Podobnie jak rok temu, także i tym razem Tom Sykes sięgnął po podwójne zwycięstwo przed własnymi kibicami na brytyjskim torze Donington Park. Broniący tytułu reprezentant Kawasaki wrócił jednocześnie na prowadzenie w klasyfikacji generalnej po niedzielnych wyścigach piątej rundy World Superbike.

Sobotnie kwalifikacje odbyły się w strugach ulewnego deszczu, a sesja Superpole padła łupem Włocha Davide Giugliano z Ducati, który pole position zadedykował zmarłemu rok temu podczas rundy World Supersport w Rosji rodakowi, Andrei Antonelli. W pierwszym rzędzie zakwalifikowali się także Leon Haslam i Marco Melandri, podczas gdy Sykes zakończył Superpole na odległym, siódmym miejscu.

Obrońca mistrzowskiego tytułu po fatalnym początku pierwszego wyścigu spadł aż na jedenaste miejsce, ale po dramatycznej pogoni przebił się na czoło stawki, gdzie dołączył do ruszającego z pole position Giugliano i kolegi z Kawasaki, Francuza Lorisa Baza. Włoch wkrótce wylądował na deskach, zostawiając losy zwycięstwa w rękach duetu „zielonych”. Zmotywowany startem przed własną publicznością Sykes nie dał jednak zespołowemu koledze najmniejszych szans, wpadając na linię mety półtorej sekundy przed Francuzem, podczas gdy podium uzupełnił debiutujący w tym roku w MŚ mistrz BSB, Alex Lowes (jego kolega z Suzuki, Eugene Laverty, nie dojechał do mety). Poza podium finiszowali Melandri, Davies, prowadzący w tabeli przed weekendem Rea, Guintoli, Haslam, Elias i najszybszy z kierowców EVO, zamykający pierwszą dziesiątkę David Salom.

„To był chyba najlepszy wyścig w mojej karierze – powiedział Sykes. – Loris dość agresywnie wszedł mi pod łokieć w pierwszym zakręcie i wypchnął w maliny. Później moja Ninja zaczęła przerywać w pełnym złożeniu i chciałem już zjeżdżać do alei serwisowej, ale w połowie pierwszego kółka wszystko wróciło do normy i mogłem ruszyć w pogoń. Rywale byli bardzo szybcy i trudno było ich dogonić, ale byłem bardzo zmotywowany.”

Drugi wyścig upłynął pod znakiem walki Sykesa, Baza i Guintoliego, po tym jak zderzenie Marco Melandriego i Alexa Lowesa w nawrocie Melbourne rozciągnęło grupę na finiszu. Ostatecznie Sykes wyprzedził Baza o trzy, a Guintoliego o siedem sekund. Po wywrotce w pierwszym wyścigu, zdobywca pole position Davide Giugliano tym razem finiszował na czwartym miejscu, przed Daviesem, Rea, Haslamem, Eliasem i Lowesem, który wrócił na swoje Suzuki i dojechał do mety na dziesiątym miejscu, przed Salomem, który znów był najszybszym kierowcą EVO (jego główny rywal, Leon Camier, naciągnął w sobotę biceps i nie startował w niedzielnych wyścigach).

Dramatyczny wyścig kategorii Supersport, po zaciętej walce do samej mety, wygrał Michael van der Mark na Pata Hondzie. Odnosząc swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie (wcześniej triumfował w Assen), Holender umocnił się na prowadzeniu klasyfikacji generalnej, w której o szesnaście punktów wyprzedza, dziś piątego na mecie, Floriana Marino. Tuż za zwycięzcą na metę wpadł ostro atakujący Jules Cluzel (MV Agusta), podczas gdy podium uzupełnił Kev Coghlan (Yamaha). Trzykrotny mistrz świata Supersportów, Turek Kenan Sofuoglu (Kawasaki), znów stracił prowadzenie z powodu problemów technicznych, ale tym razem zdołał dojechać do mety na czwartej pozycji. Mniej szczęścia miał zwycięzca z Imoli, Lorenzo Zanetti (Honda), który musiał wycofać się z rywalizacji z powodu awarii.

Po pięciu z trzynastu rund i dziesięciu z dwudziestu sześciu wyścigów, Sykes wraca na prowadzenie w tabeli World Superbike, w której wyprzedza Jonathana Rea i Lorisa Baza o 26, Sylvaina Guintoliego o 37, a Chaza Daviesa o 76 punktów. Szósta runda World Superbike odbędzie się za dwa tygodnie na znanym z MotoGP i F1, ale debiutującym w World Superbike torze Sepang w Malezji.

Wyniki wyścigów znajdziecie TUTAJ, a same zmagania z odtworzenia pokaże dziś o 23:00 Eurosport.