MotoGP: Zapowiedź GP Francji w Le Mans
Mick
17 maja 2012

Kolejny pojedynek trójki w składzie: Casey Stoner, Jorge Lorenzo i Dani Pedrosa, wyjątkowy weekend dla Valentino Rossiego i nietypowy powrót Chrisa Vermeulena. To najważniejsze ciekawostki przed czwartą rundą MotoGP, Grand Prix Francji na torze Le Mans. W mniejszych klasach czekają nas za to kolejne ostre starcia.

Po dwóch zwycięstwach z rzędu w dwóch ostatnich wyścigach, obrońca mistrzowskiego tytułu, Australijczyk Casey Stoner ma zaledwie jeden punkt przewagi nad triumfatorem otwierających sezon zmagań w Katarze, Hiszpanem Jorge Lorenzo.

Co prawda 26-letni reprezentant ekipy Repsol Honda na francuskim torze Le Mans triumfował rok temu wpadając na linię mety aż czternaście sekund przed Andreą Dovizioso i Valentino Rossim, to jednak najbliższy weekend może wcale nie być dla niego taki łatwy.

Czy Stoner utrzyma za sobą Lorenzo kolejny raz?

Dlaczego? Le Mans to bowiem klasyczny obiekt typu stop & go, pełen ostrych hamowań, wolnych zakrętów i krótkich prostych. Wyjątkowo ważne jest tutaj nie tylko przyspieszenie, na które Honda nie może akurat narzekać, ale także stabilność podczas hamowania. O ile Yamaha słynie z perfekcyjnych wejść w zakręty, Honda ma coraz większe problemy ze stabilnością i wibracjami podczas hamowania – tzw. chattering. Z odsieczą pozostałym zawodnikom przyjdą także nowe, przednie opony firmy Bridgestone, które zupełnie nie odpowiadają kierowcom Hondy.

Wszystko to może jednak nie mięć większego znaczenia. Dwa tygodnie temu w Portugalii Stoner także przecież narzekał na wibracje motocykla, a jednak kontrolował i ostatecznie wygrał wyścig. Jeśli jednak podczas treningów problemy z „chatteringiem” będą mocno dokuczały Australijczykowi, podczas samego wyścigu znów do głosu dojść może kwestia drętwiejącego prawego przedramienia. Stoner przyznał w Estoril, że „armpump” jest następstwem wibracji, dlatego wyeliminowanie ich może oznaczać łatwy wyścig. Jeśli jednak będzie inaczej, Jorge Lorenzo będzie gotowy do ataku.

Hiszpan na Le Mans w królewskiej klasie triumfował dwukrotnie, ale rok temu na mecie był dopiero czwarty. Tym jednak razem Yamaha dysponuje dużo mocniejszym silnikiem i w związku z tym nie powinna tracić do Hondy tak dużo na wyjściach z zakrętów.

Pedrosa "wiecznie trzeci" - znów na Le Mans?

To właśnie ci dwaj zawodnicy będą w najbliższą niedzielę głównymi faworytami, ale nie tylko oni mają sporo do udowodnienia. Dani Pedrosa świetnie radził sobie na Le Mans w mniejszych klasach, ale w MotoGP jeszcze nigdy nie wygrał tu wyścigu. Po wywalczeniu swojego setnego podium w mistrzostwach świata podczas rundy w Estoril, jako dopiero siódmy zawodnik, który dokonał tego w historii serii, Dani jest jednak nieco rozczarowany.

Wszystkie trzy tegoroczne wyścigi Pedrosa kończył na podium, ale na jego najniższym stopniu i powoli zaczyna przyrastać do niego łatka „wiecznie trzeciego”. Sam 26-latek podkreśla, że jeździ zbyt mało agresywnie na początkowych okrążeniach i to właśnie wtedy przegrywa szansę na walkę o zwycięstwo. W niedzielę 3-krotny mistrz świata mniejszych klas będzie więc musiał popisać się kolejnym atomowym startem. Dużo bardziej postarać się będzie musiał także kolega zespołowy Jorge Lorenzo, Amerykanin Ben Spies, który ma za sobą fatalny początek sezonu i otwarcie przyznaje, że walka o mistrzostwo już się dla niego zakończyła.

Grand Prix Francji to domowa runda dla zespołu Monster Yamaha Tech 3, a na dodatek sponsorem tytularnym zmagań na torze Le Mans jest właśnie główny sponsor ekipy, a także samego Cala Crutchlowa, amerykański producent napojów energetycznych, Monster Energy. Z tego właśnie powodu zarówno Brytyjczyk, jak i Włoch Andrea Dovizioso, zrobią wszystko, aby finiszować jak najbliżej podium.

W tabeli dzielą ich dwa punkty, po tym jak wszystkie tegoroczne wyścigi kończyli na miejscach czwartym i piątym. W Portugalii Dovizioso w końcu jednak pokonał Crutchlowa na torze, finiszując tuż przed Brytyjczykiem. Co ciekawe, na Le Mans Dovizioso aż siedem razy stawał na podium MŚ. Nigdzie indziej nie odnosił pod tym względem aż tylu sukcesów, choć nigdy nie wygrał tutaj w królewskiej klasie. Crutchlow będzie więc musiał uważać. Tym bardziej, że sam ścigał się tutaj tylko raz, rok temu.

Oczy większości fanów skupione będą jednak na dziewięciokrotnym mistrzu świata, Valentino Rossim. To właśnie na Le Mans, Włoch wywalczył rok temu swoje jedyne podium po przesiadce na Ducati, finiszując na trzeciej pozycji po przegranym pojedynku z Andreą Dovizioso. Warto dodać, że podium to 33-latek otrzymał poniekąd w prezencie. Podczas wyścigu doszło bowiem do zderzenia Marco Simoncelliego i Daniego Pedrosy, w efekcie którego Hiszpan upadł, łamiąc obojczyk, a Włoch został ukarany przejazdem przez aleję serwisową i stracił pewne miejsce na podium.

Spies i Rossi mają wiele do udowodnienia

Rossi może jednak z optymizmem czekać na najbliższy weekend. Siódme miejsce w ostatnim wyścigu w Portugalii może nie było dla niego szczytem marzeń, ale już strata do Stonera, wynosząca 26 sekund, była najmniejszą stratą, jaką jakikolwiek z zawodników Ducati miał do zwycięzcy od czasu ubiegłorocznego wyścigu o Grand Prix San Marino, gdzie Rossi stracił do Jorge Lorenzo 23 sekundy.

Na Le Mans powinno być jeszcze lepiej – o ile „jeszcze lepiej” to dobre określenie. Jako klasyczny tor typu stop and go, francuski obiekt sprzyja stabilnemu na hamowaniach, ale cierpiącemu na podsterowność w długich zakrętach Ducati. Jedynym problemem może okazać się nerwowe oddawanie mocy, które może utrudniać wyjścia z kilku dłuższych łuków. Na szczęście dla Włocha, na francuskim torze nie ma ich zbyt wiele.

Na obiekcie, na którym tak ważne jest właśnie przyspieszenie, niewielkie szanse na nawiązanie walki z prototypami mogą mieć zawodnicy CRT, dosiadający motocykli z prototypowymi podwoziami, ale i drogowymi silnikami. Cięższe i słabsze konstrukcje na Le Mans mogą dostać lekkiej zadyszki.

Ciekawe jednak co wydarzy się, jeśli faktycznie sprawdzą się prognozy pogody. Znów nie są one jednak zbyt optymistyczne. Przewidywany jest deszcz i to przez cały weekend, choć podobne prognozy w Portugalii nie miały zbyt wiele wspólnego z niedzielnymi warunkami. Oby tak samo było w ten weekend.

Walka wewnątrz stawki CRT zapowiada się jednak imponująco. Póki co najszybszym kierowcą CRT jest młody Hiszpan, Aleix Espargaro, ale jego doświadczony, francuski kolega zespołowy, Randy de Puniet, wystartuje przecież przed własnymi kibicami i będzie mocno spragniony sukcesu.

Vermeulen wygrał na Le Mans w 2007 roku

Na torze, po raz pierwszy od trzech lat, zobaczymy także Australijczyka Chrisa Vermeulena, który wygrał wyścig MotoGP we Francji, w 2007 roku dosiadając fabrycznego Suzuki. Vermeulen wciąż dochodzi do siebie po kontuzji kolana, jakiej nabawił się aż dwa lata temu startując w World Superbike, ale korzystający z BMW/Sutera zespół NGM Forward Racing, postanowił wykorzystać go jako zastępcę kontuzjowanego Colina Edwardsa (leczy złamany obojczyk po tym, jak w Estoril wpadł w niego de Puniet).

Sam Edwards do roli zastępcy zasugerował Vermeulena i startującego w World Superbike w barwach BMW Leona Haslama (zespół Edwardsa korzysta z silników BMW). Zdaniem wielu angaż powinien dostać ten drugi, ale nie oszukujmy się: żaden nie ma szans na dobry wynik, a na korzyść Vermeulena przemawia doświadczenie z oponami Bridgestone, tarczami hamulcowymi z włókna węglowego i znajomość toru, na którym sięgnął po jedyne zwycięstwo Suzuki w MotoGP.

Po niezbyt porywającym wyścigu MotoGP z Portugalii, wielkie widowisko z pewnością zgotują nam zawodnicy mniejszych klas. W Moto2 po kolejne zwycięstwo sięgnął ostatnio Marc Marquez, wygrywając genialny pojedynek ze swoim rodakiem, Polem Espargaro. Marquez właśnie tutaj, na Le Mans, sięgnął rok temu po swoje pierwsze punkty i pierwsze zwycięstwo w Moto2. Od tego czasu wygrał aż dziewięć wyścigów i zawsze, gdy dojeżdżał do mety, stawał na podium.

Marquez wraca na miejsce swojej pierwszej wygranej w Moto2

Postępy Espargaro są jeszcze bardziej imponujące. Hiszpan wszystkie trzy tegoroczne wyścigi ukończył na podium i w tabeli ma już łącznie aż 61 punktów (jest drugi w generalce). Rok temu przez cały sezon wywalczył ich niewiele więcej, bo zaledwie 75. Ten chłopak nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Szybki będzie w niedzielę także Szwajcar Thomas Luthi, który właśnie na Le Mans wywalczył swoje pierwsze zwycięstwo w MŚ, w klasie 125ccm w 2005 roku. W średniej kategorii Szwajcar nie stał tutaj co prawda na podium, ale w tym roku jest w świetnej dyspozycji, choć brakuje mu kropki nad „i”, aby walczyć o zwycięstwa.

Kategoria Moto3 to w tym roku prawdziwa bomba emocji. Doświadczony Niemiec, Sandro Cortese, po zwycięstwie w Portugalii awansował z czwartego, na pierwsze miejsce w tabeli i pierwszy raz w karierze prowadzi w generalce. Drugi na mecie i generalce, Hiszpan Maverick Vinales jest jednak wściekły po kontrowersyjnej walce sprzed dwóch tygodni i zamierza się zrewanżować. Tym bardziej, że to właśnie tutaj wygrał rok temu swój pierwszy wyścig w MŚ.

Le Mans będzie nowym torem dla świetnego debiutanta i zwycięzcy z Jerez, ale Romano Fenati powinien znów być w czołówce. Podobnie jak Luis Salom, Zulfahmi Khairuddin i faworyci publiczności: Louis Rossi, Alexis Masbou i Alan Techer.

MotoGP w Polsacie Sport

Wyścig MotoGP w niedzielę, o godzinie 14:00 oraz wszystkie trzy sesje kwalifikacyjne w sobotę (od 13-tej do 16-tej), pokaże Polsat Sport Extra. Wszystkie treningi wolne, rozgrzewki oraz wyścigi dwóch mniejszych klas, obejrzeć będzie można w Polsacie Sport i Polsacie Sport Extra. Wszystkie sesje oczywiście na żywo. Jeśli nie macie żadnego z tych kanałów swojej kablówce, warto rzucić okiem na ofertę ipla.tv, gdzie wszystkie sesje także oglądać można na żywo, a większość w HD. Do usłyszenia na antenie, od 9:15 w piątkowy poranek!

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły