MotoGP – Co zmieni się w stawce w 2015 roku?
Mick
19 lipca 2014

Kto w jakich barwach wystartuje w MotoGP w sezonie 2015? MotoRmania analizuje sytuację na rynku kontraktowym i potencjalny skład przyszłorocznej stawki.

Relację napędza Pole Position Travel

Zanim przejdziemy do tego, co może się zmienić, szybko rzućmy okiem na to, co pozostanie po staremu i co jest już potwierdzone. Dominująca obecnie w MotoGP ekipa Repsol Honda zatrzyma swój skład na dwa kolejne lata. W barwach fabrycznego zespołu HRC pozostaną więc zarówno obrońca tytułu i lider tabeli Marc Marquez, jak i obecnie drugi w generalce Dani Pedrosa. Swój kontrakt Marquez przedłużył już kilka tygodni temu. Pedrosa zrobił to samo dwa tygodnie temu, choć musiał podobno zgodzić się na znacznie niższe niż do tej pory wynagrodzenie. Po ostatnim wyścigu na Sachsenringu Honda przedłużyła także kontrakt ze swoim głównym sponsorem, hiszpańską firmą petrochemiczną Repsol. Umowa, która obowiązuje od 1995 roku, została przedłużona do końca sezonu 2017.

Najprawdopodobniej nic nie zmieni się także w fabrycznej ekipie Movistar Yamaha. Valentino Rossi już przedłużył swoją umowę na dwa kolejne lata, a Jorge Lorenzo podobno jest bliski zrobienia tego samego, choć wciąż negocjuje długość umowy i wysokość wynagrodzenia. Gdyby jednak dwukrotny mistrz świata postanowił przesiąść się na fabryczne Ducati, co z pewnością byłoby dla niego potężnym strzałem w stopę, na jego miejsce automatycznie wskoczyłby Pol Espargaro z ekipy Monster Yamaha Tech 3, który dysponuje dwuletnim kontraktem bezpośrednio z Yamahą. Wygląda jednak na to, że nową umowę z Lorenzo Yamaha potwierdzi jeszcze przed końcem wakacyjnej przerwy. Jednocześnie sponsorem ekipy nadal będzie hiszpańska telewizja Movistar, która na początku tego roku podpisała z Yamahą pięcioletni kontrakt.

Bez zmian w Ducati

Cal i Dovi zostają w Ducati

Trzeci fabryczny zespół, Ducati, potwierdził dziś, że jego skład pozostanie w przyszłym roku bez zmian. Andrea Dovizioso podpisał właśnie nowy, dwuletni kontrakt, podczas gdy Cal Crutchlow postanowił pozostać w ekipie na drugi rok swojego aktualnego kontraktu. Brytyjczyk miał możliwość zmiany barw i oferty m.in. od Suzuki, ale postanowił pozostać w ekipie z Bolonii.

Czwarte miejsce w tabeli ekip MotoGP zajmuje w tej chwili francuski zespół Monster Yamaha Tech 3, w którym pozostania niemal pewny może być Pol Espargaro. Hiszpan co prawda dysponuje dwuletnią umową z Yamahą, która gwarantuje mu możliwość odejścia jeśli nie zwolni się dla niego miejsce w fabrycznym składzie, ale ubiegłoroczny mistrz Moto2 nie ma zbyt ciekawych alternatyw, dlatego jego pozostanie w Tech 3 wydaje się przesądzone. Kto dosiądzie drugiego motocykla? Szanse Bradleya Smitha na utrzymanie swojego miejsca wydają się niewielkie, a szef teamu, Herve Poncharal ma kilka ciekawych alternatyw. Jedną z nich jest chociażby imponujący w tym roku w swoim debiucie w Moto2 Niemiec Jonas Folger, od lat wspierany przez organizatorów MŚ, ale też konkurencyjnego dla Monstera sponsora, firmę Red Bull.

Miller za Bradla w LCR Honda?

Bradl straci miejsce w LCR?

Folger mógłby z tego powodu trafić do ekipy LCR Honda, ale o jej obsadzeniu zadecyduje nie sponsor, czy nawet właściciel teamu Lucio Cecchinello, ale Honda, która ma ostateczny głos jeśli chodzi o nazwiska zawodników dosiadających fabrycznego modelu RC213V. Japończycy są rozczarowani postawą Stefana Bradla, który przez niemal trzy lata tylko raz stanął na podium. Już od dłuższego czasu mówi się o tym, że miejsce Niemca zajmie Australijczyk Jack Miller, który może awansować do MotoGP bezpośrednio z Moto3. Cecchinello chciałby wystawić w przyszłym roku dwa motocykle; jeden fabryczny i jeden w specyfikacji Open, ale nie dość, że póki co brakuje mu na to środków, to również Honda nie pali się do udostępnienia większej ilości maszyn. Japońska marka wystawia obecnie tylko cztery motocykle fabryczne – i zgodnie z przepisami nie może przygotować większej ich ilości oraz cztery maszyny w specyfikacji Open, które też są już praktycznie zarezerwowane na kolejny sezon.

Jedynym wyjściem z sytuacji byłoby ewentualne zniknięcie ze stawki zespołu AB Cardion – szczególnie w obliczu plotek o problemach z utrzymaniem w kalendarzu Grand Prix Czech, ale póki co wciąż wydaje się to mało prawdopodobne. Tak czy inaczej jest bardzo możliwe, że to właśnie Miller zastąpi Bradla w LCR w przyszłym roku i to dysponując trzyletnią umową bezpośrednio z HRC – po dwóch latach u Cecchinello miałby on zastąpić Pedrosę w ekipie Repsol Honda. A co z Bradlem? Niemiec póki co ma kilka ofert, w tym od Pramac Ducati oraz Forward Racing. Z pewnością zainteresowanie nim również będzie wracające do MotoGP Suzuki. Organizatorom mistrzostw świata zależy na utrzymaniu Niemca w stawce ze względu na kwestię praw telewizyjnych, dlatego Stefan najprawdopodobniej pozostanie w MotoGP. Jego szanse na podia i zwycięstwa mogą już jednak nigdy nie być tak duże, jak w barwach LCR.

Gorące krzesła

Iannone liczy na większe wsparcie Ducati

Piątą lokatę w tabeli MotoGP zajmuje obecnie włoski zespół Pramac Ducati, który otrzymuje od Ducati motocykle w fabrycznej specyfikacji. Pewny swojej posady może być tutaj Andrea Iannone, który liczy jednak na bardziej bezpośrednie wsparcie (już dzisiaj dysponuje kontraktem bezpośrednio z Ducati). Drugiej maszyny dosiada obecnie Kolumbijczyk Yonny Hernandez, który jest cenny dla organizatorów z uwagi na wyścig w Argentynie oraz szykującą się do powrotu do kalendarza Brazylię, jednak nie błyszczy. Ostatecznie możliwe jest również, że w ekipie Paolo Campinotiego zwolnią się dwa miejsca, choć odejście Iannone wydaje się mało prawdopodobne. Z jednej strony Pramac nie jest wymarzonym zespołem; nie oferuje bowiem ani dobrego motocykla, ani wysokiego wynagrodzenia. Z drugiej strony, jak pokazuje przykład Iannone, jazda tutaj może być trampoliną do fabrycznej ekipy. To potencjalna szansa dla Stefana Bradla czy Aleixa Espargaro.

Włoski zespół NGM Forward Racing wystawia obecnie imponującego Aleixa Espargaro oraz weterana Colina Edwardsa. O ile Hiszpan bryluje, zajmując szóste miejsce w klasyfikacji generalnej, o tyle Amerykanin rozczarowuje i już zapowiedział zakończenie kariery po tym sezonie. Espargaro posiada co prawda dwuletnią umowę z szefem ekipy Giovannim Cuzarim, który za jego wykupienie z teamu Aspara zapłacić musiał zimą aż czterysta tysięcy Euro, ale Hiszpan nie wyklucza zmiany barw. Problemem jest rama której używa obecnie Aleix, a której Yamaha nie będzie już udostępniała zespołowi w przyszłym roku. Choć w Niemczech powiedział nam niedawno, że przygotowane przez zespół, nowe podwozie jest niezłe i nie wyklucza startów na nim za rok, Aleix z pewnością nie pogardziłby statusem fabrycznego kierowcy Suzuki.

Czeka go trudna decyzja; tym bardziej, że wydaje się obecnie najgorętszym towarem w stawce. Odchodząc z NGM, Aleix będzie też musiał oddać zespołowi wspomniane wcześniej czterysta tysięcy Euro, dlatego jeśli już zmieni barwy, to tylko za odpowiednią kwotę. A kto trafi do zespołu za rok? Kandydatów jest sporo, choć Cuzari preferowałby z pewnością Bradla w duecie z którymś z włoskich zawodników. Być może będzie nim Simone Corsi, który w barwach tej ekipy imponuje w Moto2, a na początku roku testował już motocykl Edwardsa w Jerez.

Przetasowania w Hondzie

Co z Bautistą?

Wielkie znaki zapytania stoją także nad zespołem GO&FUN Honda Gresini. Kontrakt Alvaro Bautisty dobiega końca i wydaje się mało prawdopodobne, aby mimo podium we Francji Honda zgodziła się pozostawić w jego rękach fabryczny motocykl na kolejny, czwarty już sezon. Hiszpan nie zdobył punktów w pierwszych trzech wyścigach co wydawało się przesądzić jego losy. Być może Gresini zaoferuje mu motocykl Scotta Reddinga, który w swoim kontrakcie ma zapis o przesiadce na maszynę fabryczną w roku 2015. Honda musi wyrazić na to jednak ostateczną zgodę, a tej, mimo wcześniejszych zapowiedzi, wciąż brak. Redding może zdecydować się na przesiadkę, np. na Forward Yamahę lub Suzuki, ale wydaje się, że jednak pozostanie we włoskim składzie, niezależnie od oferowanego motocykla. A co z Bautistą? Hiszpańskie media donoszą, że dołączy on do ekipy Aprilii, która może zdecydować się na przedwczesny powrót do MotoGP (planowo miał on nastąpić dopiero w roku 2016, ale mówi się o zespole rozwojowym już w 2015). Hiszpana ponownie w swoich szeregach chętnie widziałoby także Suzuki.

Maszynę w specyfikacji Open Bautiście oferuje także Aspar, który z całą pewnością – jeśli nie przeszkodzą w tym problemy z kontuzją nadgarstka – pozostawi w zespole dysponującego dwuletnim kontraktem Nicky’ego Haydena, ale może rozstać się ze wspieranym przez Hondę Japończykiem, Hiroshim Aoyamą. Hiszpan namawia również do powrotu Aleixa Espargaro. Kartą przetargową może być motocykl. Honda w specyfikacji Open jest w tym roku bez szans z uwagi na aż o 30 KM słabszy od fabrycznych silnik. Za rok ma się to zmienić, a model RCV1000V różnić się od fabrycznego RC213V ma tylko brakiem szybkiej skrzyni biegów. Może to okazać się istotną kartą przetargową.

Zmiany na końcu stawki

Barbera dostanie Ducati?

Ciekawa jest także sytuacja pod koniec stawki. Czeska ekipa AB Cardion wystawiana jest przez ojca Karela Abrahama, który zarządza również torem w Brnie i organizuje tam co roku Grand Prix Czech, jedną z najpopularniejszych rund w kalendarzu MotoGP. Abraham co roku narzeka, że impreza przynosi straty, ale jako prężnie działający na rynku nieruchomości biznesmen, dokłada do całej zabawy z własnej kieszeni. Wcześniej nawet sam wykupował od Dorny prawa telewizyjne i przekazywał je czeskiej telewizji. Nie oszukujmy się, Karel nigdy nie będzie jednak mistrzem świata MotoGP, dlatego cierpliwość jego ojca kiedyś w końcu dobiegnie końca. Czy stanie się tak już tej zimy? Jeśli faktycznie informacje o problemach Grand Prix Czech są prawdą, a nie kolejną próbą wynegocjowania u Dorny mniejszej stawki za organizację wyścigu, wówczas pod znakiem zapytania stanąć może nie tylko wyścig, ale cały zespół. To oznaczałoby dodatkowy motocykl dla ekipy LCR, ale na dzień dzisiejszy wydaje się to mało prawdopodobne. Oczywiście nie ma też takiej możliwości, aby Karela Abrahama w zespole jego ojca zastąpił w przyszłym roku inny zawodnik.

Trzy ekipy MotoGP wciąż ścigają się używając silników z drogowych motocykl (jeszcze rok temu klasyfikowanych jako CRT). Przyszłość dwóch z nich stoi pod dużym znakiem zapytania. Brytyjski skład PBM UK póki co zamyka stawkę i nic nie wskazuje, aby sytuacja miała się zmienić. Potentat branży drobiowej Paul Bird może więc zechcieć sprzedać swoje miejsce w MotoGP szykującej się do powrotu do MotoGP Aprilii. Włoska marka prędzej 'dogada się’ jednak z zespołem Iodaracing, który także ma spore problemy budżetowe i wystawia w tym sezonie tylko Danilo Petrucciego. Szef ekipy – były boss wyścigowego działu Aprilii – Giampiero Sacchi, już tej zimy chciał sprzedać swoje miejsce w stawce Suzuki (ostatecznie Japończycy dostali zgodę Dorny na start bez wykupywania miejsca od innego teamu), a ostatecznie wystawia w tym roku nie dwóch, a tylko jednego zawodnika. Nawet jeśli obie ekipy na własną rękę pozostaną w stawce, czeka je bardzo kosztowy sezon. Dorna nie będzie już bowiem wspierać najsłabszych darmowymi oponami i sowitymi dopłatami (których kwota przekracza podobno milion Euro rocznie). Te dwa teamy wydają się więc znajdować w najtrudniejszej sytuacji.

W zupełnie innym położeniu znajduje się dysponująca solidnym budżetem ekipa Avintia, która szykuje się podobno do przesiadki na motocykle Ducati. Kto ich dosiądzie? Hector Barbera może być chyba pewny pozostania w zespole podczas gdy Dominique Aegerter testował niedawno z zespołem w Barcelonie. Czy trafi do MotoGP? Wciąż trudno jednak powiedzieć. Jednocześnie Mike di Meglio jest w tym roku jedynym Francuzem w stawce, a to nie bez znaczenia biorąc obszerne relacje MotoGP we francuskim Eurosporcie oraz wyścig na torze Le Mans. Jeśli jednak do stawki wróci Randy de Puniet, dni byłego mistrza klasy 125ccm w królewskiej kategorii będą policzone.

Powroty i debiuty

PBM UK 'wyleci’z MotoGP?

Na koniec dwa słowa o szykującym się do powrotu Suzuki. Najnowsze plotki głoszą, że ekipa kierowana przez Davide Brivio podpisała właśnie trzyletnią umowę z ubiegłorocznym mistrzem Moto3, Maverickiem Vinalesem, który w tym sezonie imponująco zadebiutował w Moto2 (wygrał swój drugi wyścig, a obecnie jest trzeci w tabeli). Kto dosiądzie drugiej maszyny? Walczą o nią zarówno Randy de Puniet, który pełni obecnie rolę kierowcy testowego, startujący dla Suzuki w WSBK Eugene Laverty oraz kilku asów z MotoGP, jak chociażby Bautista czy Aleix Espargaro. Rozstrzygnięcia poznamy z pewnością jeszcze w sierpniu.

Jeśli do MotoGP faktycznie już za rok powróci również Aprilia, motocykli dosiąść mogą Bautista i Danilo Petrucci – w końcu włoska marka potrzebować będzie włoskiego zawodnika, a Petrucci wielokrotnie pokazał, że zasługuje na szansę.

Póki co karuzela kontraktowa kręci się na dobre, ale zanim w połowie sierpnia pojawimy się w czeskim Brnie – miejmy nadzieję, że nie po raz ostatni – niemal wszystko powinno już być jasne. Jest szansa, że do MotoGP awansuje też ktoś z mniejszych klas, ale sęk w tym, że na dzień dzisiejszy nie widać tam gwiazd gotowych na taki ruch. Esteve Rabat już zapowiedział pozostanie w Moto2, Mika Kallio jest po prostu za stary, Aegerter to pilny uczeń ale jednak po części wyrobnik, podobnie jak Luthi, Salom, Cortese, Corsi czy Zarco. Cała nadzieja chyba tylko w Vinalesie i Folgerze. Cały czas plotkuje się także o potencjalnym awansie kilku gwiazd w Moto3, ale szansę na taki szalony manewr wydaje się póki co mieć tylko Miller.

Jednocześnie przypominamy, że za rok przepisy techniczne MotoGP pozostaną praktycznie niezmienione. Dopiero w sezonie 2016 zmieni się dostawca opon – wycofującego się Bridgestone’a zastąpi wracający do Grand Prix francuski Michelin, a wszystkie ekipy – także fabryczne, będą musiały używać jednolitego oprogramowania elektroniki (obecnie teamy fabryczne używają własnego oprogramowania, co podobno daje sporą przewagę Hondzie). Nawet więc jeśli w przyszłym roku środek stawki mocno się zmieni, prawdziwych przetasować w tabeli spodziewać się możemy chyba dopiero w roku 2016, a raczej po nim, kiedy dobiegną końca nowe kontrakty fabrycznych gwiazd z czołówki.

Tymczasem trwająca właśnie wakacyjna przerwa dobiegnie końca w drugi weekend sierpnia, kiedy to w USA odbędzie się 10. runda MotoGP, Grand Prix Indianapolis.

Zdjęcia: Waldemar Walerczuk www.photosportagency.com

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły