DLACZEGO ROSSI NAM „TO” ROBI? Kontynuacja w 2022?
MotoRmania
24 czerwca 2021

Coraz więcej fanów, i w zasadzie wszyscy komentatorzy, krytycznie podchodzą do obecności Rossiego w MotoGP. Ja do nich nie należę. Myślę, że wiem, dlaczego on tam ciągle jest. To, że kiedyś tłumaczyłem biografię Rossiego i dwa razy w życiu obok niego stałem oczywiście nie czyni ze mnie żadnej wyroczni. Ale mam pewne osobiste doświadczenia, oraz wiedzę o doświadczeniu innych, które podsuwają wyjaśnienia dla wizerunkowo tragicznej sytuacji Włocha. Valentino ma w swoim geniuszu też słabości, i aktualnie cierpi na tą samą przypadłość, która trafia się również zupełnie przeciętnym Kowalskim. Wyjaśnienia zacznę od Janusza Oskaldowicza… Wielu fanów polskich wyścigów jeszcze go pamięta. Bywało, że popularny „Profesor” ścigał się w Poznaniu z zawodnikami o ponad 30 lat młodszymi.

Zawiesił kombinezon na kołku dopiero kilka lat temu, gdy ostatecznie zmusił go do tego bardzo ciężki wypadek na Pannoni. Nikt nie wie ile „Jasiu” miał lat, bo lubił żartować na ten temat. Stawiam, na 56 wiosen,  kiedy wydarzył się wypadek. „Oskald” był do końca szybkim zawodnikiem Superbików, z wieloma tytułami na swoim koncie, ale coraz rzadziej stawał na podium. Każdy się zastanawiał, po co, dlaczego on to jeszcze robi? On był pierwszym przykładem uzależnienia jaki zobaczyłem. Próbował kilka razy „to” odstawić, mówił „dosyć”, ale za każdym razem wracał jak bumerang. Tak samo jak nie potrafi przestać mój serdeczny kolega, Paweł Szkopek ( 46 lat, najstarszy zawodnik WSS ever). Wmawia sobie, że to ma jeszcze sportowy sens.

Myśli, że oszuka system, że wszystkim udowodni, iż wiek to tylko stan umysłu. Że niczym Karate Kid, zamknie oczy, coś sobie wyobrazi, uwierzy w to, a potem tak się stanie. Jest uzależniony. W towarzystwie tych niesamowitych zawodników, nie wypada pisać o sobie, ale niestety mam dokładnie tą samą sytuację. W lutym skończyłem 48 lat, w tym roku robię pełny cykl Mistrzostw Andaluzji we Flat Tracku, i przygotowuję jesienny występ z dziką kartą w pewnej prestiżowej serii (ma być niespodzianka). … Jeżeli FIM zaakceptuje moje zgłoszenie to od razu pobiję dwa rekordy: najstarszego debiutanta oraz najstarszego uczestnika w historii.

Po co starzy zawodnicy ciągle pchają się w miejsca, które już nie są dla nich?  W starciach z prawdziwymi kotami, mamy słabe wyniki, będące źródłem naszych frustracji, jednak za każdym razem wracamy na zawody jak ćpun po działkę… Wyniki Szkopka w WSS są jakie są, i uwierzcie mi, że mu się to wcale nie podoba.  Ja stoję w tym roku przed potencjalnie największą kompromitacją na jaką mogę się narazić. Jednak ściganie się, podjęcie tego wyzwania, bycie na starcie, i próba walki do krwi ostatniej jest silniejsze od nas. Poczuć TO chociaż przez chwilę, czekać, aż zgaśnie czerwone światło i dać z siebie wszystko. Spróbować skrócić dystans. Walczyć. Niestety, im częściej to robisz tym bardziej się uzależniasz.

Wiele przykładów 

W historii startów brytyjskich superbików, i nie tylko brytyjskich, były osoby, które ścigały się na kradzionych motocyklach. Ktoś brał na raty, ubezpieczał, zgłaszał kradzież, a wcześniej temat już był dogadany. Nie z cwaniactwa. Z desperacji i przez uzależnienie, które nie pozwalało im w nocy spać. Kiedy nie ma pieniędzy niektórzy są w stanie zrobić wszystko, aby móc się ścigać. Stają się przestępcami. Poświadczają nieprawdę, aby zdobyć kredyty. To są skrajne, ale prawdziwe przypadki.

Jeden ze znanych mi zawodników pożyczył z hurtowni okna, i wstawił prowizorycznie do domu, na którego budowę wziął kredyt. Kiedy bank wypłacił kolejną transzę, oddał okna, a kasa poszła na ściganie.  Piszę o tym, abyście sobie uświadomili skalę tego uzależnienia. To autentyczny problem. 

Co będzie z Rossim? 

Nie będę teraz udawał, że znam się na chemii mózgu i używał fachowych nazw odszukanych przed chwilą w necie. Wiem jedno – nasz mózg podczas ścigania produkuje jakieś gówno i jeżeli jesteś podatny to „game over”. 

Niektórzy potrafią nad tym panować i zakończenie przygody z wyścigami przychodzi im relatywnie łatwo.  Rossi  z całą pewnością należy do tych, którzy nie mają tej zdolności. Jest jak hazardzista w kasynie. Przegrywa, ale nie może się oprzeć kolejnej próbie – i ciągle stoi przy ruletce.  Nie odszedł z MotoGP, bo jest uzależniony od ścigania. Nie robi tego ani dla sławy, ani dla pieniędzy.  Dzisiaj na pewno przeżywa ogromne frustracje. I być może żałuje, że nie zszedł ze sceny w odpowiednim momencie, bowiem teraz wpadł w pułapkę. Paragraf 22: nie może odejść zostawiając za sobą wizerunek człowieka z końca stawki, ale zostając utrwala ten wizerunek… Co zrobi? Musi coś zmienić i spróbować jeszcze raz.

Mówi się szeroko o tym, że od 2022 dla Rossiego to będą już tylko samochody… Nie wierzę. 

Nie wyobrażam sobie, że nie zawalczy jeszcze raz o szczęśliwe zakończenie w MotoGP. On po prostu nie będzie mógł odejść na tarczy. Jest wojownikiem, jest fighterem, a do tego jest ćpunem, co załatwia kwestie wszelkich racjonalnych kontrargumentów…  

Rossi jeszcze raz rzuci kostką. Wsiądzie na Ducati w swoim nowym, własnym zespole i udowodni na co go stać. Mam nadzieję, że to zrobi na przekór wszystkim. Mam nadzieję, że następnie w 2022 złapie kilka przyzwoitych rezultatów, które pozwolą mu zakończyć karierę i przeciąć uzależnienie odchodząc z podniesioną głową. Da sobie to jeszcze jedną szansę. Wróżenie z fusów? To może jakiś zakładzik? Jak przegracie to kupujecie mi komplet opon.. Pasuje?

Pejser 

MotoRmania
Redaktor naczelny

to lifestylowy magazyn o tematyce motocyklowej. Ekskluzywność tego tytułu podkreśla nie tylko doskonałej jakości papier, ale przede wszystkim wyjątkowe materiały. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły