MotoGP – Z Dziennika Micka – Niedziela – Spodziewany finał, niespodziewany przebieg
Mick
8 lipca 2012

Taki finał wyścigu o Grand Prix Niemiec był w kategorii MotoGP najbardziej prawdopodobny jeszcze zanim weekend w ogóle się rozpoczął. Takiego przebiegu rywalizacji chyba jednak nikt się nie spodziewał. Oto niedzielna, ostatnia odsłona relacji prostu z toru Sachsenring.

Zacznijmy od zwycięzcy. Dani Pedrosa sięgnął po trzecią wygraną w Grand Prix Niemiec z rzędu i swoją pierwszą od ubiegłorocznego wyścigu w Japonii, gdzie prowadzenie zapewniło mu wyjechanie poza tor przez Caseya Stonera. Dzisiaj Hiszpan znów popisał się genialnym startem i objął prowadzenie w pierwszym zakręcie, ale stracił je w połowie drugiego kółka.

Pewnie zastanawialiście się, czy po prostu znów był zbyt mało agresywny przy zimnym oponach? Ja także o tym pomyślałem, ale prawda jest nieco inna: „Po rozgrzewce bardzo mocno zmieniliśmy ustawienia motocykla i dopiero po kilku okrążeniach wyczułem maszynę. Z tego powodu Casey mnie wyprzedził, ale później nie miałem problemu z jechaniem jego tempem i czułem się bardzo dobrze podczas hamowania. Byłem gotowy na walkę na ostatnim okrążeniu.”

Czytaj także: GP Niemiec – Wyniki, relacja i wypowiedzi najszybszej trójki

Marc Marquez znów wygrał w Moto2 – foto Mick

Pojedynek jednak nigdy nie nadszedł. Stoner upadł w przedostatnim zakręcie wyścigu. Po błędzie w pierwszym łuku na początku ostatniego kółka, Australijczyk szybko dogonił lidera i planował atak na ostatnim hamowaniu: „Postanowiłem zastosować w ostatnim zakręcie taktykę „zwycięstwo albo wywrotka”, ale upadłem łuk wcześniej” – powiedział później obrońca tytułu.

Co się stało? Było po prostu za szybko i za ostro: „Wszedłem w zakręt bardzo szybko, ale kiedy opuściłem hamulec, odciążyłem przód i zaliczyłem uślizg” – powiedział Casey, dodając, że krople deszczu, które spadły tuż przed metą, nie miały z tym nic wspólnego. Ciekawą rzecz powiedział Dani, który nawet nie zauważył, że na finiszu lekko pokropiło: „W pewnym momencie na wizjerze mojego kasku pojawiło się mnóstwo zabitych owadów, to znak nadchodzących opadów. Wiedziałem, że zaraz spadnie deszcz, ale tak się jednak nie stało.”

Czytaj także: Z Dziennika Micka – Czwartek

Czytaj także: Z Dziennika Micka – Piątek

Czytaj także: Z Dziennika Micka – Sobota

Stoner był z kolei wściekły, ale nie tyle na swój błąd, co na wirażowych, którzy podobnie jak w Jerez de la Frontera rok temu, nie palili się do pomocy. „Musiałem podnieść motocykl sam, ale nie było szansy, aby pomogli mi go odpalić, co jasno mi powiedzieli – przyznał później poirytowany, dodając – Przez niemieckich wirażowych straciłem szansę na solidne punkty, bo motocykl w ogóle nie był uszkodzony. Wystarczyło go tylko odpalić.”

Lorenzo niczym bokser przed startem – foto Mick

Australijczyk ma powody do irytacji, ponieważ podobna przygoda przytrafiła mu się na Sachsenringu w 2006 roku, kiedy upadł w porannej rozgrzewce i lekarze nie dopuścili go do startu, podejrzewając wstrząs mózgu… którego ostatecznie się nie nabawił. Jak na ironię, dzisiaj rano Stoner także zaliczył wywrotkę, choć w innym zakręcie niż sześć lat temu.

Stoner ma to jednak gdzieś i nie zamierza rozmawiać o problemie z wirażowymi z organizatorami mistrzostw. W końcu razem z końcem tego sezonu kończy karierę. Wywrotka Australijczyka wywróciła za to do góry nogami sytuację w tabeli, w której prowadzi Lorenzo, drugi jest Pedrosa, a Stoner spada na trzecie miejsce. Wszystko może się jeszcze wydarzyć, tym bardziej, że za tydzień kolejny wyścig.

Mieszane nastroje w Yamasze

Lorenzo finiszował na drugiej pozycji, dzięki czemu teraz jest już samotnym liderem tabeli, w której jego przewaga urosła do czternastu punktów nad Pedrosą i dwudziestu nad Stonerem. Mimo wszystko na mecie Hiszpan nie był zadowolony z przebiegu samego wyścigu. Dlaczego? O tym za chwilę…

Upadek Stonera sprawił, że pojedynek pomiędzy Andreą Dovizioso i Benem Spiesem zamienił się w walkę o najniższy stopień podium. Wygrał Włoch, który stanął na pudle drugi raz z rzędu. „Dovi” jest bardzo zadowolony ze swojej współpracy z zespołem Monster Yamaha Tech 3. Andrea posunął się dzisiaj nawet do stwierdzenia, że dysponuje lepszą szansą na dobry wynik niż rok temu, kiedy ścigał się u boku Stonera i Pedrosy w fabrycznym zespole Hondy Repsol.

Mniej optymizmu mieli w sobie za to Ben Spies i Cal Crutchlow, którzy przegrali walkę z Włochem. Amerykanin o włos rozminął się z podium, ale był bardzo niezadowolony z motocykla. Yamaha M1 traciła przyczepność tylnego koła za każdym razem, gdy Teksańczyk dodawał gazu. „Wiedziałem, że jestem w tarapatach i czekałem tylko, aż Cal popełnił błąd i próbując wyprzedzić Andreę, wywiezie obu poza tor” – powiedział nam później, przyznając, że bardziej frustrujące od samego problemu jest to, że nie udało się rozwiązać go od piątku, choć przez cały weekend Ben borykał się z tą samą kwestią.

Dovizioso znów na podium – foto Mick

Cal Crutchlow połowicznie wykonał plan, na realizację którego liczył Spies. Brytyjczyk wyjechał poza tor po błędzie w pierwszym zakręcie i stracił mnóstwo czasu. Zawodnik zespołu Monster Yamaha Tech 3 natychmiast dogonił jednak grupę z Valentino Rossim w składzie, pokazując, że miał tempo, aby walczyć o podium.

Kiedy spotkał się z nami po wyścigu, Crutchlow był wściekły: „Miałem tempo, aby walczyć z Lorenzo, ale zmarnowałem za dużo czasu za Dovizioso. Nie mogłem go jednak wyprzedzić, ponieważ tracę mnóstwo czasu na wyjściach z zakrętów. To problem, z którym borykam się od początku roku. Absolutnie nie sugeruje, że winny jest silnik, bo Andrea korzysta z dokładnie takiej samej specyfikacji, ale znów traciłem do niego mnóstwo czasu na wyjściu na prostą startową. Tak jest na każdym torze. Musimy to przeanalizować i coś z tym zrobić. Mamy z Dovim podobne style jazdy, więc nie wiem, o co chodzi.”

Kolejne problemy z oponami

Czwórka Yamahy miała dzisiaj jeszcze jeden powód do sporej złości. Okazuje się, że dostawca opon, firma Bridgestone, zasugerowała przed wyścigiem, aby zawodnicy nie używali miękkich tylnych opon, ponieważ mogą nie wytrzymać trudów związanych z przejechaniem 30 okrążeń pełnego lewych zakrętów toru.

Stoner upadł także w rozgrzewce – foto Mick

To była idealna wiadomość dla Hondy, której kierowcy i tak planowali użycie twardej opony. Podobnie było w przypadku Ducati. Zawodnicy Yamahy byli jednak bardzo niezadowoleni, ponieważ na miękkiej oponie mogliby pojechać dużo szybciej. Co prawda już w piątek zawodnicy podkreślali, że miękkie opony są szybsze, ale mogą nie wytrzymać całego dystansu, ale Yamaha słynie przecież z oszczędzania ogumienia.

Po wyścigu okazało się jednak, że na twardej tylnej oponie w motocyklu Crutchlowa znaleziono dziwny ślad. Od opony nie odleciały kawałki gumy, ale wygląda na to, że niewiele brakowało. Mimo wszystko zarówno Spies, jak i Lorenzo, woleliby wykorzystać miękką oponę i kto wie, być może korzystając z niej, byliby w stanie powalczyć z Hondami – przynajmniej „Por Fuera”.

Krok do tyłu krokiem do przodu dla Rossiego

Valentino Rossi jest przekonany, że przynajmniej spróbowałby odebrać Stefanowi Bradlowi piątą pozycję w ostatnim okrążeniu, ale wypadek Stonera łuk wcześniej sprawił, że na torze pojawiła się w tym miejscu żółta flaga.

Rossi przed startem – foto Mick

Mimo wszystko Włoch był dużo bardziej zadowolony, niż przez resztę weekendu. Ducati powróciło do bazowych ustawień, z których Rossi korzystał od rundy w Portugalii, aż do wyścigu w Barcelonie. Później jego ekipa próbowała setupu, jaki odkrył Nicky Hayden, ale ustawienia te zbyt szybko zużywały opony; „Dzisiaj mogłem pojechać równym tempem od startu do mety, a strata do Yamahy i podium nie była spora. Honda zrobiła jednak w ostatnich wyścigach ogromne postępy” – powiedział nam Rossi, który spotkał się także z przedstawicielami Audi:

„Szef Audi jest bardzo zdeterminowany, aby uczynić Ducati konkurencyjnym motocyklem i abym nadal był częścią tego projektu. To ludzie z branży samochodowej, więc potrzebują czasu, aby zaznajomić się z tematem motocyklowym, ale jestem teraz trochę bardziej optymistycznie nastawiony do całej sytuacji. Mimo wszystko, nie możemy liczyć na to, że rozwiążemy nasze problemy samymi tylko ustawieniami motocykla. Potrzebujemy nowych części.”

Na trybunach zasiadło w niedzielę łącznie 81 tys. fanów – foto Mick

Nowe części nadejdą już niedługo. Za tydzień Grand Prix Włoch na torze Mugello. To domowy wyścig Rossiego, po którym Ducati zostaje na toskańskim obiekcie, aby przetestować poprawiony silnik i nowinki związane z podwoziem. Jeśli nowe rozwiązania się sprawdzą, Valentino i Nicky otrzymają je podczas rundy na amerykańskim torze Laguna Seca. Jeśli tam zobaczymy postępy, urośnie też szansa, że za rok nadal oglądać będziemy 9-krotnego mistrza świata w Ducati. Jeśli na Laguna Seca Rossi znów dojedzie do mety blisko pół minuty za zwycięzcą, wówczas wydarzyć się może absolutnie wszystko. Wygląda więc na to, że zawodników MotoGP czeka bardzo ciekawe lato. Niestety, to już koniec Grand Prix Niemiec, ale nie dla wszystkich.

Wczoraj wieczorem na dobrą godzinę utknąłem na pełnym błota parkingu dla mediów, zespołów i gości. Nie byłem zresztą sam. Dzisiaj rano na parking dało się co prawda wjechać, ale już wówczas wiedziałem, że wystarczy lekki deszczyk, aby dziś wieczorem sytuacja się powtórzyła… a przecież widzieliście, jak lało podczas wyścigu Moto3. Dzisiaj tor muszę więc opuścić wcześniej, aby ustawić się w kolejce do ciągnika, który od wczoraj niemal non stop wyciąga auta z błota… kto by pomyślał, że takie rzeczy mogą zdarzyć się na mistrzostwach świata. Jak mogliście się przekonać przez ostatnie cztery dni, na Sachsenringu możliwe jest jednak absolutnie wszystko.

Tekst i Zdjęcia: Michał „Mick” Fiałkowski

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły