MotoGP – Z dziennika Micka – Zakręty i okrążenie po torze Mugello + Wideo
Mick
28 maja 2014

Tor Mugello to sekwencja piętnastu najlepszych zakrętów świata. Każdy z nich ma swoją nazwę. Warto je zapamiętać, bo w ten weekend usłyszycie je często podczas relacji MotoGP z Grand Prix Włoch.

Należący do Ferrari tor Mugello powstał w połowie lat siedemdziesiątych i od tego czasu pozostał prawie niezmieniony, choć dwa lata temu doczekał się nowej, wyjątkowo równej i przyczepnej nawierzchni.

Okrążenie zaczynamy od jednej z najdłuższych prostych w kalendarzu. Liczy ona aż 1141 metrów i choć ta z teksańskiego Austin jest o 59 metrów dłuższa, to z uwagi na szybkie zakręty, to właśnie tutaj uzyskiwane są najwyższe prędkości w kalendarzu. W 2009 roku podczas pierwszego treningu wolnego Dani Pedrosa uzyskał tutaj aktualny rekord: 349 km/h!

Wszystkie zakręty Mugello

Prosta jest zresztą mocno nietypowa. Po wyjściu z ostatniego zakrętu wyjeżdżamy z małego dołka i przez chwilę asfalt jest płaski, ale po minięciu linii mety nie tylko zaczynamy jechać pod górkę, ale też pokonujemy swojego rodzaju szykanę; najpierw lekko w prawo, a następnie dość wyraźnie w lewo, niemal przelatując przez szczyt górki. Przed nami bardzo ostre i trudne hamowanie, które wymaga sporego wyczucia. Po przejeździe przez szczyt przód motocykla jest odciążony, a do tego cały czas lekko skręcamy w lewo, więc gwałtowne wciśnięcie hamulca może zakończyć się bardzo boleśnie. Przekonał się o tym Marc Marquez, który rok temu popełnił w tym miejscu szkolny błąd, zblokował przednie koło i musiał zeskoczyć z motocykla przy 337 km/h aby uniknąć zderzenia z bandą. Kilkanaście metrów wcześniej równie widowiskową wywrotkę zaliczył Shinya Nakano, w którego Kawasaki w 2004 roku pękła tylna opona. Aż trudno uwierzyć, że żadnemu z nich zupełnie nic się nie stało.

San Donato

My jedziemy jednak dalej. Pierwszy zakręt to prawy nawrót San Donato, najwolniejszy na torze, ale i dość wymagający. Trzeba wyjść z niego ciasno, aby odpowiednio szeroko ustawić się do kolejnego łuku, a to pozwala wyjechać w środku zakrętu szeroko… i jednocześnie zachęca do wyprzedzania. Rok temu przekonał się o tym Dani Pedrosa, który po starcie wyjechał do zewnętrznej w środku zakrętu, ale gdy chciał zacieśnić tor jazdy, musiał wyprostować swoją Hondę, gdyż bezpardonowo zaatakował go od wewnętrznej Jorge Lorenzo. Tym razem manewr na pierwszym kółku rozstrzygnął losy wyścigu.

Do San Donato dojeżdżamy hamując z blisko 350 do zaledwie 100 km/h i redukując z szóstego, do drugiego biegu. W połowie zakrętu zmienia się jednak profil trasy, a zjazd z górki zamienia się w mocny podjazd w kierunku kolejnego łuku.

Poggio Secco

Zakręty dwa i trzy, czyli Luco i Poggio Secco to szykana lewo prawo i najwyższy punkt toru. Trudne hamowanie pod górkę a następnie szybka zmiana kierunku i jak najwcześniejsze wyjście na krótką prostą, pod koniec której czeka nas idealna okazja do ataku. Trzeba jednak uważać. Rok temu pomiędzy Luco i Poggio Secco zderzyli się ze sobą Valentino Rossi i Alvaro Bautista, co dla obu zakończył się na poboczu (które w tym miejscu jest dość wąskie).

Mijamy pierwszą szykanę i zaczynamy zjazd z górki do kolejnej, niemal identycznej szykany lewo prawo, czyli zakrętów Materassi i Borgo San Lorenzo. Są trochę szybsze niż wcześniejsze dwa, a do tego droga prowadzi mocniej w dół, dlaczego na wyjściu często dochodzi do wywrotek.

Savelli

Krótka prosta i kolejna szykana – tym razem prawo lewo, choć tym razem dużo szybsza i pokonywana nie jak dwie wcześniejsze, na drugim, a na trzecim biegu. To zakręty Casanova i Savelli, gdzie podobnie jak przy Poggio Secco, gromadzi się najwięcej kibiców Valentino Rossiego. Wierzchołek pierwszego z zakrętów pojawia się przed nami w ostatniej chwili, dlatego doświadczenie i odpowiednia linia przejazdu są tutaj kluczowe. Jeśli dobrze wstrzelimy się w Casanovę i zostawimy sobie sporo miejsca na wyjściu, przejazd przez Savelli będzie już tylko formalnością, choć musimy uważać z gazem na wyjściu. Wyprofilowany tor zachęca do mocnego odwijania w złożeniu, ale to właśnie tutaj rok temu z wyścigu wyleciał Marc Marquez, a w treningach Bradley Smith prawie stracił palec.

Prosta po wyścigu

Tutaj mała rada: pomiędzy Casanovą i Savelli znajduje się skrót, którym można zjechać do alei serwisowej i nie tracić czasu na pokonanie całego okrążenia. Faktycznie bardzo to pomaga, ale pamiętajcie, aby przez powrotem na tor zresetować elektronikę. Dwa lata temu zapomniał o tym Jorge Lorenzo, przez co całkowicie zepsuł kwalifikacje. Jego Yamaha myślała bowiem, że jest w zupełnie innym miejscu toru, odcinając moc na prostych i dając jej w nadmiarze w wolnych zakrętach.

Przed nami jeden z najbardziej ekscytujących fragmentów toru, dwa szybkie zakręty Arrabbiata 1 i 2, z prędkością w wierzchołkach przekraczającą 170 km/h. Pierwszy z nich to najniższy punkt toru, ale zaraz po nim rozpoczyna się bardzo stromy podjazd w kierunku dwójki. Tylko kierowcy o stalowych nerwach decydują się tutaj na atak podczas hamowania. Jest to możliwe, ale jest też bardzo trudne. Wywrotki w tej części toru zazwyczaj oznaczają koniec żywota motocykla, o czym w 2006 roku przekonała się ekipa LCR Honda.

Hamowanie do Scarperii

Wychodząc z drugiej Arrabbiaty dosłownie przelatujemy przez szczyt i od razu zaczynamy hamowanie z górki do kolejnej szykany. Najpierw czeka nas wolny lewy, Scarperia, gdzie bardzo często dochodzi do uślizgu przedniego koła, a następnie szybszy, otwierający się prawy, Palagio. Wychodząc ze Scarperii trzymamy się jej wewnętrznej, aby jak najszerzej wejść w Palagio. Jeśli popełnimy tutaj błąd, z pewnością rywal zaatakuje nas za chwilę na hamowaniu do kolejnego łuku.

Przed nami krótka prosta pod górkę i hamowanie do długiego, prawego nawrotu Correnatio. Podobnie jak przed San Donato, pokonujemy tutaj szczyt tuż przed rozpoczęciem hamowania, co może zakończyć się dużą niestabilnością na wejściu i wyjazdem w maliny. Valentino Rossi przekonał się o tym w swoim debiucie w klasie 500ccm, kiedy w 2000 roku właśnie tutaj wyleciał z toru podczas walki z Lorisem Capirossim, chwilę wcześniej, na hamowaniu do Scarperii, odpadł wówczas Max Biaggi. Correntaio prowadzi lekko z górki i podobnie jak San Donato zachęca do wyjechania szeroko w środku zakrętu, przez zacieśnieniem na wyjściu. Znów jest to zresztą niezbędne i nie chodzi tylko o zabawianie kibiców siedzących na zewnętrznej na trybunie Ducati. Przed nami bowiem najszybsza szykana na torze, czyli zakręty Biondetti 1 i 2, w których potrzebujemy każdego centymetra szerokości na wejściu.

Correnatio

Musicie tylko uważać na temperaturę opon po wyjeździe z boksu. W 2010 roku Valentino Rossi zwolnił na kilka zakrętów, aby przepuścić przed siebie Hectora Barberę. Kiedy podkręcił tempo przed Biondetti, zimna tylna opona wystrzeliła go w powietrze na wejściu. Prędkość ok. 180 km/h zrobiła swoje. Rossi złamał nogę i opuścił trzy kolejne wyścigi, wracając na tor 41 później podczas Grand Prix Niemiec. Z kolei w 2001 roku „Doktor” wyleciał z toru w Biondetii 2 po najechaniu na kałuże na mokrym torze. Sęk w tym, że było to ostatnie okrążenie, a Włoch jechał po pewne zwycięstwo. Niezależnie od warunków nie możecie więc tracić tutaj koncentracji!

Hamownie do Bucine

Kiedy jest sucho, prędkość w wierzchołku drugiego zakrętu Biondetti dochodzi do 200 km/h i jest kluczowa przed ostatnim zakrętem. To znów idealna okazja do wyprzedzania, bowiem długi, lewy nawrót Bucine pozwala lekko przestrzelić na wejściu i zacieśnić tor jazdy na wyjściu. Trzeba jednak uważać na hamowaniu, bo znów przejeżdżamy tutaj przez małą górkę, która może wybić motocykl z rytmu.

Teraz już tylko czeka nas sprint w kierunku mety. Uważajcie tylko na policjantów, którzy w 2003 roku zatrzymali tutaj Rossiego tuż po minięciu linii mety i… wlepili mu mandat za przekroczenie prędkości! Byli to oczywiście przebierańcy; członkowie fan klubu Doktora. Ciekawe, czy w niedzielę przyczają się w krzakach na Marca Marqueza?

Zdjęcia: Honda, Yamaha, Ducati

Na koniec mały bonusik. Tak wygląda okrążenie po torze Mugello z pokładu motocykla MotoGP. Andrea Iannone z ekipy Pramac Racing nakręcił ten filmik podczas niedawnych testów Ducati:

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły