„Girl Meets Bike” na DVD można już kupić w Polsce, a my prezentujemy wywiad z Erikiem Tretbarem, twórcą filmu!

Film o dziewczynie, która zamiast sukni ślubnej kupuje motocykl i to zmienia jej życie, została entuzjastycznie przyjęta przez widzów na amerykańskich festiwalach kina niezależnego. Teraz w Polsce można kupić film, o którym już kilkakrotnie pisaliśmy i którego patronem medialnym jest MotoRmania.

DVD można zamawiać na stronie girlmeetsbike.pl. Jeśli jesteście zainteresowani zorganizowaniem pokazu w waszym mieście, skontaktujcie się. Tymczasem jednak, Eric Tretbar, reżyser i autor scenariusza i muzyki, opowiada MotoRmanii o motocyklach, kobietach i… o Polsce.

Kat, bohaterka twojego filmu, zakochuje się od pierwszego wejrzenia w Moto Guzzi. A jak Ty „poznałeś motocykl”?

Zakochałem się od pierwszego wejrzenia w moim Moto Guzzi u dealera Guzzi, mieszczącego się, co częste w Stanach, na wiejskiej farmie w Minnesocie. Był ze mną przyjaciel, który również kochał motocykle Guzzi i powiedział: „Jeśli nie kupisz tej maszyny, jaEric-Tretbar-tworca-GMB-1 kupię”.

Sprzedawca był wielce wyluzowany i spytał, czy chcę się przejechać. Nie mogłem uwierzyć, że o to pyta – tak jakby dziewczyna czy chłopak twych snów pytał, czy z miejsca chcesz iść do łóżka! Odpaliliśmy motocykl pod olśniewającym październikowym niebem i od razu okazało się, że skrzynia biegów nie chce zaskoczyć. Guzzi miał 14 i pół tys. km przebiegu, ale był w doskonałym stanie. Myślałem, że coś tu jest nie tak…

Ale pięciu klientów, którzy mi się przyglądali, uśmiechnęło się i powiedzieli: „To jest Guzzi. Musisz go trochę przeturlać do przodu, żeby znalazł trybik”. Zrozumiałem, że nawet nowy Guzzi jest taki sam jak stary… I kiedy go odpaliliśmy i niski barytonowy ton ogarnął mnie, nagle przestałem się przejmować skrzynią biegów, brakiem pieniędzy, czymkolwiek. Byłem zakochany.

Ostrożnie zjechałem kamienistą drogą do asfaltowej autostrady, tam odwinąłem manetkę… Błyskawicznie obroty skoczyły do ośmiu tysięcy, dociągnąłem do czerwonego na każdym biegu. Wiedząc że mam na budziku ponad 160 km/h, zwolniłem i zobaczyłem obrotomierz na 6,5 – wciąż zapewne koło 170 km/h. Wyprzedziłem jakieś auto, zawróciłem i wróciłem na farmę z bananem na twarzy, największym od chwili, gdy udało mi się usiąść koło Jeanette Ashby na lekcji nauk ścisłych w szkole średniej.

Nowy klient powiedział: „Właśnie mnie wyprzedziłeś, ostro lecąc!” Odrzekłem: „Nie bardzo, licznik pokazywał 65 mil”. Zerknął na sprzedawcę z uśmiechem wyjadacza: „Myślę, że to na co patrzyłeś, to był obrotomierz”.

Sprzedawca spytał, czy chcę kupić maszynę. Widział, że jesteśmy z tym motocyklem dla siebie stworzeni, powiedział, że wcześniej odrzucił ponawianą ofertę od starego, brodatego farmera, który chciał przerobić tego cafe racera na chopper z wysoką kierownicą i kanapą z owczej skóry. Odpowiedziałem, że ogromnie go chcę, ale po prostu nie mam pieniędzy.

„Jesteś w stanie odłożyć coś?”

Westchnąłem głęboko.

„Jesteś w stanie odłożyć COKOLWIEK?”

Popatrzyłem na mego przyjaciela, który miał w kieszeni gotówkę.

Spojrzałem na mą żałosną książeczkę czekową. „Mogę dać ci… 150 dolarów” powiedziałem zmieszany.

„Hmm”, powiedział sprzedawca, niezbity z tropu. „Cóż, jak myślisz, kiedy mógłbyś go spłacić”?

„Na wiosnę zapewne… do lata na bank”.

Słyszałem te słowa z mych własnych ust tak, jakby wypowiadał je ktoś inny – ktoś, kto rzeczywiście miał kilka tysięcy dolarów lub przynajmniej pomysł, skąd takie pieniądze wziąć. Nie miałem pomysłu, ale nagle zdałem sobie sprawę, że właśnie kupiłem mój Moto-Guzzi-Erika-w-trasie-w-Ohiowymarzony motocykl niemal bez oszczędności i absolutnie bez zdolności kredytowej. Uścisk dłoni zastąpił kontrakt i podpisy – gospodarska umowa między dwoma ludźmi, którzy wierzyli w miłość – szczególnie w czarno-zieloną, Gutkowską jej odmianę.

Dlaczego główną postacią twego filmu jest kobieta? Gdyby była to historia o chłopaku, miałaby takie samo znaczenie?

Umyślnie opowiedziałem o kobiecie, ponieważ wdrukowane społeczne napięcia, oczekiwania i presje podkreślają dramatyczną wymowę tej fabuły. Girl Meets Bike to opowieść o zdobywaniu wiedzy, ale ustawienie w pozycji ucznia kobiety, a nauczycieli – głównie mężczyzn, wytwarza historię o kobiecie w przeważająco męskim świecie motocykli. Z niesamowitej, lirycznej książki „The Perfect Vehicle” („Idealny pojazd”) Melissy Holbrook-Pierson dowiedziałem się, że o ile od 1900 roku odsetek motocyklistek jest stały – 8-12%, to po raz pierwszy obecnie 30% nabywców nowych motocykli to panie.

Amazonki to grupa rosnąca, ale kobieta wchodząca w głównie męską grupę jeźdźców zawsze staje się obiektem romantycznych zalotów i flirtów ukrytych pod pozorem ofert pomocy. Nie dziwi, że kobiety przyciągają mnóstwo (czasem niechcianej) uwagi, bo są rzadkością w świecie motocykli. A seksualność, która jest naturalną częścią motocyklowego światka, rozgrywana jest dla zabawy, dramatu i romansu. Nie spotkałem żadnego motocyklisty, który nie miałby poczucia humoru na temat faktu, że wszyscy jeździmy na ogromnych symbolach fallicznych. A kiedy kobieta przejmuje kontrolę nad swą własną falliczną rakietą, futerko na pewno pofrunie!

Gdyby główną postacią był mężczyzna, konflikty interesów mogłyby być nie tak łatwe do zauważenia. Nadal mielibyśmy niechciane zaloty (ze strony kobiet oraz mężczyzn, jak to jest w „Girl Meets Bike”), ale kulturowe założenie dotyczące mężczyzn jest zazwyczaj takie, że oni nie potrzebują, bądź nie chcą pomocy. Lubię przydzielać pewne zachowania postaciom, po których byś Moto-Guzzi-Erika-bohater-filmusię ich nie spodziewał. To powoduje, że są wyraźniejsze dla widzów i faktycznie sprawia, że odbiorca utożsamia się bardziej z postacią, która nie jest do niego dokładnie podobna.

No i cieszy mnie gdy widzę kobietę, robiącą to wszystko, za co zwykle nagradzani są mężczyźni (niezależność, kompetencja mechaniczna, wierność sobie, pragnienia seksualne), bo wszyscy wiemy, że kobiety to lubią (albo jesteśmy tymi kobietami :-) ) ale rzadko pozwala się im na to w kinie z powodu ograniczeń moralnych, które są gorzej niż przestarzałe – one są rzeczywiście krzywdzące. Niemniej nadal istnieją usiłowania, by kontrolować kobiety poprzez moralność. Jeśli mężczyzna nie może kontrolować kobiety seksualnie (poprzez posiadanie jej na własność), próbuje kontrolować ją moralnie (nazywając ją dziwką). Ta szczeniacka reakcja na to, że sprawy nie idą po jego myśli, wciąż funkcjonuje we wszystkich kulturach, nawet „liberalnych” i „postępowych”. Traf chciał, iż jestem człowiekiem przekonanym, że kobiety i mężczyźni są w głównej mierze tacy sami, z równymi możliwościami i pragnieniami. Wolę pokazywać świat takim, jaki chciałbym, żeby był: kobiety czyniące to czego chcą, kiedy chcą, oraz mężczyzn i kobiety będących w przyjacielskich relacjach, z dowcipem i sexy poczuciem humoru.

Bardzo poruszyła mnie historia Kat – czuję, że jest to także opowieść o mnie i moim życiu, poszukiwaniu drogi do wolności na grzbiecie stalowego rumaka. Mam nadzieję, że „Girl Meets Bike” da wielu kobietom inspirację, by również zmieniać swoje życie (tym, które jeszcze nie wstąpiły na tę ścieżkę).

Jeszcze zanim film został ukończony, usłyszałem wiele wspaniałych reakcji ze strony kobiet którym opowiedziałem tę historię. Wiele z nich rzekło: „To ja! To moja historia!” To także życie mej siostry i wiele z tego filmu dedykuję jej i jej odwadze by zdobyć motocykl, nauczyć się jeździć (w jeden miesiąc!) i potem przeżyć poważny wypadek, po którym odeszła od motocykla. Nie wiem, czy wróci, ale zrobiła wszystko z taką klasą, że dała mi wiele radości.

Pojechałem motocyklem do Los Angeles zaraz po jej rozwodzie i spytała czy może przejechać się na plecaku do miasta. Zdziwiłem Kadr-z-Girl-Meets-Bike-1się, bo byłem przekonany że nienawidzi motocykli. „Nie”, odpowiedziała, „to mój były mąż ich nie lubi”. Aha. Więc wdrapała się, jechaliśmy szybko przez Laurel Canyon i gdy dotarliśmy na miejsce, powiedziała „Uwielbiam to! Kupuję motocykl!” Spytałem, czy kiedykolwiek wcześniej samodzielnie prowadziła. „Nie, ale przecież mogę się nauczyć!”.

Zapisała się na kurs państwowy, ale zanim w ogóle dowiedziała się jak odpalić maszynę, kupiła BMW R60/5 z 1972 roku, który jest dosyć ciężki i trudny na pierwszy motocykl. Tłumaczyłem jej, że może powinna zacząć z czymś w rodzaju Hondy 350, ale ona nawet nie wzięła pod uwagę czegokolwiek innego niż BMW. Była zakochana i musiała go mieć. „OK”, powiedziałem, „ale to będzie jak jazda na wieprzu!”

Chodziła na kurs, była najlepszą kursantką pośród 40 osób – i jedyną kobietą. Instruktor był pod wrażeniem, poświęcił jej pół lekcji na naukę skręcania i hamowania. W następnym tygodniu przyjechałem do jej mieszkania i zobaczyłem, że nie ma ani jej, ani BMW. Zadzwoniłem pytając, gdzie jest. „A w Simi Valley, u kolesia, którego poznałam w kawiarni”.

„Cooooo???” Simi Valley było jakieś sto km od jej mieszkania, a ona jeździła od dwóch tygodni! Jechała tym ciężkim, niewspółpracującym BMW całą drogę przez ruch miejski Los Angeles i dotarła bezpiecznie. Byłem pod wrażeniem. Nikt jej nie mówił, co ma robić. Czyż wszyscy nie czuliśmy się podobnie?

Co lubię w „Girl Meets Bike”, to że jest to opowieść o początkującej osobie, która, jak każdy początkujący, musi zrobić coś sama, dla siebie, bez niczyjej pomocy. Wszyscy rodzice muszą patrzeć, jak ich dzieci dorastają i popełniają błędy. I również wszyscy motocykliści robią podobne błędy, szczególnie będąc nadmiernie pewni siebie z powodu niewiarygodnej żądzy jeżdżenia! Generalnie, mam nadzieję że film zainspiruje do jeżdżenia więcej kobiet i motocykle przestaną być „męskim światem”. Ale też mam nadzieję że mężczyźni również dostrzegą siebie w historii Kat, ponieważ każdy z nas miał motocykl, który był naszą „pierwszą miłością”, tak jak pierwszy chłopak czy dziewczyna, która zwróciła na nas uwagę.

Jakie są twoje doświadczenia z Polską – filmami, publicznością, ludźmi?

Z moim pierwszym filmem przyjechałem na Warszawski Festiwal Filmowy w 1992. Świat obecnie na pewno wygląda inaczej, ale mam bardzo miłe wspomnienia. Jednym z nich jest CB radio, które właśnie zostało zalegalizowane, więc wszyscy mieli CB niemal w każdym pokoju. Miałem z tego niezły ubaw, bo w Stanach szał i moda na CB radio były kiedy miałem 10 lat (w tym samym czasie Eric-Tretbar-tworca-GMB-2powstał film „Mistrz kierownicy ucieka”, w którym pokazano CB radio).

Największe wrażenie w Polsce zrobiło na mnie poczucie kultury w każdym, kogo spotkałem. Oczywiście, spotykałem bardzo inteligentnych, wyrafinowanych ludzi pracujących przy festiwalu filmowym, ale miałem takie poczucie, że to nie tylko jajogłowi, ceniący Szopena i Kieślowskiego i poezję. Czułem to gdziekolwiek poszedłem. Mój przewodnik podarował mi wspaniałą punk-rockową płytę zespołu z epoki Solidarności o nazwie Dezerter. To było cudowne, doświadczyć, że punk-rock jest podobny na drugim końcu świata i że takie też jest Kino. Po projekcji mojego filmu zadawano mi pytania poważne i dotyczące estetyki, co mocno się różni od bardzo frywolnych i praktycznych pytań, które zazwyczaj słyszy się w Stanach („Jaki miałeś budżet?” czy „Jakiej kamery użyłeś?”)

Znam głównie starsze kino polskie – Wajda, itp. – ale jestem uczniem Kieślowskiego, mimo iż jestem pewien, że wielu poczytało mu za zdradę ucieczkę do Francji, gdzie zrobił kilka ostatnich filmów. Nagle zrozumiałem, o czym jest „Podwójne życie Weroniki”, biorąc pod uwagę, że to ON jest Weroniką – z jedną tożsamością, żyjącą nadal duchowo w Polsce, szczęśliwą; i z drugą tożsamością, teraz, w Paryżu. Zauważ, że wielu reżyserów-mężczyzn używa żeńskich postaci, by zamaskować swoje autoportety, jak Da Vinci, według obecnych hipotez, uczynił w obrazie Mona Lisy. Myślę, że artyści-mężczyźni są często w równym stopniu kobiecy, co męscy (zazwyczaj nie jesteśmy kibolami :-) ) więc identyfikujemy się z żeńską świadomością i doświadczeniem. Ponieważ także społeczne stereotypy przypisują emocje i wewnętrzne skomplikowanie kobietom, postaci kobiece tworzą szerszy zakres możliwości dramatycznych dla scenarzysty. Oczywiście to sugeruje, że istnieje niezrealizowane kino prawdziwego męskiego doświadczenia, które jest tak zniuansowane i skomplikowane jak „kobiece” doświadczenie, ale pozostaje w ukryciu z powodu społecznych oczekiwań.

Ale wracając do Polski! Mam kilku przyjaciół tutaj w Stanach, którzy niedawno odwiedzili Polskę – dla edukacji, pojeździć na nartach, oglądać filmy – którzy mówią, że Berlin obecnie jest zbyt drogi, Praga się „skończyła” wiele lat temu, i kolejnym „dużym” miastem w Europie jest Warszawa. Więc w drogę!

Rozmawiała: Monika Pacyfka Tichy