MotoGP – Z dziennika Micka – Niedziela na GP Włoch w Mugello
Mick
16 lipca 2012

Jak wyścig MotoGP o Grand Prix Włoch na torze Mugello wyglądał od kuchni? Oto najważniejsze wydarzenia i ciekawostki po ekscytującej niedzieli w Toskanii.

Rywalizacja w MotoGP potoczyła się niemal dokładnie tak, jak spodziewaliśmy się po treningach wolnych i kwalifikacjach – przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą dwójkę. Ruszający z pole position, Dani Pedrosa, natychmiast objął prowadzenie, ale stracił je na rzecz Lorenzo po błędzie w pierwszym zakręcie. Niewiele brakowało, a w tym samym miejscu Nicky Hayden zabrałby z toru Andreę Dovizioso. Amerykanin na szczęście zdążył wyhamować, zanim doszło do kontaktu, a chwilę później „Dovi” także wyprzedził Pedrosę, na krótko awansując na drugą pozycję.

Czytaj także: Lorenzo wygrywa GP Włoch – Relacja

Czytaj także: Z dziennika Micka – Piątek

Czytaj także: Z dziennika Micka – Sobota

Lorenzo doskonale wiedział, że jego Yamaha szybciej rozgrzewa opony, niż motocykle Hondy, dlatego próbował odskoczyć, jednak Dani nie odpuszczał i przez dłuższy czas, po uporaniu się z Dovizioso, siedział liderowi na ogonie.

W drugiej połowie wyścigu sytuacja się zmieniała. Lorenzo nie miał najmniejszych problemów z utrzymaniem niesamowicie szybkiego i równego tempa, ale Pedrosa zaczął tracić dystans. Tylna opona zaczęła się zużywać, a to spotęgowało wibracje tyłu na wyjściach z zakrętów, więc Dani odpuścił i zadowolił się drugim miejscem.

Od kiedy przed Grand Prix Wielkiej Brytanii firma Bridgestone wprowadziła nowe, bardziej miękkie mieszanki przednich opon, duet zespołu Repsol Honda zmaga się ze sporymi wibracjami motocykla. HRC przygotowała jednak rozwiązanie, a Pedrosa i Stoner przetestują dzisiaj nowe maszyny, którymi być może będą ścigali się już od następnej rundy na Laguna Seca w USA. Jeśli jednak problem nie zostanie rozwiązany, duet Repsol Hondy może czekać nierówna walka w drugiej połowie sezonu.

Trzeci raz z rzędu podium uzupełnił Andrea Dovizioso, który wciąż liczy na miejsce Bena Spiesa u boku Jorge Lorenzo w fabrycznym zespole Yamahy w przyszłym roku, ale jak sam powiedział: „w tym świecie wyniki nie zawsze wystarczają”, sugerując, że Spiesowi pomaga jego amerykański paszport. Faktycznie, wygląda na to, że potwierdzenie przedłużenia kontraktu Teksańczyka może nadejść już za dwa tygodnie podczas jego domowego wyścigu na Laguna Seca (chyba, że niespodziankę sprawi nam Valentino Rossi – więcej o nim za chwilę).

Wszystko to pomimo fatalnej jazdy i dopiero jedenastego miejsca na torze Mugello – choć paradoksalnie to właśnie ono może pomóc Spiesowi w przypieczętowaniu losów swojej przyszłości… Okazuje się bowiem, że Ben wystartował w niedzielę mimo mocnego zatrucia pokarmowego i fatalnego samopoczucia. Mimo słabego wyniku, szefostwo zespołu z pewnością doceni jego determinację.

Dovizioso, który powiedział także, że Lorenzo był od niego szybszy w środku zakrętu, przez co po starcie szybko stracił z nim kontakt, potwierdził również, że prowadzi rozmowy z zespołem San Carlo Honda Gresini, który proponuje mu satelicką Hondę RC213V. Pozostanie w Tech 3 wydaje się jednak najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem.

Trzecie podium Dovizioso z rzędu nie jest wielką niespodzianką, ale bohaterem dnia był ten, który przegrał z Włochem pojedynek o trzecie miejsce. Niemiec Stefan Bradl, ubiegłoroczny mistrz świata Moto2, wywalczył tym sposobem swój najlepszy wynik w MotoGP, a jego ekipa, LCR Honda, cieszyła się z czwartej pozycji, jak ze zwycięstwa. Bradl miał w tym roku trochę problemów z wyczuciem przodu na początku wyścigów, ale zmiana ustawień w niedzielę rano mocno poprawiła sytuację. Zespół aż nieco chyba przesadził, ponieważ tym razem problemy z przodem pojawiły się pod koniec wyścigu, przy pustym zbiorniku paliwa. Do tego Niemiec przyznaje, że często w środku wyścigów jedzie zbyt agresywnie, przez co za mocno zużywa tylną oponę. Jeśli wyeliminuje te drobne błędy, szansa na pierwsze podium w tym roku jest spora. Jednocześnie Stefan może być spokojny o swoją przyszłość, ponieważ dysponuje dwuletnią umową z ekipą LCR.

Tylko sekundy zabrakło do podium Valentino Rossiemu i nie ma wątpliwości, że gdyby zakwalifikował się na lepszym miejscu niż dziesiąte, na finiszu walczyłby z Dovizioso i Bradlem o trzecie miejsce. 33-latek na mecie i tak był jednak bardzo zadowolony, w końcu zaliczył swój najlepszy suchy wyścig w tym sezonie – na suchym torze – a do tego przed własnymi kibicami.

Co z tego, że Hector Barbera startował z trzeciej pozycji, skoro finiszował na dziewiątym miejscu – pół minuty za zwycięzcą i 20 sekund za Rossim, który podkreślał w niedzielę, że powrót do ustawień z początku roku pozwolił mu na utrzymanie równego tempa od startu do mety. Teraz Rossiego czekają kluczowe testy na Mugello. Jeśli nowe części okażą się krokiem w odpowiednią stronę, 9-krotny mistrz świata może pozostać w Ducati – Ben Spies z pewnością trzyma teraz za włoski duet mocno kciuki – w końcu od wyników tych testów zależą chyba jego dalsze losy!

Tuż za plecami Rossiego wyścig ukończył Cal Crutchlow, który także podkreślał, że lepsze pole startowe pozwoliłoby mu na walkę o podium. W niedzielę większym problemem były dla Brytyjczyka problemy z hamowaniem na pierwszych okrążeniach – przy pełnym zbiorniku paliwa. Brak pewności siebie w takich warunkach wynika jednak zdaniem zawodnika zespołu Tech 3 z ustawień, nad których poprawą będzie pracował podczas dzisiejszych testów. Jednocześnie 26-latek czeka na listonosza, który dostarczy wreszcie upragnioną umowę od Ducati. Wygląda na to, że Cal podjął już decyzję, ale kto wie, czy może Ducati jednak się rozmyśli i da kolejną szansę Haydenowi?

Nicky po wyścigu był wściekły, ponieważ rozpoczynał ostatnie okrążenie walcząc o podium, a finiszował na siódmym miejscu. Po ostrym (ale fair) manewrze Bradla, „Kentucky Kid” wyjechał poza tor w czwartym zakręcie i stracił wystarczająco dużo czasu, aby wyprzedzili go jeszcze Rossi i Crutchlow. To już drugi wyścig z rzędu – w Niemczech był dziesiąty – który Nicky kończy na końcu grupy.

Jeszcze gorszy weekend zaliczył obrońca tytułu, Casey Stoner, który podczas treningów nie był w stanie rozgrzać odpowiednio tylnej opony, co powodowało wibracje i podsterowność. To właśnie takie wibracje i uślizg na wyjściu z zakrętu sprawił, że w Hondzie z numerem 1 rozeszły się przednie klocki hamulcowe i zanim znów „złapały”, Stoner wyjechał poza tor. To nie pierwsza taka sytuacja – dokładnie z tego samego powodu Australijczyk stracił zwycięstwo w Grand Prix Japonii rok temu. Mimo wszystko 26-latek wrócił na tor i dojechał do mety na ósmej pozycji, po drodze zderzając się jeszcze z Alvaro Bautistą. Moim zdaniem nie było tutaj winy Hiszpana, choć oczywiście Australijczyk nie do końca się z tym zgadza i obarcza za zajście obu po połowie. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Po wyścigu Stoner był rozczarowany, podkreślając, że jego wyniki w kolejnych wyścigach będą uzależnione od wyboru opon przez firmę Bridgestone. Honda ma bowiem problem z rozgrzaniem twardszych mieszanek – przynajmniej Honda Stonera, bo podobnie było w Barcelonie, gdzie Dani także nie miał takich zmartwień i finiszował przed Caseyem. Kto wie, może nowe podwozie, testowane dzisiaj na Mugello, rozwiąże jednak ten problem.

Tajemniczy przypadek Toniego Eliasa

Na koniec warto wspomnieć o byłym zawodniku MotoGP i mistrzu świata Moto2, Tonim Eliasie, który po kolejnym wyścigu na poboczu postanowił wczoraj zerwać kontrakt z zespołem Mapfre Aspar. Od początku sezonu Hiszpan zupełnie nie dogadywał się z motocyklem marki Suter, narzekając na problemy z przodem maszyny. O zmianie dostawy podwozia zespół nie chciał jednak nawet słyszeć.

Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież Marc Marquez i Thomas Luthi na takich samych Suterach wygrywają wyścigi, a pierwszy z nich prowadzi w tabeli, ale popatrzcie na Alexa de Angelisa. Doświadczony zawodnik z San Marino także od początku roku narzekał na przód Sutera. Jego zespół postanowił zmienić maszynę i de Angelis już swój drugi wyścig na motocyklu marki FTR zakończył tydzień temu na podium: „Nie mogę powiedzieć, że Suter to zły motocykl – Alex powiedział mi tydzień temu w Niemczech. – Nie pasował jednak do mojego stylu jazdy.”

Sytuacja ta zainspirowała chyba Eliasa do zerwania kontraktu i wygląda na to, że „Tygrys Toni” – ostatni zawodnik, który wygrał wyścigu MotoGP na satelickim motocyklu, ma już jakiś plan awaryjny. Plotka głosi, że Hiszpan rozmawia z zespołem Fausto Gresiniego, w barwach którego sięgnął po mistrzostwo Moto2 dwa lata temu na motocyklu Moriwaki.

Miałoby to dużo sensu, ponieważ Gresini jest wyjątkowo rozczarowany jazdą swoich zawodników, Gino Rea i Ratthaparka Wilairota, którym nie pomogła nawet przesiadka z Moriwaki na Sutera. Podobnie jak ekipa Aspara, także skład Gresiniego dysponuje obecnie motocyklami Sutera, więc musiałby dokonać zmiany. W stawce zostało już tylko jedno Moriwaki – debiutującej w MŚ Eleny Rosell, więc Japończykom taka sytuacja byłaby wyraźnie na rękę. Okazuje się jednak, że Toni rozmawia zarówno z firmą Kalex, jak i – tak jak podejrzewaliśmy, z FTR, chociaż z jakim zespołem? To nie jest jasne. Oby udało mu się powrócić do MŚ.

Elias ma trochę czasu na sfinalizowanie nowego kontraktu. Za dwa tygodnie GP USA na torze Laguna Seca, ale tam zobaczymy w akcji tylko zawodników kategorii MotoGP. Mniejsze klasy wrócą na tor podczas kolejnej amerykańskiej rundy, w Indianapolis w połowie sierpnia.

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły