[AKTUALIZACJA] Kierowca Range Rovera taranuje motocyklistów, jednego zabija, zostaje pobity, jest w śpiączce
Piotr Jędrzejak
30 września 2013

Grupowy przejazd motocyklistów kończy się tragedią. 

Sytuacja zdarzyła się na grupowym przejeździe motocyklistów w Nowym Yorku, USA. Ciężko powiedzieć, co zdarzyło się przed rozpoczęciem nagrywania tego klipu, ale wygląda na to, że pomiędzy motocyklistą na GSX-R, a kierowcą Range Rovera powstał jakiś werbalny konflikt. Następnie motocyklista wjechał przed samochód i zaczął zwalniać. Kierowca mimo tego najechał na motocykl (na filmie w 0:25). Ten nie przewrócił się. Cała grupa motocyklistów za to się zatrzymała, wymuszając zatrzymanie również na kierowcy samochodu. Wygląda na to, że motocyklista próbuje na siłę otworzyć drzwi samochodu (okolice 0:45). Chwilę po tym Range Rover rusza z impetem, taranując kilka motocykli i osób (moment 0:50).

Według niepotwierdzonych informacji, właśnie w tym momencie jeden z motocyklistów traci życie.  (Patrz w aktualizacji poniżej.)

Cała grupa rzuca się w pościg na Range Roverem. Wciąż jadą obwodnicą, a gdy udaje im się go zatrzymać (moment 5:00), jeden z motocyklistów podbiega i otwiera drzwi. Wtedy kierowca znowu ucieka, taranując kolejnego motocyklistę na sprzęcie enduro – temu na szczęście nic się nie stało. Ucieczka kierowcy samochodu kończy się na korku ulicznym (moment 6:15). Wtedy do samochodu podjeżdża potrącony wcześniej motocyklista na enduro, rzuca swój motocykl i kaskiem wybija szybę kierowcy. Wtedy film się kończy.

Kolejne niepotwierdzone informacje donoszą, że kierowca został dotkliwie pobity. Zapadł w śpiączkę i jest w szpitalu. Gdy poznamy więcej szczegółów dotyczących sprawy, napiszemy o nich.

Używając swojego samochodu jako potencjalnie śmiercionośnej broni, kierowca Range Rovera wykazał się skrajnym brakiem inteligencji – tego nie da się ukryć. Ciężko jednak przyznać, aby motocykliści byli święci. Jak by na całość nie patrzeć, to grupowe przejazdy zawsze są uciążliwe dla innych użytkowników dróg. Natomiast wydaje nam się, że dokonanie samosądu przez ciężkie pobicie jest niemalże tak samo nierozsądne, jak taranowanie samochodem… Sprawie na pewno przyjrzą się organy ścigania oraz sądy. Co uważacie o całym zajściu?

http://www.youtube.com/watch?v=5ukdkgLYYbw

Jeżeli powyższy, oryginalny klip przestanie działać, obejrzycie go dzięki kopii na innym serwerze.

[AKTUALIZACJA]

Rzecznik Nowojorskiej policji oficjalnie powiedział, jak donosi Daily Mail, że w incydencie pomiędzy motocyklistami i kierowcą Range Rovera nie było ofiar śmiertelnych. Kierowca nie zapadł też w śpiączkę, jednak rzeczywiście trafił do szpitala z powodu ran szarpanych na twarzy oraz ciele.

Rzecznik NYPD zdążył przesłuchać kierowcę samochodu i na tej podstawie wiemy że w Range Roverze znajdował się nie tylko kierowca (mężczyzna, ok. 30 lat), ale również jego żona na miejscu pasażera oraz dziecko (niespełna 5 lat) z tyłu. W przesłuchaniu kierowca samochodu powiedział też, że motocykliści jechali „chaotycznie” oraz że „przypadkowo miał z jednym z nich kolizję”. Wtedy zatrzymał się, ale motocykliści zaczęli niszczyć auto. Odjechał „aby uniknąć zbliżającej się napaści”.

Policja mówi też, że jeszcze nikt nie został aresztowany. Aktualnie trwa śledztwo i badanie dowodów.

Mamy nowe informacje! Przejechany motocyklista jest sparaliżowany, a kierowca wciąż pozostaje bez zarzutów – przeczytaj więcej!

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły