Rinas po rekordowej V rundzie WMMP: w końcu wygrywa!
Rinas
27 sierpnia 2014

Siemano!! Już dawno nie mogłem tak bardzo się doczekać, aż moja relacja trafi na MotoRmanię i do Was! Bo mam się czym pochwalić! Ale – jak zwykle – po kolei… 🙂

autor:
Paweł „Rinas” Przybylski

Speed Day 12-13 sierpnia
Trening czyni mistrzów, a bez treningu nie ma niczego – i jak mawiał klasyk – nie będzie niczego. Ja wolę żeby coś tam jednak było, dlatego, między IV a V rundą wybrałem się potrenować na Speed Day do Przeźmierowa. Nie nastawiałem się na bicie rekordów, wziąłem same dosyć mocno używane opony w tym jednego slika na którym… przejechałem łącznie prawie 150 okrążeń!! Mimo to udało się potrenować i pracować nad pewnymi aspektami. Pamiętajcie, jeżeli jedziecie trenować – nie próbujcie poprawiać wszystkiego naraz. Jedna, dwie, max 3 rzeczy. Nie da się pracować jednocześnie nad każdym aspektem jazdy. Dla mnie najważniejsze na tym speed deju to… przejechane 2 sesje z Niną Prinz! Jeżeli ktoś nie wie, co to za pani, to zanim zgarnie naganę, wysyłam do wyszukiwarki! Szczególnie dużo dała mi rozmowa z Niną, a w trakcie sesji część okrążeń jechała przede mną, a część za mną, obserwując. Potem dokładnie wszystko omówiliśmy, powiedziała mi, gdzie jestem dosyć szybki, gdzie ryzykuję nawet za dużo i gdzie muszę sporo (a nawet wszystko) poprawić! Wiele mi to dało. Jest nad czym pracować, a kompetentny i przede wszystkim jeżdżący trener, to jest to, czego wiem, że będę potrzebował…

V runda – piątek – treningi, dzwono-paciak i regeneracja fury
W piątek odbył się specjalny Speed Day z 6 sesjami 30-minutowymi. Na pierwszej, porannej nie wyjeżdżałem, bo po torze można by jeździć ale chyba jakimś specjalnym pojazdem zbierającym poranną rosę i mgłę, a nie motocyklem. 😉 Kolejne 2 sesje jako tako przejeździłem, a na trzecią sesję założyłem nową przednią oponę i wyjechałem radosny. I przez chwilę radosny pozostałem, do momentu, kiedy przegiąłem z hamowaniem do małej patelni… Nie udało się wytracić całej prędkości i wylądowałem dosyć szybko w zielonym, co skończyło się kilkoma fikołkami w trawie. Fikołkami moimi i motocykla. Nie wyglądało to za dobrze… Po zjeździe okazało się, że bywało gorzej, a jak powiedział ktoś bardzo mądry – nadzieja umiera ostatnia. Sprzęta udało się odbudować i nie mogłem już doczekać się soboty!

Sobota – kwalifikacje i I wyścig
W sobotę rano mieliśmy 2 treningi, z czego jeden był razem z klasykami, a drugi ze 125, a do było tego zimno i mała przyczepność, czyli szału nie było. Kwalifikacja – już lepiej, lepsza temperatura. Pierwszy wyjazd, zrobiłem ok. 7-8 kółek, po zjeździe okazuje się że jestem 4. z niewielką stratą do 3. miejsca. Cóż, ostatnio też miałem 4. pozycję po kwalifikacjach i wiem jedno – to nie jest dobra pozycja. 🙂 Stajemy na starcie po trzech w rzędzie i wiem, że jak startuję z 2. rzędu to muszę na od razu mocno się przebijać aby zyskać dobrą pozycję. Dlatego postanowiłem, że wyjadę jeszcze raz, mega się „zepnę” i dam radę nadrobić te kilka dziesiątych sekundy. Tak też się stało, pojechałem 1,42,235 i awansowałem na 3. lokatę z przewagą… 0,03 sekundy! 🙂 Dało mi to świetne perspektywy na start, do tej pory nigdy nie startowałem z 1 rzędu. Byłem dobrze nakręcony na wyścig.

Na wyścig założyłem przednią i tylną nowiutką oponę. Mimo, że ciągle zanosiło się na deszcz i felgi z wetami były w pogotowiu – to deszcz rozszedł się po kościach i wystartowaliśmy na suchym. Było dosyć zimno – tylko 15 czy 16 stopni. Wystartowałem super, do patelni dojeżdżaliśmy równo ja i pierwszy zawodnik, Piotr Kloc, ale ja zahamowałem później i pierwszy wszedłem w pierwszy zakręt. On się jednak mocniej napędził i oddał mi już na wyjściu z zakrętu, na tzw. przełamaniu. Było gorąco, ale postanowiłem że nie odpuszczam i od razu na hamowaniu do następnego zakrętu – Sławiniaka – odebrałem pierwszą pozycję i… tak też dojechałem do mety! 🙂 Aż nie mogłem uwierzyć, że nikt mnie nie atakuje… Fakt, że dwaj najgroźniejsi rywale ułatwili mi sprawę – Marek Chłopkowski i Piotr Kloc wylecieli z toru, jednak mimo to wyścig był bardzo wyrównany, a kilku zawodników cały czas jechało tuż za mną, dopiero w drugiej połowie wyścigu im odszedłem. Kolejny raz okazało się, że moja forma fizyczna jest nie do zajechania i jest to moim dużym atutem. Jedno już wiem, prowadzenie jest mega męczące i trzeba jechać mega skupionym, jeden błąd i pozamiatane. Na metę wpadłem z 2-sekundową przewagą na drugim zawodnikiem, Michałem Kojkołem, a trzeci dojechał mój przyjaciel, z którym razem jeździmy na wyścigi – Piotr Tabor. Dla Piotrka było to pierwsze podium w Pucharze Polski (dla mnie dopiero drugie) także radości w naszym namiocie było sporo!

Jest to dla mnie pierwsze zwycięstwo w Pucharze Polski i największy sukces, w końcu – poczułem, że moje wszystkie wysiłki i niepoddawanie się w trudnych momentach dają efekt! Było wiele momentów odkąd trenuję i się ścigam, w których miałem ochotę to zostawić, ale 2 główne czynniki trzymają mnie przy całym tym wyścigowym majdanie. Jedno to fakt, że to bardzo kocham i uwielbiam. Drugie, że jestem strasznie zacięty i chyba prawie ,nigdy się nie poddaję, być może kiedyś mi to jeszcze przyniesie sporo nieprzyjemnych chwil, ale jak na razie okazuje się, że konsekwencja, nieodpuszczanie w ciężkich chwilach i przede wszystkim ciężka praca oraz analiza i wyciąganie wniosków, dają efekty!! Dodatkowo, w sobotę wskoczyłem na III miejsce w generalce. Działo się! Pozytywnie, oczywiście!

Niedziela – II wyścig
Jeszcze nie opadły emocje po sobotniej wygranej, a tutaj już wyścig niedzielny! Sytuacja kropka w kropkę jak w sobotę przed startem = chmurzy się i straszy, ale chyba ktoś tam na górze, kto zarządza pogodą i wydaje rozkazy bardzo lubi zawodników Pucharu Polski Rookie 600, bo to już trzeci raz w tym roku, kiedy krople deszczu nikną przed naszym wyścigiem. 🙂 Niedzielny start w moim wykonaniu po raz kolejny okazał się wzorcowy – z 3. miejsca jestem pierwszy w pierwszym zakręcie! Całe pierwsze kółko jadę jako lider, zaczynamy 2 kółko i za linią mety wyprzedza mnie Marek Chłopkowski. Umiejętności jeździeckich odmówić mu nie można, wszak prowadzi w tym roku w Pucharze Polski i wygrał większość wyścigów, ale jego Yamaha jest bardzo szybka i nic nie mogę zrobić. Jedyne co, to szalona myśl, aby zaatakować na hamowaniu na wejściu w dużą patelnię, po zewnętrznej. Przyznam, że to chyba był jeden z najbardziej szalonych ataków w mojej karierze, ale udało się! Znowu jestem pierwszy, na maxa opóźniłem hamowanie i wyprzedziłem Marka. Radość trwała jednak krótko, bo on szybko wziął się do roboty, wrócił na swoją lokatę i zaczął uciekać. Goniłem go, ale był sporo szybszy. Następnie spadłem na 3. miejsce – wyprzedził mnie Piotrek Tabor i zaraz potem na 4. – tym razem pokonał mnie Piotr Kloc. Jednak spokojnie, wyścig jest długi – powiedziałem sobie i cierpliwie jechałem rywalom na ogonie. Po 5. kółkach udało mi się przeprowadzić udany atak na hamowaniu do małej patelni i wskoczyć na 3. miejsce. Myślałem żeby obronić je do mety, kiedy… na niecałe 1,5 kółka przed końcem, na lewym pod dębami wyleciał Piotr Kloc, przez co wskoczyłem na 2. miejsce. To dało mi szybko w głowie kalkulację, że MUSZĘ dojechać do mety i wtedy 3. miejsce w generalce mam praktycznie pewne, bo to właśnie z Piotrem Klocem o nie walczę. I sporo zwolniłem na ostatnim kółku, a poskutkowało to tym, że momentalnie doszedł mnie Michał Kojkoł i zaatakował na ostatnim zakręcie. Jednak ja lepiej wyszedłem na prostą, ale na mecie wjechaliśmy praktycznie razem! Ostatecznie o… 0,037 tysięcznych  sekundy wygrałem z Michałem, broniąc swoją drugą pozycję! Coś mnie te setne i tysięczne sekundy lubiły w ten weekend… 😉

Awans
Tym samym, ze wszystkich zawodników Pucharu Polskie Rookie 600 – zdobyłem w ten weekend najwięcej punktów, bo aż 45 i na 3. miejscu w generalce wypracowałem sporą przewagę. Wszystko rozstrzygnie się na ostatniej, VI rundzie Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski za 3 tygodnie na Słowacji. O ile nie zrobię żadnej głupoty, jest duża szansa na tytuł II V-ce Mistrza Pucharu Polski Rookie 600 2014. Ale na razie nie ma co się podniecać, tylko trzeba dokończyć sezon!

Przyznaję się…
…że jadę na dopingu. Serwują mi go moi przyjaciele i rodzina, którzy przyjeżdżają do mnie na wyścigi, wspierają mnie mentalnie i kibicują – kochani, dziękuję Wam wszystkim! Jest to dla mnie mega ważne, kiedy widzę, że oprócz mnie ktoś inny też widzi sens w tym co ja robię, a dodatkowo ma ochotę zamiast grillować na działce, to przyjechać do Pawła w weekend na jakieś tam wyścigi na jakimś tam dziwnym torze, gdzie szaleńcy w kombinezonach podobno się ścigają. 😉 Kocham Was!

SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!
Wszystkim sponsorom i partnerom, dzięki którym mogę brać udział w wyścigach w sezonie 2014. Kochani, bez was – nie dał bym rady!
MOTORMANIA.COM.PL – motormania.com.pl/ – najlepszy i najszybszy w Polsce portal motocyklowy!
AG–TRANS – agtrans.pl/ – działająca od 1991 roku, firma transportowa z ogromnym doświadczeniem
SPED-TRANS P.U. Piotr Bogusz – stzb.pl/ – ceniona i uznana firma transportowo – spedycyjna
ARTGUM – artgum.com.pl/ – mój dostawca opon na sezon 2014
PTM – ptm.pl/ – wyłączny importer i dystrybutor akcesoriów wyścigowych Ohlins, Power Commander, Dunojet
MOTO HANGAR – motohangar.pl/ – centrum motocyklowe – mój główny i tytularny sponsor
RAPID MOTOCYKLE – rapid-motocykle.pl/ – salon i serwis motocyklowy, importer butów SIDI
DRUKUJ SZYBKO – drukujszybko.pl/ – ekspresowa drukarnia cyfrowa
PHOTO ACTION – photoaction.pl/ – motorsport photography
BOGUCKI – bogucki.pl/ – wypożyczalnia przyczep
AUTOMOBILKLUB KRÓLEWSKI – ak-krolewski.pl/
SHIMA – shima.pl/pl/ – producent rękawic motocyklowych
THE 12 DESIGN – the12design.tumblr.com/ – grafika nie tylko motocyklowa!

Zapraszam na moją stronę internetową – pawelprzybylski.com/
…oraz na mojego FB – dodaj mnie do znajomych! – facebook.com/pawel.rinas.przybylski

Jeżeli masz do mnie jakiekolwiek pytania, chcesz o coś spytać, zagadać lub mi po prostu pomóc – wal śmiało, nie krępuj się – do odważnych świat należy! 🙂

Do zobaczenia na torze i pozdrawiam!
Rinas

Rinas
Redaktor naczelny

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły