Po blisko dwóch miesiącach przymusowego pobytu w Dubaju Jorge Lorenzo wrócił w niedzielę do swojego domu w szwajcarskim Lugano.

Kiedy kilka tygodni temu trzykrotny mistrz MotoGP przyleciał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich na krótkie wczasy nie spodziewał się, że spędzi na Bliskim Wschodzie niemal dwa miesiące.

Kiedy jednak w połowie marca w dużej części Europy wprowadzono stan wyjątkowy, niebo zamknęły także Emiraty, a Hiszpan utknął w hotelowym pokoju w Dubaju.

Znudzony, Lorenzo rzucił na swoim Instagramie wyzwanie treningowe kibicom, pokazując jednocześnie swoje postępy.

Wczoraj Hiszpan pochwalił się jednak w mediach społecznościowych zdjęciem z tarasu swojego apartamentu w Szwajcarii, pisząc:

„Po blisko dwóch miesiącach zamknięcia w pokoju w Dubaju wróciłem do domu! Jak widzicie po mojej minie, tęskniłem…”

Teraz powrót do MotoGP?

Najwyraźniej Lorenzo już od jakiegoś czasu tęskni także za jazdą. Choć w listopadzie ubiegłego roku ogłosił w Walencji zakończenie kariery, po pierwszym sezonie zrywając dwuletni kontrakt z Repsol Hondą, już kilka tygodni później wrócił pod skrzydła Yamahy. Tym razem jako kierowca testowy.

W czerwcu Lorenzo miał wystartować z dziką kartą w wyścigu o Grand Prix Katalonii na torze w Barcelonie, ale zmagania zostały z powodu koronawirusa przesunięte na nieokreślony termin.

Start w Barcelonie zdaniem wielu miał być przymiarką do powrotu do MotoGP na pełen etat w sezonie 2021 w barwach wspieranej przez Yamahę ekipy Petronasa, gdzie do Lorenzo mógłby dołączyć Valentino Rossi.

Koronawirus pokrzyżował także jego plany. Włoch miał po pierwszych wyścigach sezonu 2020 podjąć decyzję odnośnie swojej przyszłości.

Yamaha potwierdziła w lutym, że miejsce Rossiego w fabrycznym zespole zajmie w sezonie 2021 Francuz Fabio Quartararo, ale jeśli tylko „Doktor” będzie chciał pozostać w MotoGP, otrzyma M1-kę właśnie w barwach ekipy Petronasa.

Obu zawodników czekają w najbliższych miesiącach trudne decyzje. Co jednak zrobią Lorenzo i Rossi jeśli sezon 2020 faktycznie nie dojdzie do skutku?