Kato-Racing rozpoczyna sezon – treningi, gleby i dużo nauki przed I rundą WMMP
MotoRmania
14 maja 2013

„Jak widać dym na horyzoncie, to należy się przygotować na interesujące zmiany przyczepności asfaltu…”

Informacja prasowa

Wraz z nadejściem upragnionej wiosny, ekipa Kato Racing rozpoczęła sezon 2013 od treningów na torze w Poznaniu w dniach 22-23 kwietnia, a następnie spędziła majówkę na torze w czeskim Moście, na treningach w dniach 1-2 maja. Sezon chcieliśmy rozpocząć spokojnie i przede wszystkim dobrze się rozjeździć. Sherman i Sikor chcieli poznać przerobione motocykle, MarcMarc wsiadł na całkowicie nowy sprzęt, natomiast Rinas zmienił swoje Suzuki GSXR K1 w motocykl wyglądający jak rasowa maszyna typu CRT. Jednak życie podyktowało nieco inny scenariusz: wszystko rozpoczęło się jak u Hitchcocka, a potem… a potem było jeszcze ciekawiej!

Poznań

MarcMarc
Zacznę pierwszy, gdyż to ja mam chyba najmniej do powiedzenia w temacie pierwszych jazd. W Poznaniu pogoda dopisywała od samego rana pierwszego dnia treningów. Rozpoczęliśmy spokojnie, w końcu przesiadłem się na motocykl zupełnie dla mnie nowy, wreszcie w stu procentach sportowy. Wrażenia z jazdy były bardzo pozytywne, niestety, już na czwartej sesji wywinąłem orła na rozlanym przez innego zawodnika oleju i treningi skończyły się dla mnie szybciej, niż się zaczęły. Cóż, takie życie, w zeszłym roku na Słowacji byłem świadkiem jak ktoś inny zaliczył figurę geometryczną na oleju, w tym roku padło na mnie. Szkoda pierwszego treningu, pracy włożonej w przygotowanie motocykla, ale najważniejsze to się nie poddawać i nie zniechęcać. Najgorsze w całej sytuacji było to, że to głupia wywrotka, niczego nie ucząca, no może oprócz tego, że jak widać dym na horyzoncie, to należy się przygotować na interesujące zmiany przyczepności asfaltu. Całe szczęście, że nie odniosłem w zasadzie żadnych kontuzji, kombinezon i reszta ubioru zdała egzamin, a ja zdobyłem kolejne doświadczenia zaliczając pierwszą glebę na torze. To nawet nie jest takie straszne! Teraz trzeba odbudować motocykl na treningi w czeskim Moście. Polecam obejrzeć załączone na samym dole zdjęcia z prac przy motocyklu!

Sherman
Pierwszy tegoroczny Speed Day na torze Poznań chciałem potraktować treningowo, ale miałem nadzieję na wykręcenie kilku dobrych czasów. Pierwszy dzień upłynął pod znakiem dostrajania elektroniki motocykla, konkretnie systemu szybkiej zmiany biegów, drugiego dnia zacząłem jeździć trochę szybciej, wykręcając czasy w okolicy 1:44-1:45. Niestety na przedostatniej sesji dało o sobie znać zmęczenie i popełniłem błąd: zbyt późno zacząłem hamować do najszybszego zakrętu, a rozpaczliwa próba wytracenia prędkości w pełnym złożeniu spowodowała odklejenie się przedniej opony. W efekcie wyleciałem poza nitkę toru i po paru koziołkach zatrzymałem się, lekko poobijany, na trawie. Na szczęście skończyło się na ogólnym potłuczeniu i bez większych strat w sprzęcie. Cała przygoda została nawet nagrana, zobaczcie:

Sikor
Pierwsze treningi w tym sezonie w Poznaniu zaliczam do bardzo udanych. Wszystkie cele zostały osiągnięte: poznanie nowych dla nas opon Michelin Power Cup, oswojenie się z akcesoriami wyścigowymi, które Yamaha otrzymała na ten sezon, dostrojenie zawieszenia po pełnym serwisie w zimie, brak gleby. Przy okazji udało mi się poprawić „życiówkę“ i do końca treningów trzymać regularne tempo lepsze niż w ubiegłym roku, co mnie bardzo cieszy i motywuje do dalszego działania. Motocykl spisuje się wspaniale i bardzo cieszy mnie efekt zimowych przygotowań.

Rinas
Po 6 miesiącach odpoczynku od jeżdżenia po torze, czyli od ostatniej rundy we wrześniu aż do pierwszego Speed-Day’a, minęło sporo czasu. Sporo z niego poświęciłem z moim mechanikiem – magikiem na odmłodzenie i przygotowanie mojego GSX-Ra k1. Pierwszy dzień jazd był dosyć ciężki, jak się okazuje, trzeba było sobie na szybko przypomnieć co i jak, oraz się przede wszystkim rozjeździć. Jednak drugi dzień był już super – udało się dokładnie przetestować motocykl, opony Michelin i przede wszystkim pozytywnie spędzić pierwsze dwa dni jeżdżenia w tym roku – na treningu, bez żadnych przykrych przygód.

Atak na Czechy

Majówka w Czechach. Górskie wycieczki, czeskie piwo i wspaniałe widoki. Nie dla nas. Dwa dni na całkowicie nowym dla nas torze, mnóstwo nowych doświadczeń i w końcu zero nieprzyjemnych sytuacji. No może nie licząc deszczu, który okazuje się stale towarzyszyć treningom i zawodom na tym obiekcie, kiedy tylko nie jeżdżą po nim ciężarówki!

Sherman
Czeski tor mieliśmy okazję odwiedzić po raz pierwszy. Wyjazd okazał się niesamowicie udany, nitka toru ma bardzo ciekawy układ, jest szybka i daje wiele radości z jazdy. Tym razem obyło się bez strat w sprzęcie, za to wszyscy zawodnicy zespołu Kato Racing kręcili dobre, regularne czasy. Wszystko to spawiło, że myślimy bardzo optymistycznie o planowanej na lipiec rundzie Pucharu Rookie, która odbędzie się właśnie na tym obiekcie! Polecam także obejrzeć onboard z Mostu:

Sikor
Tor w czeskim Moście to bardzo ciekawy obiekt. Posiada interesujące sekwencje zakrętów i różnice poziomów co sprawia wielką frajdę. Na szczęście jeden dzień treningów wystarczył aby zapoznać się z torem i w ostatnich sesjach można było narzucić w miarę przyzwoite tempo. Niestety nawierzchnia w kilku miejscach pozostawia trochę do życzenia (drobne wyboje oraz ubytki w asfalcie), dlatego zawieszenie oraz opony nie mają łatwo. Zbyt sztywny setup nie jest zalecany, a co do opon – lepiej wybrać mieszanki twarde lub średnie.

MarcMarc
Dzięki pomocy Krystiana ‘Prędkiego’, za którą jeszcze raz chciałbym serdecznie podziękować, motocykl udało się odbudować. W końcu dane mi było mi się sporo pojeździć i to uważam za bardzo pozytywny aspekt tego wyjazdu. Drugim pozytywnym akcentem był sam tor, który jest znacznie różny zarówno od poznańskiego, jak i słowackiego obiektu! W Poznaniu brak takich płynnych sekwencji zakrętów jak ‘dolna’ część w Moście. Również szykanki były dla mnie nowymi elementami. Niestety, pogoda nie dopisała i lekcja została odrobiona, bez opon deszczowych nie wyjeżdża się z domu. Sama jazda i kręcone czasy pokazały jak wiele nauki przede mną, zwłaszcza w przesuwaniu punktów hamowania i przenoszeniu części hamowania wgłąb zakrętu. Również odkręcać gaz muszę płynniej i wcześniej, ale wiem, że nauka tej sztuki nie odbywa się w jeden dzień.

Rinas
Cóż, zacząc muszę od tego, że wyjazd na Czechy zacząłem od awarii skrzyni biegów ! Tuż przed zapakowaniem motocykla na przyczepkę przejechałem się dosłownie kilkaset metrów, żeby sprawdzić, czy działa quick-shifter. No i okazało się że z nim wszystko w porządku, natomiast skrzynia – odmówiła współpracy. Szybkie rozbieranie silnika i praca z mechanikiem do 2 w nocy poskutkowały, awaria usunięta – można jechać! Pomijając daleki dojazd, i wilgotno – deszczową aurę, tor w Moście to piękny obiekt. Wszystkim z nas mocno przypadł do gustu, jest na nim dużo szybkich łuków jak i ciasne nawroty, do tego zmiany wysokości kilka razy podczas nitki toru oraz mocne profilowanie niektórych zakrętów – ten tor to coś wspaniałego! Już nie mogę się doczekać rundy w Czechach.

1-dniowy Speed-Day

Marek z Rinasem praktycznie zaraz po powrocie z Mostu wybrali się na 1 dzień do Przeźmierowa; Marek – żeby odrobić stracone jazdy z powodu wywrotki na rozlanym oleju, a Rinas – żeby… przetestować nowy motocykl!

MarcMarc
W końcu udany Speed-Day! Rozjeździłem się trochę po torze w Poznaniu, niestety nie zrobiłem jeszcze takiego czasu, jaki bym chciał zrobić, ale wszystko przede mną! Jeżeli płynie jakaś lekcja z tego wyjazdu, to taka, że motocykl musi być przygotowany na wyjazd w 110%, a i tak mogą się przytrafić problemy techniczne. Nie uwierzycie, ale słabo dokręcone złącze do akumulatora przysporzyło tyle dumania co może być nie tak, z jakiego powodu motocykl gaśnie, że szkoda o tym więcej pisać 😉 Przed rundą chciałbym jeszcze wybrać się do Białej Podlaskiej, żeby jeszcze poćwiczyć hamowania, ale nawet jeżeli to się nie uda, to na moim pierwszym wyścigu w życiu postaram się ten element jeszcze poprawiać!

Rinas
Cóż, co tu dużo mówić… po awarii mojego poczciwego k1 tuż przed wyjazdem do Czech, najadłem się dosyć dużo stresu – treningi opłacone, wyjazd zaplanowany, a tutaj – klops! Oczywiście to tylko wyścigi i tylko maszyny, a nawet nowe ulegają awariom, ale zdecydowałem, że jednak muszę zakupić świeższy sprzęt. Tym sposobem, z Czech wróciliśmy w piątek w nocy, a już w sobotę o 3 rano wyjeżdżałem z Warszawy na obejrzenie kilku torówek. Wybór padł na GSX-Ra 600 K8, w pełnym torowym oprzyrządowaniu. Dlatego chciałem koniecznie przetestować motocykl przed I Rundą. Co mogę powiedzieć? Po przesiadce z K1 czuję technologiczną przepaść i nie ma co ukrywać, że K8 ma o lata świetlne większy potencjał. Teraz pozostało mi przed wyścigami przeserwisować i ustawić zawias oraz – przyjeżdżać na rundę! K1 pewnie zawita na allegro, ale na razie zostaje ze mną jako zapasowy motocykl.

Podsumowując pierwsze trzy wyjazdy można powiedzieć, że nauczyliśmy się bardzo dużo z zakresu logistyki, planowania oraz działania w sytuacjach wyjątkowych. Część zespołu kręciła coraz lepsze czasy, część odbudowywała motocykle. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że pierwsza runda Pucharu Polski będzie dla nas niesamowitym przeżyciem. Już nie możemy się doczekać! Trzymajcie kciuki, na pewno zdamy szczegółową relację!

MotoRmania
Redaktor naczelny

to lifestylowy magazyn o tematyce motocyklowej. Ekskluzywność tego tytułu podkreśla nie tylko doskonałej jakości papier, ale przede wszystkim wyjątkowe materiały. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły