Po raz pierwszy Polska oferuje lepsze warunki rozwoju niż potęga motocyklowa jaką jest Hiszpania.

Gdyby nam ktoś kiedyś powiedział, że będziemy musieli opuścić Hiszpanię, aby móc zacząć znowu trenować na motocyklach to zasugerowalibyśmy pilną wizytę u lekarza. Tymczasem już od kilku tygodni w Polsce w zasadzie każdy motocyklista może zorganizować sobie trening na torze, a w Hiszpanii niestety nie. Od tego tygodnia Andora, gdzie ze względów podatkowych mieszkają prawie „wszyscy” hiszpańscy ( i nie tylko) zawodnicy MotoGP postanowiła wydać specjalne pozwolenie właśnie dla nich – mogą trenować na niewielkim torze znajdującym się na obrzeżach Andory. Ale co zrobić jeżeli nie jesteś zawodnikiem MotoGP? Musisz wrócić do Polski :). Nasz szkoleniowy tor Copo otworzy podwoje dopiero od czerwca. Naturalnie hiszpańskie ograniczenia, są ściśle związana z pandemią, a większe możliwości w Polsce mogą się wydawać chwilowe – jednak ta sytuacja podkreśla pewien niesamowity fakt. Eksplozja treningów dla dzieci, jazdy na małych pojemnościach, możliwości treningowych na małych torach dokonuje rewolucji w polskiej kulturze motocyklowej. Wiele osób zbiera się obecnie w małych grupach i podnajmuje tory do treningów. Rozwijamy się w szalonym, naprawdę szalonym tempie. Dziesiątki osób podpatruje hiszpańskie metody i nie tylko z sukcesem duplikuje je w Polsce, ale również je ulepsza. Umiejętności polskich motocyklistów rosną lawinowo, rośnie ich wiedza i aktywność sportowa. Ktoś powie, że tak naprawdę nie mamy szans dogonić Hiszpanii. Czas pokaże.. Na razie jesteśmy na bardzo dobrej drodze…