Brązowy alarm: niebezpiecznie wyglądający wypadek na wyścigach w Terlicku
Piotr Jędrzejak
23 kwietnia 2014

Na emocjonujące wyścigi drogowe wcale nie trzeba wybierać się na Wyspę Man. Można skoczyć zdecydowanie bliżej – na przykład do Terlicka w Czechach. Road racing to jednak bardzo niebezpieczny sport. W parze z emocjami i adrenaliną idzie wiele zagrożeń, które są często poważniejsze, niż na konwencjonalnych torach. Obejrzyjcie chociażby tę sytuację z 2012 roku (właściwa akcja od 0:35). Wygląda na to, że jeden z zawodników popełnił błąd przy hamowaniu, ze sporą siłą uderzył w ridera z przodu i obaj panowie wylądowali na glebie. Niestety motocykl tego pierwszego poszedł w kozły, a za cel wybrał sobie obsługę toru. Obstawiamy w ciemno, że każdy z obsługi poczuł „brązowy alarm”…

Film podesłał nam Luki i jak sam napisał: „chłopaki z obsługi toru mieli sporo szczęścia, motocykl przeleciał tuz nad ich głowami.” Porównanie do „Oszukać Przeznaczenie” wydaje nam się bardziej, niż trafne.

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły