Skrzyżowanie jak wiele innych na całym świecie, tym razem w Albuquerque w USA. Droga jest szeroka i prosta, obowiązuje ograniczenie do 70 km/h. Szary sedan, nadjeżdżający z prawej strony, zabiera się do manewru skrętu w lewo. Tymczasem z lewej strony nadjeżdża motocykl…

Nie trzeba mieć radaru w oczach, aby stwierdzić, że motocyklista zdecydowanie przekroczył prędkość. Jechał przynajmniej 120 km/h, a niektóre obliczenia sugerują też 150 km/h. Szary sedan miał obowiązek przepuszczenia pojazdów jadących na wprost, jednak potrafimy sobie wyobrazić, że szybki motocykl jest trudny do zauważenia. Wina leży oczywiście po stronie kierowcy samochodu, ale wniosek jest chyba prosty – duża prędkość w terenie zabudowanym to słaby pomysł.

Wypadek zdarzył się już 2 lata temu. Motocyklista miał spore szczęście, bo jedynie połamał miednicę – teraz już jest zupełnie w porządku. Kierowca samochodu miał kiepskie ubezpieczenie, do tego jest biedny, a więc prawnikom nie udało się uzyskać odpowiedniego odszkodowania.