy. Później mieliśmy trochę problemów technicznych, a ja nie chciałem ryzykować po porannej wywrotce, bo mieliśmy jeszcze do sprawdzenia kilka rzeczy. Szkoda, że nie udało nam się tutaj zrealizować całego planu, ale i tak zebraliśmy sporo informacji.”

Suzuki solidnie, Redding poniżej oczekiwań

Nieco z tyłu pozostaje za to Suzuki. Aleix Espargaro zakończył testy na dziesiątej pozycji, a debiutant Maverick Vinales na czternastym miejscu. Choć ich GSX-RR jest wyraźnie słabsze od czołówki, świetne prowadzenie powinno umożliwić hiszpańskiemu duetowi walkę o miejsca pod koniec pierwszej dziesiątki, ale raczej z Barberą niż z Marquezem. Na wolnych, krętych torach Espargaro może jednak zaskoczyć, tak jak robił to w ostatnich latach na dużo wolniejszych maszynach. W Aragonii Hiszpan była nawet rok temu drugi w deszczowym wyścigu.

2315e38d-f303-4eb6-8ee4-f8d48a50c2da„Jesteśmy zadowoleni – podkreślił Aleix. – Poprawiliśmy się jeśli chodzi o jazdę w wysokich temperaturach i ogólnie mamy lepsze tempo, choć na szybkim kółku popełniłem kilka błędów. Pracowaliśmy nad elektroniką i kontrolą trakcji, robiąc spore postępy i poprawiając czasy. Skupialiśmy się także na przyczepności tyłu na wyjściach z zakrętów.”

Cały czas rozczarowuje nieco Scott Redding, który testy w Malezji zakończył na szesnastym miejscu, półtorej sekundy za Marquezem i tuż przed Nickym Haydenem, który dosiada przecież dużo słabszej Hondy w specyfikacji Open. Brytyjczyk jest jednak zadowolony z przebiegu testów. Czy jego metodyczne podejście zaprocentuje w trakcie sezonu?

Rywalami dla byłego wicemistrza świata Moto2 wydają się póki co tacy zawodnicy jak Danilo Petrucci i Yonny Hernandez z Pramac Ducati czy Stefan Bradl, ale Redding zaskakiwał już rok temu wielokrotnie. Póki co 22-latek potrzebuje chyba jeszcze trochę czasu, aby odnaleźć się na nowej maszynie, ale nie ma go zbyt wiele. Pierwszy wyścig już za miesiąc.

„Nie jestem zadowolony ze straty do czołówki, ale wiele się nauczyłem, a moje tempo było równe – powiedział Redding. – Poprawiłem wejścia w zakręty. Brakowało mi trochę przyczepności na wyjściu z wolnych łuków, ale w szybkich wszystko było w porządku.”

„Zrobiliśmy dziś duże postępy – dodał z kolei Hayden. – Pozycja nie jest rewelacyjna, ale znacznie poprawiliśmy czasy i ustawienia. Musimy jeszcze dopracować elektronikę oraz hamowanie silnikiem.”

Pokorna nauka debiutantów

O ile tempo Vinalesa już sugeruje, że może on być w stanie regularnie walczyć o punkty, tego samego nie można powiedzieć o trzech pozostałych debiutantach. Przesiadający się do MotoGP bezpośrednio z Moto3 Jack Miller oraz przechodzący do serii z kategorii Superbike Eugene Laverty i Loris Baz regularnie utrzymują się na krawędzi pierwszej dwudziestki i wszystko wskazuje na to, że czeka ich trudny początek sezonu, choć cały czas robią postępy. Nieco inaczej jest z Aprilią, która póki co nie ma chyba co marzyć o dotrzymaniu kroku liderom.

Oficjalne testy MotoGP w Malezji dobiegły już końca, ale jutro większość zawodników ponownie wyjedzie na tor sprawdzając przeznaczone na sezon 2016 opony Michelin. Czy okażą się one szybsze od dotychczasowego ogumienia Bridgestone? Oficjalne czasy nie zostaną co prawda upublicznione, ale tak czy inaczej zapowiada się ciekawy dzień i pierwszy zwiastun przyszłości.

Kolejne, ostatnie przedsezonowe testy, w połowie marca w Katarze, gdzie dwa tygodnie później odbędzie się pierwszy wyścig sezonu. Relacje na żywo na sportowych antenach Polsatu.

Wyniki testów w Malezji znajdziecie TUTAJ.