MotoGP – Z dziennika Micka – Marquez, Crutchlow i Rossi opowiadają o Grand Prix Niemiec
Mick
14 lipca 2013

Najszybsza trójka dzisiejszego wyścigu długo rozmawiała z dziennikarzami w sali prasowej. Oto, co ciekawego do powiedzenia mieli Marquez, Crutchlow i Rossi…

Ruszający z pole position Marc Marquez przejechał dzisiaj w drodze po swoje drugie zwycięstwo w MotoGP prawie bezbłędny wyścig. Prawie, ponieważ zbyt wolno puścił sprzęgło na starcie i stracił kilka pozycji. Hiszpan musiał długo walczyć z Aleixem Espargaro na Aprilii CRT: „Prędkość tego motocykla w środku zakrętu jest niesamowita” – powiedział, za błąd na starcie winiąc lekkie poddenerwowanie.

„Co prawda to była zupełnie inna wygrana niż w Teksasie, gdzie pokonałem Jorge i Daniego, ale tempo było na tyle szybkie, że uważam, że nawet gdyby tutaj wystartowali, mógłbym z nimi walczyć.”

Pod koniec wyścigu Marquez musiał jednak ciężko pracować, aby nie dać się dogonić Crutchlowi: „Wiedziałem, że nie mogę dać się Calowi za bardzo zbliżyć, bo wtedy będzie szybki. Często jest szybki pod koniec wyścigu, więc nie chciałem powtórki z Assen. Przycisnąłem i pojechałem pięć szybkich kółek i udało mi się utrzymać go z tyłu.”

Dla odmiany Crutchlow wystartował świetnie: „To był jeden z moich najlepszych startów w karierze, ale potem musiałem zamknąć gaz, bo prawie wjechał we mnie Marc. Straciłem sześć pozycji i musiałem gonić, podczas gdy Marc uciekł.”

Zazwyczaj Cal traci na początkowych okrążeniach przy pełnym obciążeniu paliwem, ale tym razem problemy – choć także się pojawiły – były mniejsze, ponieważ na wolnym torze zespół mógł wlać do baku o litr paliwa mniej niż zazwyczaj.

Brytyjczyk nie miał jednak większych problemów z pokonaniem trzeciego na mecie, Valentino Rossiego. Dobra wiadomość dla fanów Włocha jest jednak taka, że problemy z przodem motocykla, które trapiły go od początku roku, faktycznie przeszły do historii.

Dzisiaj Włocha spowolnił jednak tył, który zaczął odmawiać posłuszeństwa już rano. „Liczyłem na więcej” – przyznał szczerze. – „Popełniliśmy błąd jeśli chodzi o ustawienia”. 9-krotny mistrz świata jest zdania, że winna mogła być nieco inna przyczepność asfaltu po wyścigach Moto3 i Moto2, ale ani przez chwilę nie miał zamiaru zdradzać, jak ekipa zamierza sobie z tym poradzić: „Mamy plan” – powiedział jedynie, dodając, że po dwóch latach w Ducati potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby zgrać się z Yamahą i realizacja planu na ten sezon „ma opóźnienia”.

Bydlak i „Por Fuera” na Lagunie?

Marc Marquez prowadzi teraz w tabeli MotoGP, ale nigdy nie jeździł po torze Laguna Seca. Jaki jest ten obiekt? „Łatwy!” – żartował Rossi, po czym wycelował z grubej ruszy, wywołując salwy śmiechu na sali prasowej: „Marc nie ma się czym martwić. Ten pieprzony bydlak zawsze jest szybki!”

Zapytany o to, co czuje nieobecny w Niemczech i planujący opuszczenie także US GP Jorge Lorenzo, Rossi dodał: „To tylko moje przeczucie, ale wydaje mi się, że Jorge jednak wystartuje na Lagunie!” – nikt inny jak kolega motocyklista nie zrozumie lepiej swojego rywala, więc może coś jest na rzeczy?

„Po tym, co stało się w Assen, Lorenzo myślał, że jest nieśmiertelny, ale w piątek był zbyt pewny siebie” –  podkreślał jednak Crutchlow. „Teraz będzie chyba rozsądniejszy i poczeka dłużej z powrotem na tor.”

Czy Jorge faktycznie pojawi się w USA? Co zrobi Pedrosa? Odpowiedź poznamy chyba jednak dopiero za kilka dni.

Wygadany Crutchlow

Sporo ciekawostek już po konferencji prasowej zdradził Crutchlow, który stwierdził, że przewaga Hondy leży w możliwości wprowadzania tylnego koła w kontrolowany uślizg.

„Na początku mieliśmy z Valentino bardzo duże problemy i cały czas wyrzucało nas z siodła. Nie mogę powiedzieć, że nie mogliśmy dogrzać tylnej opony, ale brakowało nam przyczepności tyłu i nie mogliśmy dodawać gazu. Nie chcę powiedzieć, że przegraliśmy przez to wyścig, bo przegraliśmy wyścig, ponieważ nie możemy wprowadzać Yamahy w kontrolowany uślizg. W długich zakrętach, kiedy musisz skręcać i ślizgać tylną oponą, motocykl próbuje wyrzucić nas z siodła.”

„To nie kwestia elektroniki tylko podwozia. Zazwyczaj mamy więcej mechanicznej trakcji, więc gdy dodajesz gazu, wynosi cię szeroko. Wtedy skręcasz jeszcze bardziej, aż dochodzisz do momentu, w którym następuje brutalny uślizg. Moja tylna opona była w lepszym stanie, ale Marc może się ślizgać, a my nie. Szczególnie w zakrętach siedem i osiem na ostatnich okrążeniach.

„Poza tym, Honda jest teraz dużo lepsza od Yamahy podczas hamowania. Popatrzcie na czasy w pierwszym sektorze. Na czele są tam same Hondy, wszystkie Hondy, a przecież normalnie to mocny punkt Yamahy. Nadrabiamy w krętych fragmentach, bo mamy trochę większą przyczepność w pełnym złożeniu, ale kiedy ją tracimy, Honda może się ślizgać, a my nie. To nigdy nie był jednak tor Yamahy, więc i tak jestem bardzo zadowolony z drugiego miejsca. Nie patrzę na to jak na wyścig, w którym nie wykorzystałem szansy i nie wygrałem. Bardziej cieszę się, że pokonałem Bradla, który dosiada fabrycznego motocykla i ma na swoich barkach bardzo wysokie oczekiwania. Tymczasem Marquez niszczy go co weekend.”

Cal zwrócił też uwagę na kwestię ryzyka, co pokrywa się bardzo mocno z tym, co o Valentino Rossim powiedział nam wczoraj Jeremy Burgess (pełen wywiad wkrótce): „Obaj z Valentino mieliśmy dzisiaj te same problemy, ale szczerze mówiąc uważam, że ryzykowałem dzisiaj więcej niż on. Gdybym wysunął się na drugie miejsce dwa kółka szybciej, może byłbym w stanie powalczyć z Marquezem, choć teraz łatwo się tak mówi. Marc pojechał świetnie.”

Cal wypowiedział się także o Aprilii: „Nie odbieram nic Aleixowi; jeździ świetnie, choć są w stawce lepsi od niego, ale naprawdę uważam, że Aprilia jest niesamowita. Jeśli dosiadłby jej ktoś z czołówki, mógłby wygrać na niej wyścig, szczególnie tutaj. Gdyby udało się wykorzystać twardą oponę, nie byłoby problemu. To pokazuje, jak dobry jest też ten motocykl w World Superbike, ale Aleix bardzo dzisiaj ryzykował. Zrobił na mnie wrażenie. Podobała mi się jego jazda po starcie, kiedy próbował wyprzedzić cztery motocykle po zewnętrznej. Fajnie było to oglądać. Aleix absolutnie leje Randy’ego, co weekend. Zasługuje na prototyp, ale jest w podobnej sytuacji, jak ja. Nie ma zbyt wielu motocykli w stawce.”

Choć w ten weekend faktycznie w stawce zabrakło wszystkich maszyn i zawodników, Grand Prix Niemiec i tak zafundowało nam spore emocje, ale to jeszcze nie koniec. W najbliższych tygodniach zasypiemy Was newsami, wywiadami, ciekawostkami i zdjęciami, które zabieramy ze sobą z Sachsenringu. Tym czasem teraz ruszamy już z Waldemarem w drogę. Kierunek „Tor Poznań” i jutrzejszy Speed Day. Lorenzo raczej tam nie spotkamy, ale wiecie, jak było z bunkrami…

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły