Tarnobrzeg: karetka na miejscu wypadku motocyklisty… odpalana NA PYCH!
Piotr Jędrzejak
17 czerwca 2013

Odjeżdżający z miejsca wypadku ambulans (z osobą ranną na pokładzie!) nie może odpalić i musi być popchnięty przez zebranych dookoła facetów…

W miniony weekend w powiecie tarnobrzeskim zdarzyły się dwa wypadki z udziałem jednośladów. W jednym z nich poważne obrażenia odniósł 18-latek kierujący skuterem, a w drugim z nich Kawasaki ZX-14R wylądowało na poboczu. Na pokładzie był 38-letni kierowca oraz 35-letnia pasażerka.

Kierowca „czternastki” zdecydowanie zbyt szybko próbował pokonać zakręt, wcześniej podobno próbując wyprzedzić inny motocykl. Potężne Kawasaki najpierw trafiło w znak informujący o zakręcie, a później zatrzymało się na drzewie. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, kierowca jest tylko poobijany, a pasażerka ma obrażenia nogi i kolana – biorąc pod uwagę zagęszczenie drzew oraz prędkość, którą można osiągnąć przed zakrętem, kontuzje motocyklistów można określić jako delikatne. Wniosek z tego taki, aby nie jeździć szybciej, niż pozwalają na to umiejętności i warunki.

Na miejsce wypadku oczywiście wezwane zostały odpowiednie służby i właśnie to jest powodem, dla którego postanowiliśmy opisać całe to zdarzenie. Poza policją i strażakami, na miejscu znalazły się dwa ambulanse, którymi oboje motocyklistów miało zostać przetransportowanych do szpitala. Jedna z karetek odjechała bez problemu, ale druga… Cóż, posłuszeństwa (w środku lata!) odmówił akumulator, a więc stojący na środku drogi ambulans, z osobą ranną na pokładzie, zwyczajnie nie chciał odpalić! Na szczęście w nieszczęściu poszkodowani motocykliści nie jechali sami. Zebrani dookoła koledzy z pomocą strażaków odpalili karetkę „na pych”.

Wyobraźcie sobie tą sytuację jeszcze raz. Odjeżdżający z miejsca wypadku ambulans nie może odpalić i musi być popchnięty przez zebranych dookoła facetów. Kuriozalne, a wręcz załamujące. A gdyby była to karetka specjalistyczna typu S, a ofiara wypadku znajdowała się w stanie krytycznym?

Rozumiemy, że każdy pojazd mechaniczny ma prawo odmówić posłuszeństwa… Ale żeby nie wymienić akumulatora w tak istotnym dla społeczeństwa pojeździe jak ambulans? Nie podoba nam się to.

info + foto: echodnia.pl

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły