MotoGP – Rossi wygrywa w Argentynie po zderzeniu z Marquezem
Mick
20 kwietnia 2015

Valentino Rossi sięgnął po swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie, po dramatycznej walce w Grand Prix Argentyny pokonując obrońcę tytułu Marca Marqueza. Hiszpan na przedostatnim okrążeniu wyleciał z toru Termas de Rio Hondo po groźnie wyglądającym zderzeniu z włoskim rywalem.

Ruszający z pole position, Marquez w pierwszym zakręcie stracił co prawda prowadzenie na rzecz imponującego w kwalifikacjach Aleixa Espargaro z ekipy Suzuki, ale już po chwili wrócił na czoło stawki i rozpoczął ucieczkę.

W połowie wyścigu 22-latek z ekipy Repsol Honda miał już aż 4,2 sekundy przewagi nad Rossim, który po starcie z ósmej pozycji widowiskowo przebijał się do przodu. Dziewięciokrotny mistrz świata miał jednak asa w rękawie – twardszą tylną oponę, która na finiszu pozwoliła mu utrzymać znacznie szybsze tempo.

Po ekscytującej pogoni zawodnik Movistar Yamahy dopadł lidera na przedostatnim kółku i zaatakował w piątym zakręcie. Marquez natychmiast skontrował. Rywale zderzyli się ze sobą w środku łuku, a następnie kolejny raz na wyjściu – dokładnie tak samo jak Johann Zarco i Xavier Simoen podczas wyścigu Moto2 sprzed tygodnia. Rossi zmienił tor jazdy przekładając się do kolejnego, lewego zakrętu i swoim tylnym kołem uderzył w przód Hondy jadącego zbyt blisko niego Hiszpana. Marquez wylądował na poboczu i choć natychmiast dobiegł do motocykla po widowiskowym sprincie, nie był w stanie wrócić na tor i musiał oglądać triumf Włoch z pobocza.

„Wiedziałem, że Marc będzie próbował uciec na początku, ale kiedy przebiłem się na drugie miejsce czułem, że mam szansę, aby go dogonić – wyjaśniał Rossi. – Zbliżałem się i to było fantastyczne uczucie. Zaatakowałem go na hamowaniu. Marc to zawodnik, który zawsze stawia wszystko na jedną kartę. Dotknął mnie w tym zakręcie dwa razy i chyba popełnił błąd. Szkoda, bo to mogła być świetna walka do samej mety. Tak czy inaczej podczas trzech pierwszych wyścigów pokazaliśmy, że jesteśmy szybcy i możemy walczyć o tytuł.”

„Nie byłem równie konkurencyjny na najtwardszej oponie, dlatego wybrałem na wyścig inną mieszankę niż Valentino – tłumaczył Marquez, który w po wypadku spadł w tabeli na piąte miejsce, tracąc do Włocha aż 30 punktów. – Wszystko szło po naszej myśli. Kiedy widziałem, że Valentino się zbliża, postanowiłem oszczędzić opony na finisz. Szkoda tylko tych ostatnich dwóch kółek. Na finiszu mogłem znów podkręcić tempo i wiedziałem, że będę w stanie walczyć do mety. Niestety, dotknęliśmy się i upadłem. Zawsze powtarzałem, że Valentino to mój idol i punkt odniesienia, dlatego trzeba się od niego uczyć” – zakończył dwuznacznie.

Sięgając po swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie i 110. w karierze, Valentino Rossi umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej sezonu. Absolutnym rekordzistą pod względem ilości zwycięstw w MŚ jest inny Włoch, legenda sprzed lat, Giagomo Agostini, który triumfował 122 razy. Biorąc pod uwagę formę „Doktora”, Ago w najbliższych latach nie będzie mógł spać spokojnie. Raptem tydzień temu Rossi zapowiedział, że po sezonie 2016 chciałby podpisać kolejny kontrakt na starty w MotoGP.

Choć sięgając po dwa tytuły mistrzowskie z rzędu Marquez rozpoczął nową kartę w historii MotoGP, Rossi przypomina w tym sezonie, że jego era wcale nie dobiegła jeszcze końca, a dziesiąty tytuł jest czymś więcej niż tylko marzeniem. Hiszpan z pewnością wyciągnie jednak wnioski z niedzielnego pojedynku i podczas kolejnej rundy, która za dwa tygodnie odbędzie się przed jego własnymi kibicami w Jerez de la Frontera, zaatakuje jeszcze bardziej bezpardonowo.

Na drugim miejscu wyścig w Argentynie samotnie ukończył Andrea Dovizioso na Ducati, który na takiej też pozycji umocnił się w tabeli. Za jego plecami dramatyczny pojedynek o ostatni stopień podium stoczyli Cal Crutchlow i Andrea Iannone. Po zaciętej walce w ostatnich zakrętach Brytyjczyk pokonał Włocha o zaledwie pięć setnych sekundy, sięgając po swoje pierwsze podium za sterami Hondy.

Dziesięć sekund za zwycięzcą finiszował jego zespołowy kolega z ekipy Movistar Yamaha, dwukrotny mistrz MotoGP Jorge Lorenzo. Hiszpan także zdecydował się na najtwardszą tylną oponę, ale w przeciwieństwie do Włocha nie był w stanie wykorzystać jej potencjału. „To, co zrobił Valentino, było niesamowite – 27-latek z Majorki nie krył uznania. – Choć korzystał z twardszej opony, był w stanie pojechać szybciej niż wszyscy inni na miękkiej mieszance. Jest w niesamowitej formie!”

Wyścig kategorii Moto2 w dominującym stylu wygrał Francuz Johann Zarco, sięgając po swoje pierwsze zwycięstwo w tej kategorii, a razem z nim po prowadzenie w tabeli. Drugi był debiutant, Hiszpan Alex Rins, zaś podium uzupełnił zwycięzca sprzed tygodnia, Brytyjczyk Sam Lowes. Jego rodak Danny Kent wywalczył z kolei swoją drugą wygraną z rzędu, umacniając się jednocześnie na prowadzeniu w tabeli Moto3. Wyścig najmniejszej kategorii za jego plecami ukończyli Efren Vazquez i zdobywca pole position Miquel Oliveira. Startujący karnie z końca stawki za uderzenie rywala podczas sesji rozgrzewkowej, Włoch Romano Fenati, który rok temu triumfował w Argentynie, tym razem w imponującym stylu przebił się na siódmą lokatę.

Czwarta runda MotoGP, Grand Prix Hiszpanii w Jerez de la Frontera, za dwa tygodnie. Relacje na sportowych antenach Polsatu i na portalu polsatsport.pl.

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły