MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 4
Mick
27 grudnia 2014

W czwartej i ostatniej części podsumowania sezonu MotoGP przyglądamy się czterem czołowym zawodnikom, ich zespołom i motocyklom, a także ekscytującej rywalizacji w najmniejszej kategorii Moto3.

Zawodnicy

Dani Pedrosa
miejsce w tabeli: 4
punkty: 246

Po ubiegłorocznej przegranej z debiutującym w MotoGP kolegą z ekipy, Dani Pedrosa rozpoczynał sezon jako nieformalny numer dwa w Repsol Hondzie i faktycznie regularnie finiszował za plecami Marca Marqueza. Pierwsze cztery wyścigi ukończył jednak na podium. Przez dwa kolejne dochodził do siebie po powtórnej operacji „puchnącego” przedramienia, ale następnie dołożył trzy kolejne pudła, a wreszcie także zwycięstwo w czeskim Brnie. Znów pokazywał przebłyski geniuszu, jak fantastyczna jazda w Grand Prix Katalonii, ale był też największym przegranym drugiej połowy sezonu.

Zobacz też:
MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 1
MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 2
MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 3
MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 4 (tutaj jesteś)

Dani Pedrosa

Po zwycięstwie w Czechach w siedmiu kolejnych wyścigach tylko dwa razy stanął na podium. W Aragonii zbyt długo został na coraz bardziej mokrym torze na slickach i przypłacił to wywrotką. W Australii musiał wycofać się z wyścigu po uszkodzeniu felgi po uderzeniu przez Andreę Iannone. W Malezji przewrócił się już na własny rachunek i to dwukrotnie w trakcie wyścigu, choć trzeba przyznać, że pokazał też wtedy wyjątkowe tempo. Podium w Walencji nie miało już jednak znaczenia bo przed wyścigiem wiedział, że stracił jakiekolwiek szanse na zakończenie sezonu w pierwszej trójce klasyfikacji generalnej.

Sporo w boksie Pedrosy działo się także za zamkniętymi drzwiami. Po tym, jak już rok temu pożegnał się z wieloletnim managerem, Alberto Puigiem, tym razem Hiszpan zażyczył sobie zmiany dwóch mechaników. Nie spodobało się to jego szefowi mechaników. Już od połowy sezonu plotkowano, że Pedrosa podziękuje Mike’owi Leitnerowi, ale ostatecznie to Austriak zrezygnował z pracy, a na jego miejsce awansuje w przyszłym roku dotychczasowy inżynier od telemetrii, Hiszpan Ramon Aurin. Przyszły rok Pedrosa rozpocznie więc w mocno odmienionym garażu.

Ostatecznie na papierze sezon 2014 był dla 29-latka z przedmieść Barcelony jednym z gorszych w MotoGP, ale mimo wszystko Pedrosa zostaje w ekipie Repsol Honda na dwa kolejne lata. Choć przegrał z Rossim i Lorenzo, spisał się idealnie w roli drugiego kierowcy u boku obrońcy tytułu. Dani zawsze miał w MotoGP nieco pod górkę, chociażby ze względu na swój wzrost i niewielką wagę, ale najwyższy czas aby pokazał, że potrafi być kimś więcej niż tylko wiecznie drugim, a w przypadku tego sezonu, czwartym.

Jorge Lorenzo
miejsce w tabeli: 3
punkty: 263

Jorge Lorenzo

Po tym, jak rok temu o włos przegrał z Marquezem walkę o swój trzeci tytuł mistrza MotoGP, w tym sezonie Lorenzo zapowiadał rewanż. Przespał jednak zimową przerwę, poddając się aż trzem operacjom i wznawiając treningi tuż przed pierwszym wyścigiem. Bez formy, zawodnik z Majorki przewrócił się tuż po starcie Grand Prix Kataru, w teksańskim Austin popełnił kompromitujący wręcz falstart, a następnie zwyczajnie nie był w stanie dotrzymać kroku obrońcy tytułu. Nie pomogły w tym również nowe, bardziej wytrzymałe opony Bridgestone, których mniejsza przyczepność w pełnym złożeniu najbardziej dotknęła właśnie słynącego z płynnej jazdy i dużych prędkości w łukach Hiszpana. Lorenzo nie zamierzał jednak spisywać roku na straty.

Aż trzy razy zmieniał osobistych trenerów, aż wreszcie schudł ponad pięć kilogramów ćwicząc czasami po osiem godzin dziennie i jednocześnie znajdując z ekipą ustawienia motocykla odpowiadające nowym mieszankom opon. W drugiej połowie sezonu to właśnie Lorenzo zdobył najwięcej punktów, nie schodząc z podium przez dziewięć wyścigów z rzędu i wygrywając dwa z nich. Zły dobór opon podczas ostatniej rundy w Walencji kosztował go co prawda wicemistrzostwo, ale Lorenzo pokazał, że wrócił do gry i w sezonie 2015 będzie dla Rossiego i Marqueza bardzo wyrównanym rywalem.

Po drodze zdarzały mu się również wpadki. Jak wtedy, kiedy zwyczajnie pękł psychicznie na przesychającym torze w Assen mając w głowie kontuzję obojczyka sprzed roku. Był w stanie szczerze o tym mówić, za co należy mu się spore uznanie, ale w podobnych warunkach w Walencji popełnił bardzo kosztowny błąd: zjeżdżając z toru po deszczowe opony pozbawił się szansy na wicemistrzostwo. Z drugiej strony mało kto widział go w pierwszej trójce po pierwszej połowie sezonu.

Choć spodziewał się, że będzie w ekipie numerem jeden u boku wyraźnie wolniejszego rok temu Valentino Rossiego, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, a on nie zawsze sobie z nią radził. Niektórzy twierdzili, że złośliwie nie chciał odstąpić Włochowi jednej z nowych ram czy nowego wydechu, a dwukrotnie w kwalifikacjach narzekał, że „Doktor” wyraźnie się za nim holował. W Walencji męską rozmowę na temat relacji w ekipie musiał odbyć z nim nawet dyrektor zespołu, Massimo Meregalli. Przez cały rok dość głośno narzekał też nie tylko na opony, ale również na brak przyspieszenia i problemy z hamowaniem, choć tutaj akurat trzeba zarówno jemu, jak i Rossiemu, przyznać rację.

Choć plotkowano o jego możliwym przejściu do Ducati, brak jakiegokolwiek zainteresowania ze strony Hondy sprawił, że Lorenzo nie miał innego wyjścia, jak tylko przedłużyć umowę z Yamahą. W obliczu słabego początku sezonu obie strony nalegały jednak na kontrakt 1+1. W sezonie 2015 „Por Fuera” będzie więc musiał wyłożyć wszystkie karty na stół, a taka wpadka, jak w tym roku, nie wchodzi w grę!

Valentino Rossi
miejsce w tabeli: 2
punkty: 295

Valentino Rossi

35-letni, dziewięciokrotny mistrz świata pokazał się w sezonie 2014 z zupełnie innej strony. Po dość przeciętnym powrocie pod skrzydła Yamahy w roku 2013, tym razem Rossi pokazał jednak, że wciąż nie rezygnuje z marzeń o dziesiątym tytule. Zaskakująca zmiana szefa mechaników, z Jeremy’ego Burgessa na Silvano Galbuserę, przyniosła imponujące efekty, podobnie jak zupełnie inny, jak sam przyznaje – skopiowany od Marqueza – styl jazdy. Rossi podniósł w tym roku poprzeczkę i pokazał to już podczas pierwszej rundy w Katarze, którą przegrał z obrońcą tytułu o zaledwie ćwierć sekundy.

Włochowi zdarzały się też i wpadki. W Assen przekombinował ze zmianą opon tuż przed startem i pozbawił się szansy na podium, w Brnie widowiskowo wywrócił się podczas kwalifikacji i złamał palec, a w Aragonii dał się zaskoczyć, wywieźć z toru i po wywrotce na moment stracił nawet przytomność. Ostatecznie wygrał jednak dwa wyścigi i łącznie aż trzynaście razy stawał na podium, po drodze sięgając nawet po pierwsze od czterech lat pole position. O ile wygrana w Australii była prezentem po wywrotce Marca Marqueza, o tyle już w Misano Rossi był przekonany, że byłby w stanie utrzymać za sobą Hiszpana nawet gdyby ten nie zaliczył upadku w czwartym zakręcie.

Momentami tracił nieco czasu z powodu niedoświadczenia Galbusery, co widać było szczególnie podczas pierwszych treningów wolnych. W Malezji obaj byli jednak w stanie zrobić w trakcie weekendu gigantyczne postępy. Jeszcze po kwalifikacji mało kto dawał Rossiemu szansę na podium, ale nowe ustawienia motocykla na niedzielę pozwoliły mu mocno przycisnąć Marqueza niemal do samej mety. Po drodze zaliczył też kilka małych spięć z zespołowym kolegą Jorge Lorenzo, ale pokazał klasę i publicznie nigdy nie powiedział o nim złego słowa.

Tytuł wicemistrza świata to jego najlepszy wynik w tabeli MotoGP od roku 2009, kiedy wywalczył swoje siódme i ostatnie do tej pory mistrzostwo w królewskiej klasie. Marquez przez cały rok był co prawda o dwa kroki przed nim, ale Rossi udowodnił, że nie zamierza porzucać marzeń o dziesiątym tytule. Właśnie dlatego przedłużył swój kontrakt z ekipą Movistar Yamaha na dwa kolejne lata.

Marc Marquez
miejsce w tabeli: 1
punkty: 362

Marc Marquez

Broniący mistrzowskiego tytułu, w swoim zaledwie drugim sezonie w MotoGP 21-letni Marquez był klasą samą dla siebie. Nawet złamana na miesiąc przed Grand Prix Kataru noga nie przeszkodziła Hiszpanowi w wygraniu dziesięciu pierwszych wyścigów z rzędu, choć rzadko przychodziło mu to z łatwością. W Argentynie i Francji musiał gonić po kiepskich startach – wciąż jego słabej stronie. We Włoszech, Katalonii, Silverstone i Indianapolis stoczył jedne z najtrudniejszych pojedynków w karierze, w Niemczech przebijał się po starcie z pit-lane, a w Assen prowadził wyścig flag-to-flag w bardzo trudnych warunkach.

Kiedy niektórzy zaczęli nawet sugerować, że spróbuje wygrać wszystkich osiemnaście wyścigów, problem z tylną oponą w Brnie sprawił, że dojechał do mety poza podium. Po wszystkim przyznał, że zdjęło to z niego ogromną presję. Jak się później okazało, aż za bardzo. Gigantyczna przewaga w tabeli, jaką wypracował sobie po pierwszych dziesięciu wyścigach, pozwoliła zawodnikowi Repsol Hondy na nieco zbyt duże odprężenie, a momentami także przesadne ryzyko.

Widowiskowe wypadki podczas wyścigów w San Marino i Aragonii szybko sprowadziły go jednak na ziemię, a losy mistrzowskiego tytułu rozstrzygnęły się już po dojrzałej jeździe w Grand Prix Japonii, na trzy rundy przed końcem sezonu. Marc potknął się jeszcze co prawda w Australii, upadając po zbytnim uspokojeniu tempa na coraz zimniejszym asfalcie, ale w Malezji i w Walencji pokazał rywalom dlaczego znów został w tym sezonie mistrzem.

Popisując się swoim wyjątkowo agresywnym stylem jazdy i spektakularnymi wejściami w zakręty, Marquez wygrał w tym roku 13 z 18 wyścigów, 14 razy stawał na podium i 13 razy ruszał z pole position, zostawiając konkurentów daleko z tyłu. W międzyczasie przedłużył swój kontrakt z Repsol Hondą na dwa kolejne sezony. Czy to oznacza, że czeka nas kolejna era nudnej dominacji jednego zawodnika? Absolutnie nie! Marquez aż dziesięć wyścigów w tym roku wygrał o mniej niż dwie sekundy, zazwyczaj zaciekle walcząc o wygraną od startu do mety.

Zespoły

Movistar Yamaha
miejsce w tabeli: 2
punkty: 558

Właściwie trudno zarzucić cokolwiek fabrycznej ekipie Yamahy. Co prawda szef zespołu, Massimo Meregalli, musiał kilka razy interweniować z powodu tarć pomiędzy Jorge Lorenzo i Valentino Rossim, m.in. po kwalifikacjach w Walencji, ale poza takimi drobnymi wpadkami, włoski zespół spisał się na medal. Niestety tylko srebrny. Zmiana szefa mechaników okazała się dla Rossiego strzałem w dziesiątkę. Tak trafnym, że podobny manewr rozważał przez chwilę nawet Lorenzo.

Dla Hiszpana i jego ekipy sezon 2014 był rokiem próby. Mechanikom i inżynierom udało się jednak poprawić ustawienia M1-ki i dopasować ją do nowych opon Bridgestone, co biorąc pod uwagę styl jazdy „Por Fuery” nie było wcale łatwym zadaniem. W roku 2015 Yamahę znów czeka trudny sprawdzian. Coraz szybszy Rossi może znów zajść za skórę Lorenzo. Radzenie sobie z takimi sytuacjami to dla ekipy spore wyzwanie, bo w końcu ile razy można takie historie zamiatać pod dywan?

Repsol Honda
miejsce w tabeli: 1
punkty: 608

Wzór do naśladowania. Fabryczny zespół Hondy znów okazał się w tym roku niepokonany, choć  po raz pierwszy od czterech lat zdarzyła mu się runda bez punktów – w Australii. Z kolei w Aragonii, miejscu, w którym rok temu doszło do kolizji Marqueza i Pedrosy, co zakończyło się widowiskową wywrotką tego drugiego i sporymi kontrowersjami, tym razem obeszło się na szczęście bez skandali Obaj zawodnicy lądowali tam jednak na deskach i finiszowali poza pierwszą dziesiątką. Nie było także wizerunkowych wpadek, jakie zdarzały się rok wcześniej; jak wtedy, kiedy Pedrosa narzekał na Mugello, że Marquez podgląda jego ustawienia.

Tym razem każdy znał swoje miejsce w szeregu. Co prawda przez pół roku dyskutowano o potencjalnej zmianie szefa mechaników przez Pedrosę, co ostatecznie stało się faktem, a niektórzy krytykowali zespół za to, że nie udało mu się w porę ściągnąć zawodników do boksów podczas deszczowego wyścigu w Aragonii, ale to nic w porównaniu z błędem z Australii sprzed roku, kiedy szef mechaników Marqueza nie potrafił policzyć do dziesięciu. Być może też zespół mógłby na przyszły sezon ściągnąć do ekipy kogoś młodszego lub szybszego niż Pedrosa, ale po prostu nie ma takiej potrzeby. Zmiana mogłaby zaburzyć idealną harmonię w ekipie. Szef zespołu Livio Suppo niczym wytrawny strateg świetnie rozgrywa swoją partię, choć we wszystkim pomaga też świetny motocykl.

Motocykle

Yamaha YZR-M1
miejsce w tabeli: 2
punkty: 354

M1-ka słynie z rewelacyjnego prowadzenia, ale nie od dziś jej problemem jest hamowanie. Rossi i Lorenzo narzekali, że to właśnie pod tym względem tracili do Marqueza i Pedrosy najwięcej, i faktycznie czasami było to wyraźnie widać. Co prawda nadrabiali w długich, szybkich łukach, ale tylko wówczas, kiedy pogoda pozwalała im komfortowo używać miękkiej tylnej opony. Yamaha potrzebuje też skrzyni biegów działającej w trybie ‚seamless’ również podczas redukcji, ale z uwagi na zamrożenie konstrukcji silników i zbyt małej ilości miejsca na skrzynię, nie było to w tym roku możliwe.

Na początku roku M1-ka nerwowo oddawała moc, co było efektem zmian w elektronice i mniejszej ilości paliwa (20 zamiast 21 litrów). Inżynierom udało się to jednak wyeliminować, jednocześnie poprawiając moc i przyspieszenie, na co rok temu mocno narzekał Lorenzo. Yamaha solidnie odrobiła pracę domową, ale sami zawodnicy podkreślają, że M1-ka była zwyczajnie o krok za Hondą. Nie na tyle, aby przesądziło to mistrzowskim tytule, ale często wystarczająco, aby zmienić losy wyścigów, z których aż dziesięć rozstrzygnęło mniej, niż dwie sekundy.

Honda RC213V
miejsce w tabeli: 1
punkty: 409

Zupełne przeciwieństwo Yamahy. Skręca ochoczo, ale wymaga brutalnego traktowania i agresywnego stylu jazdy, pozwalając na wyjątkowo późne hamowanie, które Marquez zwyczajnie opanował do perfekcji. Po ubiegłorocznych, niewielkich problemach, w tym roku Hiszpan korzystał z nieco innego podwozia niż Pedrosa, co pozwalało mu na pełne wykorzystanie swoich mocnych stron i absurdalnie wręcz agresywne hamowanie. Dani wolał ramę z poprzedniego sezonu.

Kiedy jednak zawodnicy Hondy nie mogli używać twardej tylnej opony i komfortowo ślizgać się na wyjściach z łuków, ich przewaga w tych miejscach toru nieco malała. Wszystko nadrabiali jednak podczas hamowania i redukcji biegów, także dzięki świetnej skrzyni. Nowa Honda na sezon 2015 jest jeszcze lepsza, chociaż w pogoni za większą mocą – to podobno odpowiedź na spodziewany potencjał Ducati – stracono kilka mocnych punktów tegorocznej wersji, jak świetny sposób jej oddawania. Czy inżynierom z Japonii uda się znaleźć idealny kompromis?

Moto3
Walka do ostatnich metrów

Alex Marquez i Jack Miller w walce o tytuł Moto3

Najbardziej dramatyczną walkę o tytuł kibicom zapewnili właśnie najmłodsi. Losy mistrzostwa Moto3 rozstrzygnęły się dopiero na ostatnich metrach ostatniego wyścigu po wyjątkowo bezpardonowej rywalizacji. Ostatecznie górą był młodszy brat mistrza MotoGP, Alex Marquez, który o włos pokonał Australijczyka Jacka Millera. Miller był górą na początku sezonu, ale później jego KTM został wyraźnie z tyłu za coraz szybszymi Hondami, a i on sam nie kontrolował sytuacji tak, jak podczas pierwszych rund.

Wyścig w czeskim Brnie w jednej sekundzie zakończyło aż szesnastu zawodników. Zmagania w Walencji komentowaliśmy na stojąco, a przez cały sezon smaczku rywalizacji dodawało odrodzenie Hondy i pojedynek z KTM-em. Pojedynek tak zacięty, że obaj producenci zakończyli rok z taką samą ilością punktów w klasyfikacji generalnej.

Marquez, Miller i Alex Rins imponowali niemal w każdym wyścigu. Podopieczny Valentino Rossiego, Włoch Romano Fenati, jednego dnia wygrywał, innego finiszował bez punktów. Imponowali debiutant Enea Bastianini i Brad Binder na Mahindrze. Zawiedli Danny Kent, Niccolo Antonelli czy Jakub Kornfeil, ale tego, co działo się w Moto3 po prostu nie da się opisać słowami. To była wyścigowa poezja i wszystko wskazuje na to, że za rok czeka nas powtórka z rozrywki. Niestety, albo stety, bez pierwszej trójki. Marquez i Rins awansowali do Moto2. Miller bezpośrednio do MotoGP.

Zobacz też:
MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 1
MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 2
MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 3
MotoGP – Podsumowanie sezonu 2014 – część 4 (tutaj jesteś)

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły