W naszej strefie opinii subiektywnych (SOS) prezentujemy opisy motocykli napisane przez naszych czytelników. Pod każdym tekstem znajdziecie komentarz redakcji – naszą opinię. W kwietniu 2015 roku, spośród nadesłanych tekstów wyłonimy osobę, która według nas, ma zadatki na testera i zaprosimy ją do udziału w redakcyjnym teście motocykli.

Zgłoszenia z testami należy wysyłać na adres redakcji.

– maksymalnie 1200 słów w pliku word
– zdjęcia obrazujące test – nie wiecej niż 10 MB wszystkie
– pod testem należy zamieścić formułkę:

Oświadczam, że dysponuję odpowiednimi prawami własności intelektualnej tj. do zdjęć oraz załączonego tekstu i wyrażam zgodę na ich nieopłatne opublikowanie na łamach portalu www.motormania.com.pl. Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach publikacji, zgodnie z Ustawą z dn. 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926 z późniejszymi zmianami).”

KTM 990 Adventure – Dziki Dzik

Michal Kozieł

Autor: Michał Kozieł

Pewnej wiosennej niedzieli w 2006 roku, gdy zobaczyłem KTMa Adventure, chęć posiadania tej maszyny rosła z każdym sezonem, aż do tegorocznej wiosny. Dzień, w którym pierwszy raz miałem możliwość przejechać się 990-tką, zapamiętam na długo. Chorowałem na ten motocykl od 8 lat, więc poziom ekscytacji sięgał zenitu. Oczywiście pogoda nie podzielała mojego optymizmu i od samego rana uraczyła deszczem.

Pierwsze wrażenia

KTM na żywo robi duże wrażenie. Design odbiega znacząco od maszyn konkurencji. Kanciaste kształty dodają mu agresji. Nie ma się co dziwić, pochodzą one przecież z LC8 950R Fabrizio Meoniego, który wygrał na nim Dakar w 2002 roku. KTMy z silnikiem LC8 uchodzą za dość narwane maszyny, a w egzemplarzu, po który jechałem z zamiarem zakupu, zamontowane były kostki. Oczywiście przed podpisaniem umowy należało odbyć jazdę próbną. Po wbiciu jedynki wiedziałem, że moje wieloletnie oczekiwania okazały się prawdą. Wieczorem zadzwoniłem do właściciela i po dwóch dniach KTM stał u mnie w garażu.

Podstawowe informacje

Charakterystyczną cechą maszyn z Mattighofen jest silnik LC8. Posiada on 2 cylindry w układzie V, o kącie rozwarcia wynoszącym 75°. Pierwszy raz Austryjacy pokazali go w 2000 roku na targach Intermot w Monachium. Swój debiut na drogach zaliczył w 2003 roku w modelu 950 Adventure, gdzie zasilany był gaźnikami. W roku 2006 KTM wprowadza odświeżony model: 990 Adventure. Cechuje się pojemnością 999 cm3 i bezpośrednim wtryskiem paliwa. Silnik osiąga 98 KM i 95 Nm. Klasą samą w sobie jest genialne zawieszenie firmy WP. Z przodu mamy do dyspozycji widelec USD o skoku 210 mm, natomiast z tyłu amortyzator PDS, który ma również 210 mm skoku. Oczywiście zawieszenie jest w pełni regulowane. Skoki zawieszeń zmieniały się w zależności od rocznika, aczkolwiek od 2004 do końca produkcji w 2013 wersje bez końcówki S lub R miały 210 mm skoku. Za zatrzymanie odpowiadają hamulce o średnicy 300 mm z przodu i 240 mm z tyłu, sygnowane przez Bremo, wspierane układem ABS.

KTM ADVENTURE SOS (20)

No to jazda!

Po odpaleniu do naszych uszu dobiega dźwięk przypominający sieczkarnie, co jest typowe dla tych silników. Cechą charakterystyczną jest szarpanie łańcuchem na zbyt niskich obrotach. W warunkach miejskich, używa się zazwyczaj trzech pierwszych biegów. Skrzynia pracuje dość sprawnie, kolejne przełożenia wbijamy bez wyraźnych oporów. Posiada ona sześć przełożeń, lecz ostatnie z nich należy wrzucać raczej po przekroczeniu 115 km/h. Po odkręcaniu manetki do oporu, należy trzymać się bardzo mocno, gdyż motocykl, choć nie wygląda, to potrafi piekielnie skutecznie przyspieszać. Pierwszą setkę na cyfrowym prędkościomierzu zobaczymy już po niecałych 3,5 s. Przyspieszanie kończy się, gdy ujrzymy tam blisko 220 km/h. Motocykl jest elastyczny i jeśli tylko utrzymujemy 3500 obr/min, to nie mamy czego się obawiać przy wyprzedzaniu. Dzięki oponom terenowym, miałem możliwość przez około 1,5 miesiąca pojeździć po drogach szutrowych. Trakcja maszyny jest dla mnie, jako amatora takiej jazdy, zadowalająca. Motocykl prowadzi się pewnie. Gdy natrafimy na kopny piach, wystarczy mocniej odkręcić, aby przednie koło uniosło się lekko do góry. Przed taką jazdą należy pamiętać o wyłączeniu systemu ABS, gdyż inaczej hamowanie może zaskoczyć.

Winkle

Najbardziej zaskoczeni możemy być prowadzeniem motocykla w zakrętach. Mimo 21- i 18-calowych kół maszyna prowadzi się świetnie, oczywiście po uprzednim ustawieniu zawieszenia. Instrukcja obsługi podaje trzy standardowe opcje: Komfort, Standard, Sport. Osobiście używam ustawienia Standard, gdyż jest ono najbardziej uniwersalne.

Motocykl ma dosyć niski środek ciężkości. Udało się to poprzez stosunkowo małą masę silnika wynoszącą 58 kg, dwa zbiorniki paliwa, których dolna część znajduje się na wysokości cylindrów oraz umiejscowienie akumulatora pod silnikiem. Te cechy pozwalają nam, przy prawie 230 kg (przy zalaniu do pełna), sprawnie przerzucać maszynę w zakrętach. Mimo nierówności jezdni, prowadzi się pewnie i przewidywalnie. Należy jednocześnie pamiętać, że pod sobą mam litrowy silnik w układzie V i przeciwwskazane jest nieprecyzyjne obchodzenie się z manetką.

Komfort

KTM 990 Adventure jest motocyklem wysokim, dużym gabarytowo, ale dość wąskim dzięki V2 w ramie. Kanapa jest umiejscowiona na wysokości 860 mm. Warto w tym miejscu dodać, że Adventure S oraz R w zależności od rocznika, może się pochwalić wartością około 900 mm. Dlatego też należy brać to pod uwagę przed ewentualnym zakupem. Wszystkie dźwignie oraz przełączniki są w zasięgu naszych kończyn i nie odbiegają od japońskich standardów. Obsługujemy je intuicyjnie. Sprzęgło jest hydrauliczne i pracuje całkiem przyjemnie. Warto nadmienić, że powszechnym problemem jest oryginalny wysprzęglik sprzęgła. Potrafi on pozbyć się płynu podczas częstego korzystania ze sprzęgła w korku czy terenie. Na szczęście można zastąpić go bardzo dobrym akcesoryjnym elementem firmy Sigutech.

Ochrona przed wiatrem stoi na dość dobrym poziomie i pozwala bez trudu utrzymywać prędkość 150km/h. Fabryczne osłony dłoni dobrze chronią przed zimnem i połączeniu z podgrzewanymi manetkami spisują się świetnie w zimniejsze dni. Kolana są dobrze osłonięte przed naporem powietrza oraz deszczem. Silnik w korku potrafi dość mocno się nagrzać, przez co czuć ciepło w okolicach nóg i czterech liter. Na szczęście przy płynnej jeździe natychmiastowo powraca do optymalnej temperatury.

KTM 990 Adventure – na co dzień i w turystyce

Motocykl, jeśli tylko jesteśmy słusznej postury, da radę w przypadku napotkania korków. Prowadzi się wtedy pewnie. Kierownica jest powyżej lusterek w samochodach osobowych, a dzięki wysokiemu siedzeniu widzimy, co dzieje się dookoła nas. W razie potrzeby bez trudu wjedziemy na krawężnik. Jest to zasługą dużego 21 calowego koła z przodu. Dzięki temu niestraszne są wszędobylskie remonty dróg jak i ich nikła jakość. Spalanie w mieście oscyluje w granicach około 7,5 l na 100 km.

KTM ADVENTURE SOS (21)

Motocykl bardzo dobrze sprawdzi się w turystyce. Można obładować go trzema kuframi i zabrać swoją drugą połówkę na kilku dniowy wyjazd bez martwienia się o brak miejsca na rzeczy. Lista akcesoriów jest bogata i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Sprawnie przyspieszająca maszyna nie zawiedzie nas przy wyprzedzaniu i pozwoli utrzymać nawet spore prędkości przelotowe. Przy uważaniu na ograniczenia prędkości na Słowacji udało mi się uzyskać spalanie na poziomie 5,5 l na 100 km. Można taki wynik uznać za rewelacyjny i pokrywający się z zapewnieniami Austrijaków. Spalanie z całego sezonu to około 6,5 – 7 l na 100 km. Przy bardzo długich trasach należy pamiętać, że interwały pomiędzy wymianami oleju to 7500 km.

Podsumowanie

W przypadku maszyn tego producenta dostajemy podzespoły z najwyższej półki, których często próżno szukać u innych producentów. Można zadać pytanie czy KTM 990 Adventure to motocykl dla każdego? Moja odpowiedź brzmi: NIE. Ten sprzęt trzeba polubić. Jego charakter nie przypadnie do gustu spokojnym i lubiącym płynną jazdę motocyklistom. Motocykl szarpie poniżej 3000 obr/min. Spalanie wiele osób uznaje za wysokie. Niskim osobom będzie przeszkadzać wysokość maszyny. Purystom motocyklowym będzie przeszkadzać wiewiórka z gwoździami w silniku. Więc, dla kogo jest? Dla osób lubiących bawić się na motocyklu, które czerpią przyjemność z dynamicznej jazdy, przy okazji stawiąc na gumę lub wychodząc z zakrętu powerslidem. Wielbiciele jazdy w terenie nie będą zawiedzeni. Dostają tu najwyższej klasy zawieszenie połączone z odpowiednimi do takiej jazdy kołami. Jedynym krokiem do tego jest przełamanie się i spróbowanie pomarańczy z Austrii. Nie będziecie zawiedzeni.

Od redakcji: Chcielibyśmy coś dodać od siebie coś konkretnego, ale nie mamy już co – Michał napisał tak rzeczowy i konkretny test, że jeżeli wciąż nie jesteście pewni czegoś o 990 Adventure, przeczytajcie raz jeszcze. Podsumowanie, które znajdziecie powyżej, idealnie trafia w sedno tego motocykla. Powtórzymy się raz jeszcze: KTM 990 Adventure ma swoje wady, ale rekompensuje je genialnym charakterem, uniwersalnością i ogromnym współczynnikiem radochy. Za to go lubimy!