Długa droga do Etiopii na filiżankę kawy
MotoRmania
4 września 2012

Dyrektor Generalny w niemieckim oddziale firmy Touratech, producenta kufrów motocyklowych, Herbert Schwarz, zawsze testuje firmowy asortyment osobiście. Chce mieć pewność, że produkty sprawdzą się w najtrudniejszych warunkach, jakie można sobie wyobrazić. Jednakże motywem przewodnim jego ostatniej podróży do Etiopii z żoną była kawa, byki i wulkany.

Naprawdę kawa stanowiła inspirację dla tej podróży?

Herbert: Tak, od kiedy zacząłem suszyć kawę we własnym garażu, zauważyłem, że kawa z Etiopii jest najlepsza. Chciałem zobaczyć miejsce, z którego pochodzi i podzieliłem się tym pomysłem z Ramoną. Powiedziałem jej, że to świetne miejsce na wycieczkę, a ona odpowiedziała mi, że jestem szalony. W przeszłości miala tam złe doświadczenia i obiecała sobie, że nigdy się już tam nie wybierze.

Co się przytrafiło Ramonie?

Ramona: Byłam tam w 2001 roku i to był 6 rok mojej wędrówki dookoła świata. Spośród wszystkich miejsc, które odwiedziłam Etiopia była jedynym krajem, do którego nie chciałam wracać. Przetrzymywano mnie tam jako zakładniczkę pojmaną przy próbie przekroczenia granicy z Kenią. To było traumatyczne doświadczenie, ale Herbert lubi testować moje granice wytrzymałości i kiedy zaproponował ponowną podroż, zdenerwowałam się na niego. W końcu obiecał, że nie będziemy się zblizać do południowo-zachodniego regionu, w którym się to wydarzyło, więc ostatecznie pomyślałam, dlaczego nie spróbować jeszcze raz?

Jak nawiązaliście kontakt z właścicielami plantacji naprawdę dobrej kawy ?

Herbert: Mieliśmy sporo szczęścia, dziewczyna jednego z naszych znajomych pochodzi z Etiopii. Studiuje w Niemczech, ale utrzymuje kontakty z Etiopczykami, np. z Rastafarianami, do których możesz po prostu się wybrać bez zapowiedzi.

Zabranie ze sobą tłumacza na pewno ułatwilo Wam kontakty z tubylcami?

Ramona: Kiedy bylam w Etiopii 10 lat temu miałam problemy z komunikacją, bo nie znam języka etiopskiego. Teraz, z tłumaczem ten wyjazd był zupelnie innym doświadczeniem. Znajomość języka otworzyła wiele możliwości. Potrzebowaliśmy kogoś, kto zna język urzędowy, ale także różne narzecza.

Czy cały czas podróżowaliście motocyklami?

Ramona: Tak, cały zespół poruszał się motocyklami ( czterema BMW F800 GS i jednym G650 Xchallenge) bez asysty samochodu. Wszystko, czego potrzebowaliśmy, mieliśmy przytroczone do maszyn. Nasz filmowiec Jan-Peter Solter, po raz pierwszy wybrał się na offroadowy wyjazd, w tak trudne warunki i został nawet zaatakowany przez byka! Jednak dobrze sobie poradził, pomimo kilku drobnych wywrotek. Teraz staramy się opracować kufry odporne na ataki byków!

Jakich ludzi spotkaliście po drodze? Jak przyjmowali Waszą podróż przez Etiopię?

Herbert: Ludzie byli wspaniali – nie mieliśmy ani jednej przykrej sytuacji. Wielokrotnie nas pytali o opinie i interesowało ich czy według nas ich kraj się zmienił przez ostatnich kilka lat. Przygotowaliśmy specjalne naklejki na nasze motocykle, w etiopskich kolorach, które zachęcały ludzi do nawiązania z nami kontaktu oraz pokazywały, że interesujemy sie tym krajem.

Jaka była ich reakcja na  duże motocykle, którymi się poruszaliście?

Ramona: Dla nich to było duże wydarzenie. Przyjechaliśmy tam wyglądając jak przybysze z kosmosu. Szczególnie biorąc pod uwagę nasze stroje i wyposażenie. To ciekawe, że rzeczy, które mieliśmy na motocyklach uważane przez nas za niezbędne minimum stanowiły dla nich dobytek, jaki im trudno byloby skompletować przez całe życie. Czasami byli bardzo zdziwieni, że nie potrafimy wykonać takich prostych czynności, jak na przykład wydojenie kozy.

Jak spisał się F800GS podczas  4300 km podróży po bezdrożach Etiopii?

Herbert: Kocham R1200GS, ale na tego typu drogach i koleinach F800 GS był lepszym wyborem. Musieliśmy przejechać przez pustynię i wspinać się po zboczach wulkanu, w bardzo trudnym terenie. Dodatkowo mniejszy motocykl był znacznie bardziej ekonomiczny. Ważne też było, że przy 35 litrowym baku, posiadaliśmy zasięg 700 km.

Jak spisywał się w Kotlinie Danakilskiej ?

Herbert: Mieliśmy szczęście, ponieważ w kraju trafilismy na chłodniejsza porę roku – było tylko około 40 stopni Celsjusza. Normalnie byłoby ponad 50 stopni – to najbardziej gorące miejsce na ziemi. W nocy, temperatura nie spadala poniżej 20 stopni. Kotlina Danakilska była bardzo zróżnicowana. Od wydm, po ogromne płaszczyzny soli i siarki. Wyobraź sobie ludzi, ktorzy spedzili całe życie w kopalni soli. To bardzo wyczerpująca praca – cała sól ładowana jest na wielbłądy. Te osoby maja problemy ze wzrokiem, ponieważ dookoła jest bardzo jasno, a oni nie są wyposażeni w okulary przeciwsłoneczne.

Jakie macie wspomnienia z wulkanu Erta Ale?

Ramona: Masz wrażenie, jakbyś był nad oceanem. To wielkie jezioro lawy jest jednym z najbardziej zachwycających miejsc, jakie widziałam w swoim życiu. Mogliśmy podejść bardzo blisko krawędzi krateru. Wiatr wieje zawsze z jednej strony i mielismy szczęście, że rozbiliśmy namiot po zawietrznej, ponieważ trujące gazy mogłyby nas zabić, gdybyśmy rozbili się po drugiej stronie. Nasz przewodnik poinformował nas o tym po fakcie!  Wulkan jest aktywny, dym mozna zauważyć na niebie. Magma rozbija się o krawędzie krateru, dlatego najpierw upewniliśmy się, że nasze namioty są rozbite w odpowiedniej odległości.

Czy to była najlepsza część waszej podróży?

Herbert: Tak, smaczna kawa i imponujący wulkan były hitami wyprawy. Cała reszta ekipy zrezygnowała z biwakowania w tamtym miejscu, tylko my spędziliśmy noc blisko krateru. Jako czlowiek czujesz się wtedy bardzo maly i masz wrażenie, że spoglądasz w dusze planety czując jej ogromną potęgę.

Ramona: Pogodziłam się z Etiopią i cieszę się, że dałam jej drugą szansę, jednak niedawno słyszałam, że dwa tygodnie po tym, jak opuściliśmy ten kraj sześciu niemieckich turystów zostalo zastrzelonych dokładnie na górze wulkanu. To byla egzekucja, ale nikt nie zna jej powodu.

Czy podczas podroży napotykacie miejsca, w których chcielibyście zostać na zawsze?

Ramona: Za każdym razem spotykam takie miejsca w Południowej Ameryce, zwłaszcza w Patagonii.

Herbert: Oczywiście w Afryce. Ludzie bardzo sie od nas różnią i można się wiele od nich nauczyć. Ich pozytywnego myślenia, bezinteresownej przyjaźni. Bardzo dobrze czuję się w ich towarzystwie.

 

MotoRmania
Redaktor naczelny

to lifestylowy magazyn o tematyce motocyklowej. Ekskluzywność tego tytułu podkreśla nie tylko doskonałej jakości papier, ale przede wszystkim wyjątkowe materiały. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły