Druga runda GymkhanaGP – było niesamowicie!
Monika Pacyfka Tichy
1 września 2016

Wyrównana, emocjonująca rywalizacja zarówno wśród amatorów jak i zawodowców!

Drugie tegoroczne spotkanie miłośników gymkhany miało miejsce 30. lipca w Łodzi. Dzień zaczął się od konkursu GP8. Dwunastometrową ósemkę pięć razy najszybciej pokonał Dziki Krzysiek Dzikowski – 29,33 sek. Na podium stanęli także Kyo Piotr Kołodziejski (29,79) i Oscar OK Kubicki (29,99). GP8, jako konkurencja znormalizowana i na każdych zawodach taka sama, pokazuje że w poziomie zawodników gymkhany jest nieustanny postęp. Do 2013 roku czas poniżej 30 sekund został osiągnięty zaledwie dwa razy: Oscar w 2011 i Rufi w 2013. Zaś od 2014 na każdych zawodach takich rezultatów było co najmniej kilka, chyba że padał deszcz lub była wyjątkowo zła nawierzchnia. Zawodnicy ostrzący sobie zęby na aktualny rekord Polski 28,63 sek, zrobiony przez Tabora69 w 2015, mówią to się uda dopiero gdy zawody się rozegra na jakiejś wypasionej nawierzchni. Wracając do konkursu GP8 (rozgrywanego w Łodzi na kostce brukowej), czwarty był Snajper Kamil Fijałkowski (30,40) a zaraz za nim ze stratą pół sekundy LocK Darek Łuksza, najwyżej sklasyfikowany w tej konkurencji amator. Szóste miejsce z czasem 31,25 zajął mistrz Rosji, Aleksei Pavlov, xywa Alived.

Trasa na konkurs główny podobała się zawodnikom: urozmaicona, dość szybka; początkowa sekcja czterech luster, kilka slalomów, bramki, „łapka” zwana też koniczynką do przejechania w dowolnej kolejności. Zgodnie z tradycją GymkhanaGP w tej konkurencji zawodnicy rywalizują w dwóch klasach: amatorów i PRO. Obie grupy zapewniły widzom pasjonujące widowisko. W pierwszej kolejce zdobywca 2. miejsca z poprzedniej rundy wrocławskiej Piotr Sorek zrobił czas 1:02,35, ale szybszy okazał się LocK (1:01,72 + sekunda kary). Ambitny Ravender, który we Wrocławiu był czwarty, w pierwszej próbie miał sekundę straty do Sorka, a QQnia, chcący powtórzyć wrocławskie podium, pojechał z czasem niemal identycznym jak Sorek ale załapał 3 sekundy kary, co po pierwszej kolejce dało mu 7 miejsce. Ale Piotrovsky Piotr Piszczek z Krakowa, 18-letni zawodnik który już kilkakrotnie stawał na podium, pojechał szybciej od nich wszystkich – w czystym przejeździe jako jedyny z amatorów zszedł poniżej minuty (59,74). Najszybsza z amatorek doświadczona zawodniczka Tuśka z czasem 1:04,04 zamknęła pierwszą piątkę.

Od poprzedniego sezonu jednakowoż do końcowej klasyfikacji wlicza się czas lepszej z dwóch prób, a nie jak poprzednio suma czasów, a różnice jak widać nie były duże, więc wszyscy w napięciu czekali na drugą kolejkę. Przetasowania w strefie podium zaczęły się już w połowie kolejki, gdy Góral Mateusz Karszniewicz, w pierwszej kolejce zaledwie 23ci (po tym, jak dokumentnie pomylił trasę, niektóre elementy pojechał dwa razy i musiał się zatrzymać by sędzia mu podpowiedział co dalej 🙂 w drugiej próbie w czystym przejeździe zrobił 1:00,57, co na tamtą chwilę dawało mu drugie miejsce za Piotrovskym. Z zaledwie pół sekundy straty do Górala zameldował się na mecie Mały Kris. Bardzo utalentowany, najmłodszy w historii polskiej gymkhany zawodnik, który debiutował rok temu jako czternastolatek, tym razem startował na motocyklu pożyczonym od zawodnika klasy PRO, Głodnego, bo jego maszyna uległa awarii, i pierwszy przejazd zepsuł nie wyrabiając jednego z luster. Ale drugą próbę pojechał bezbłędnie wcinając się na trzecie miejsce. Ravender świetnie poprawił czas, pojechał ponad trzy sekundy szybciej, ale… przestrzelił kopertę mety, za co są trzy sekundy kary. Gdyby nie to byłby drugi przed Góralem, a tak spadł na 9 miejsce. Czasy poprawili i Tuśka i QQnia, więc startując Sorek wiedział że musi pojechać ponad sekundę szybciej by utrzymać miejsce na podium, i zrobił to, wcinając się między Górala i Krisa (1:00,92). Lock pojechał jeszcze szybciej (1:00,22) ale złapał aż 4 sekundy kary za pachołek i przestrzelenie mety i spadł z podium na 7 miejsce. Nikt jednak nie przebił czasu Piotrovsky’ego z pierwszej kolejki, więc jadąc drugi raz miał on już szczyt pudła zaklepany, i urozmaicił swój przejazd widowiskową glebą.

Pierwsza dycha amatorów: 1. Piotrovsky, 2. Góral, 3. Sorek, 4. Mały Kris, 5. Tuśka, 6. Qqnia, 7. LocK, 8. Kij’ek, 9. Ravender, 10. Maro FX.

Pierwszy przejazd zawodowców zainaugurował Oscar, najbardziej doświadczony zawodnik ze stawki, startujący nieprzerwanie od 2011 roku i wielokrotnie stający na podium. Po dwóch latach gorszej formy i problemów sprzętowych powrócił w wielkim stylu: we Wrocławiu drugi, w Łodzi od razu wysoko ustawił poprzeczkę robiąc czas 55,89 + sekunda kary za pachołek.  Zaraz po nim jechał Głodny Tomek Jagielski. Ambitny zawodnik, który wygrał w amatorach dwa tygodnie wcześniej, a na tych zawodach debiutuje w PRO, robi czas o pół sekundy słabszy, ale przejazd jest czysty, więc wychodzi na prowadzenie. Wyprzedzić go próbowali bardziej doświadczeni zawodnicy: Malarz, Snajper, i Rosjanin Alived; wszyscy czterej zrobili czasy w przedziale różniącym się dziewięcioma setnymi sekundy! (57,39-57,49) Gonił ich dzielnie na swoim wielkim enduraku utalentowany Kazik Jakub Kaźmierczak. Rok temu jako 19-latek debiutował właśnie tu w Łodzi i od razu wygrał w amatorach i awansował do pro. Mimo że startuje na wielkim GSie, jeżdzi bardzo czysto, i w bezbłędnym przejeździe zrobił świetny czas 57,67, minimalnie za porzednikami. Rewelacyjnie pojechał Kyo: ubiegłoroczny rookie klasy Pro, w czystym przejeździe wyprzedził Oscara o 0,6 sekundy (55,39). Obrońca tytułu Mistrza Polski, Dziki, poszedł jak burza: 54,26 sek! Nawet sekunda kary za pachołek mu nie zaszkodziła: po pierwszej kolejce prowadził przed Kyo, Głodnym i Oscarem. Różnice wyników w czołówce były jednak niewielkie, co oznaczało, że drugi przejazd, w którym zawodnicy startują wg czasów z pierwszego, od najwolniejszego, nie będzie wybaczał błędów.

Alived poprawił swój czas o prawie dwie sekundy (54,65), co w tamtym momencie dałoby mu prowadzenie (a finalnie, jak się później okazało, drugie miejsce), ale trzasnął pachołek. Sekunda kary zrzuciła go z podium. Snajper pojechał szybko i bezbłędnie, urwał dwie sekundy i wbił na aktualnie drugie miejsce za Dzikim. Kazik i Malarz pojechali dobrze, poprawili czasy, ale nie na tyle by zbliżyć się do podium. Następnie jechał Oscar. „Powrót legendy” jak podsumował Daniel Kisiel, również legendarny komentator zawodów. Wrocławianin pojechał wspaniałym tempem i szybko. Czas 54,73 sek dał mu pozycję lidera.  Aby wbić się z powrotem na podium, Głodny musiałby pojechać szybciej niż Snajper, czyli poprawić swój czas o ponad sekundę. I robi to, urywa ponad półtora! Ale trąca pachołek, przez co spada o trzy miejsca! Po nim jedzie Kyo, mający szansę na swoje pierwsze w życiu podium w klasie Pro. Jego czas z pierwszego przejazdu jest tylko o trzy setne wolniejszy od wyniku Snajpera z drugiej kolejki! Emocje sięgają zenitu, Kyo nie wytrzymuje presji, jedzie zachowawczo, nie poprawia czasu i jeszcze dokłada pachołek. Więc lepszym czasem zostaje ten z pierwszej kolejki. Kyo ląduje na czwartym miejscu – ze stratą trzech setnych do Snajpera, który zdobywa swoje pierwsze podium w klasie Pro!

Ale jeszcze ostatniego słowa nie powiedział obrońca tytułu, Dziki. Stawką jego przejazdu jest pierwsze lub drugie miejsce – to drugie ma już zapewnione, nikt prócz Oscara nie objechał jego czasu. Dziki startuje i na początku już trzaska pachołek na pierwszym lustrze. Żeby powrócić na pozycję lidera i wygrać zawody, musi zatem urwać ze swojego pierwotnego czasu co najmniej półtorej sekundy i nie popełnić więcej błędów. Leci pozostałe lustra, slalomy, ogarnia łapkę – i wraca po 53,35 sek! Wygrywa rundę, Oscar jest drugi ze stratą zaledwie 0,38 sek. Trzeci Snajper traci do lidera sekundę, czwarty Kyo zaledwie trzy setne za Snajperem. Pierwsza czwórka mieści się praktycznie w granicach sekundy różnicy czasów, a kolejna czwórka (Alived, Głodny, Malarz, Kazik) w granicach kolejnej sekundy. Niesamowicie wyrównana i emocjonująca rywalizacja!

Klasyfikacja końcowa: 1. Dziki, 2. Oscar, 3. Snajper, 4. Kyo, 5. Alived, 6. Głodny, 7. Malarz, 8. Kazik, 9. Maiya, 10. Zachar, 11. Wąski.

Maiya Staniszewska, jedyna kobieta w stawce zawodowej, była dziewiąta. Nagroda dla Kici Zawodów, zgodnie z nową świecką tradycją trafiła do Tuśki, gdyż od tego sezonu przyznawana jest zawodniczkom z klasy amator (żeby nie było tak nudno 😉 jak swego czasu.)

Łodzianie zawsze wymyślają jakieś fajne urozmaicenie na końcową rozgrywkę o Puchar Jego Magnificencji Rektora Politechniki Łódzkiej. Tym razem pary zawodników startowały jednocześnie po przeciwnych stronach placu,  na którym rozmieszczono symetrycznie progi zwalniające i kilka pachołków, i po trzykrotnym jego objechaniu mieli porzucić motocykl, tak aby zmieścił się w dość obszernej kopercie, dobiec do umieszczonego na środku słupka i złapać stojący na nim klucz. Wydarzyło się przy tym kilka zabawnych sytuacji, np. Piotrovsky zrobił tylko 2,5 kółka, ale Oscar i tak zmieścił swój motocykl obok maszyny rywala w kopercie. „Przedwczesny finał” tym razem wydarzył się w półfinale, gdy na skutek losowego rozstawienia Oscar zmierzył się z Dzikim; obrońca tytułu Mistrza Polski i w tym razem był szybszy i w finale ścigał się ze Snajperem. Tym razem na słupku stanął wielki srebrny Puchar wyposażony w dwa uchwyty. Skojarzenia z finiszem Turnieju Trójmagicznego były tak silne, że obawiałam się że zwycięzca – lub remisujący zwycięzcy – zostaną natychmiast przeniesieni do Lorda Voldemorta. Puchar okazał się na szczęście mugolski 😉 Złapał go Dziki, po raz czwarty w swej karierze wygrywając wszystkie trzy konkurencje na jednych zawodach.

Uwaga – to jest zupełnie za darmo!

Kolejne rundy odbędą się w Mysłowicach 27 sierpnia i w Szczecinie 17 września.

Szczegółowe wyniki oraz informacje o zapisach znajdziecie na facebook.com/GymkhanaGp. Uczestnictwo jest bezpłatne zarówno dla zawodników jak i widzów, a wystartować może każdy kto posiada prawo jazdy dowolnej kategorii i sprawny motocykl z przeglądem i OC.

Organizatorzy rundy, motoFUNdacja i Klub Motocyklowy Politechniki Łódzkiej dziękują sponsorom: Politechnika Łódzka, Tim Motocenter, Honda, Motor Wings, Moto-akcesoria.pl, Korando, Motul, twojmotocykl.eu, Wolf Moto, Modeka, Am-racing, KOVIX, oraz partnerom: pub Iron Horse, Klub Fotograficzny Politechniki Łódzkiej, Forum Łódzkich Motocyklistów. Szczególne podziękowania dla MotoRmanii za patronat medialny.

Monika Pacyfka Tichy
Redaktor naczelny

Felietonistka. Jedyna osoba z redakcji z nader stoickim i socjopsychologicznym spojrzeniem na świat, oaza spokoju i miłości. Można ją spotkać w trasie na Hondzie CBF250. Miłośniczka Gymkhany, gorąco kibicująca Adaśko "82" oraz Oscarowi "8". Masz sprawę? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły