Podczas dzisiejszej prezentacji Maverick Vinales wyjaśnił, co poprawić musi fabryczny zespół Yamahy, aby ponownie walczyć o tytuł.

Start i pierwsze okrążenia to wciąż słaby punkt i kwestia wymagająca najbardziej intensywnej pracy. „Na szczęście kwalifikacje są dla nas zazwyczaj bardzo udane i często ruszamy z pierwszego rzędu, ale nie możemy pozwalać sobie na start z piątego czy szóstego pola, bo wtedy trudno jest nam wyprzedzać” – powiedział dzisiaj Hiszpan.

„Sam moment startu jest w porządku, ale później tracimy trochę czasu, szczególnie względem Ducati i nad tym musimy pracować. Wciąż nie mamy urządzenia, które pomaga na starcie, ale mam nadzieję, że będzie gotowe na pierwszy wyścig. Na szczęście, gdy startuję z pierwszej lub drugiej pozycji, zawsze mam szansę na walkę o zwycięstwo.”

Podczas gdy Ducati już od roku korzysta z tzw. „holeshot device”, czyli systemu blokującego zawieszenie na starcie, konkurenci wciąż pracują nad jego skopiowaniem. Na tym się jednak nie kończy.

Jednym z warunków pozostania  Vinalesa w Yamasze było to, aby miał więcej do powiedzenia jeśli chodzi o kierunek rozwoju motocykla.

„Sto razy lepiej czuję się z presją bycia liderem zespołu niż wtedy, gdy nikt mnie nie słucha – podkreślił. – Moja strona garażu doskonale wie, czego potrzebujemy. Ja także już po kilku kółkach wiem, czy dana część jest krokiem w dobrą stronę, czy nie. Rok temu często marnowaliśmy zbyt dużo czasu, bo musieliśmy w kółko testować, zamiast przygotowywać się do wyścigu.” 

W tym sezonie zmieniają się także nieco opony, które dają większą przyczepność. „Przypadły mi do gustu już od pierwszych testów i faktycznie powinny nam pomóc, ale sęk w tym, że dodatkowa przyczepność pomoże wszystkim, nie tylko Yamasze.”