Nieudane testy Stonera – co z dziką kartą w MotoGP?
Mick
9 września 2013

Podczas drugiego z czterech dwudniowych testów zaplanowanych na drugą połowę tego sezonu, Casey Stoner na początku września nie przejechał po japońskim torze Motegi ani jednego okrążenia. Czy bliskie zeru są także szanse, że dwukrotnego mistrza świata nie zobaczymy w tym roku w MotoGP z dziką kartą?

27-letni Casey Stoner zakończył karierę w MotoGP rok temu, narzekając, że nie podoba mu się medialna nagonka na jego osobę oraz kierunek, w którym w ostatnich latach poszły wyścigi motocyklowej Grand Prix i przepisy techniczne. Mistrz świata z sezonów 2007 i 2011 zarzekał się wówczas również, że nigdy nie wróci do ścigania, jeśli MotoGP nie zostanie poddane drastycznym zmianom. Tym sposobem Stoner spakował manatki, zabrał wędkę i poszedł na ryby (od lat jest zapalonym wędkarzem).

Najszybszy kierowca testowy świata

Minął rok, a w królewskiej klasie od strony przepisów technicznych zmieniło się niewiele, ale plotki o powrocie Australijczyka na tor od miesięcy rosną w siłę. Kilka tygodni temu Honda poprosiła swojego byłego reprezentanta, aby zaangażował się w testy przyszłorocznego modelu RC213V, a także produkcyjnej wersji RCV1000R. Dwukrotny mistrz świata miał pomóc w rozwoju obu motocykli pod nieobecność kontuzjowanego, etatowego testera HRC, Kousuke Akiyoshiego, narobić trochę medialnego szumu, a także swoim nazwiskiem zachęcić większą ilość zespołów do kupienia od Hondy produkcyjnego motocykla na sezon 2014 (póki co sprzedano jedynie dwa z planowanych pięciu).

Pierwszy z czterech dwudniowych testów w sierpniu upłynął pod znakiem kapryśnej pogody, z powodu której Stoner pokonał jedynie 50 okrążeń toru Motegi, po wszystkim kategorycznie podkreślając, że nie planuje w tym sezonie startów w MotoGP z dzikimi kartami (mógłby to zrobić w rodzinnej Australii, gdzie na torze Phillip Island jest niepokonany od sześciu lat).

W minionym tygodniu odbył się drugi test, podczas którego Stoner miał skupić się wyłącznie na produkcyjnym modelu RCV1000R, jednak opady deszczu sprawiły, że 27-latek nie przejechał po Motegi ani jednego kółka, a do Japonii wróci dopiero za miesiąc, w dniach 2-3 października.

Casey cały czas zaznacza, że nie nie ma mowy o ponownych startach w MotoGP. Co więcej, w przyszłym roku chce zrezygnować z rywalizacji w australijskiej serii V8. Wyścigi, spotkania z mediami i zespołowe obowiązki to dla niego zbyt wiele, a przecież odchodząc z Grand Prix podkreślał, że chce teraz poświęcić się rodzinie. Ile prawdy jest w słowach Stonera? A może rezygnacja z V8 to kolejny krok do – być może tylko okazjonalnych, ale jednak – ponownych startów w MotoGP?

Honda pytała o dziką kartę!

Carmelo Ezpeleta, szef organizującej MotoGP firmy Dorna, którego z pewnością do wściekłości doprowadziły nieprzychylne komentarze Stonera sprzed roku, zdradził niedawno dziennikarzom nie lada ciekawostkę. Podobno managerowie Hondy – który na każdym kroku zaprzeczają, że Stoner mógłby wrócić do MotoGP – w nieoficjalnej rozmowie zapytali Hiszpana, czy zgodziłby się na przyznanie Australijczykowi dzikiej karty…

… Ezpeleta jednak odmówił! Hiszpan zaznaczył, że nie chodzi o jego ubiegłoroczne wypowiedzi i styl w jakim odszedł z MotoGP, ale fakt, że w ogóle to zrobił. Carmelo podkreślił, że dzikie karty są przeznaczone dla młodych zawodników, dopiero rozpoczynających swoje kariery, a nie kogoś, kto ten rozdział ma już za sobą. Jego zdaniem start Stonera z dziką kartą niczego by nie wniósł do mistrzostw i jest MotoGP zupełnie niepotrzebny.

Oczywiście z tymi słowami z pewnością nie mogą zgodzić się organizatorzy Grand Prix Australii, czy sami kibice, którzy z pewnością chcieliby zobaczyć pojedynek Stonera i równie genialnego Marca Marqueza na Phillip Island. Wypowiedź Hiszpana pełna jest także hipokryzji, bo przecież nie ma on nic przeciwko, aby z dzikimi kartami co roku startowali w Japonii wyścigowi weterani z kraju kwitnącej wiśni, wykonujący dla Hondy i Yamahy prace testowe i rozwojowe. Czy więc Ezpeleta chce w ten sposób w osobistej wojence zrewanżować się Stonerowi za nieprzychylne komentarze i pokazać kto tu rządzi?

Gra o wysoką stawkę

To bardzo wątpliwe. Stawka jest z całą pewnością dużo wyższa. Pamiętacie, jak Ezpeleta nie chciał zgodzić się na zniesienie przepisu zabraniającego debiutantom startów w fabrycznych zespołach? Honda musiała pójść na duże kompromisy, aby Marc Marquez mógł w tym roku dołączyć do ekipy Repsol Honda. To właśnie m.in. dzięki tej rozgrywce Japończycy zgodzili się na sezon 2014 przygotować produkcyjny motocykl za dość przystępną cenę (1,2mln Euro za zakup, a nie jedynie wynajem).

Jest bardzo możliwe – choć to tylko nasze dywagacje – że tym razem jest podobnie. Co takiego chce wynegocjować Ezpeleta? W tej chwili trudno stwierdzić to jednoznacznie, ale nie jest przecież tajemnicą, że przepisy MotoGP znów mają się dość mocno zmienić w sezonie 2017. Niezależnie od tego, jak potoczy się rozgrywka pomiędzy Dorną i Hondą, jedno jest pewne. Fakt, że Ezpeleta jako karty przetargowej używa potencjalnej dzikiej karty dla Stonera sugeruje, że Australijczyk – choć znów zaprzecza i nie pierwszy raz oszukuje media – jest chyba bliski decyzji o faktycznym powrocie do MotoGP – nawet jeśli chodzi tylko o jednorazowy start w Grand Prix Australii (bo gdyby chciał wrócić na pełen etat, Carmelo miałby niewiele do powiedzenia).

Nie będziemy ukrywać; mamy nadzieję, że Ezpeleta ugra swoje, a Honda otrzyma zgodę na wystawienie Caseya z dziką kartą. Musicie przyznać, że po tym, co wyprawia ostatnio Marc Marquez, perspektywa zobaczenia jego pojedynku ze Stonerem wydaje się niezwykle atrakcyjna. Sam Australijczyk myśli pewnie podobnie. Zresztą… jak długo można łowić ryby!

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły