MotoGP – Colin Edwards specjalnie dla MotoRmanii – Houston, mamy problem! – Wywiad
Mick
13 sierpnia 2012

Kiedy rok temu zgodził się dosiąść w MotoGP motocykla CRT, Colin Edwards nie wyobrażał sobie chyba jak trudny będzie dla niego sezon 2012. Teksańczyk, dwukrotny mistrz świata klasy Superbike, w rozmowie z MotoRmanią mówi, w typowym dla siebie, dosadnym stylu: „Houston, mamy problem!”.

38-letni Colin Edwards to najstarszy i jeden z najbardziej doświadczonych zawodników w stawce MotoGP. Co prawda nigdy nie wygrał wyścigu królewskiej klasy, ale jeździł praktycznie wszystkim; Aprilią, Hondą i Yamahą, korzystał z opon Michelin i Bridgestone, dwanaście razy stawał na podium, a przez trzy lata partnerował samemu Valentino Rossiemu.

Ten rok to jednak dla „Teksańskiego Tornada” zupełnie nowe wyzwanie. Colin zgodził się dosiąść motocykla CRT: maszyny z prototypowym podwoziem, w tym przypadku zbudowanym przez święcącą triumfy w klasie Moto2, szwajcarską firmę Suter oraz silnikiem z drogowego BMW S 1000 RR. Motocykle CRT, które w dobie kryzysu pomogły MotoGP zapełnić pola startowe, to wciąż gorący i dyskusyjny temat.

W przerwach pomiędzy sesjami MotoGP, MotoRmania jest obowiązkową lekturą Colina – foto Mick

Owszem, z jednej strony pomogły w redukcji kosztów, zachęcając do startu nowe zespoły i dając szansę nowym, młodym zawodnikom. Z drugiej strony są cięższe, słabsze i wolniejsze od prototypów, przez co nie ma absolutnie mowy o jakiejkolwiek walce z czołówką.

Jakby tego było mało, frustracja Edwardsa rośnie z powodu braku wsparcia zarówno ze strony BMW, jak i Sutera. Znam Colina od wielu lat, a każdy wywiad i każde spotkanie z nim to czysta przyjemność. Nawet, kiedy nie szło mu najlepiej – mówiąc wprost: nawet kiedy szło mu fatalnie, rozmowa z nim była najśmieszniejszym i najbardziej wyluzowanym momentem moich weekendów podczas rund MotoGP. Zresztą, niektórzy z Was pamiętają być może nasz wywiad z Colinem i Benem Spiesem z roku 2011. Choć dostawał wtedy od Spiesa ostre lanie i wściekał się na słaby motocykl, jakim dysponował, w trakcie wspólnej rozmowy Edwards nie przestawał się uśmiechać.

Tym razem było inaczej. Kiedy spotkaliśmy się w garażu zespołu NGM Mobile Forward Racing po jednym z treningów wolnych przed Grand Prix Niemiec na torze Sachsenring w połowie lipca, Colin – nadal w swoim kombinezonie – nie miał tęgiej miny:

Colin, jak przebiega ten sezon?

Jest dość gówniany! Cały czas mamy dokładnie te same problemy, co na początku roku: reakcja na ruch manetki gazu i podwozie. Cały czas to samo. Nic się nie zmieniło.

Na czym dokładnie polegają te problemy?

Silnik jest mocny, ale moc trzeba odpowiednio dawkować przy pomocy elektroniki. Jeśli chodzi o podwozie, to jesteśmy ograniczeni mocowaniami silnika. Podwozie jest sztywne, a mocowania silnika są wysoko, co powoduje jeszcze większą sztywność.

Suter/BMW Colina bez owiewek – foto Mick

Nie silnik. Mocowania silnika w ramie, których nie możemy zmienić sami jako zespół. Poprosiliśmy o to już podczas pierwszych, zimowych testów w Malezji, ale bezskutecznie.

…a co z elektroniką?

Po prostu nie jest wystarczająco dobra.

Co dalej? Po Mugello masz przetestować kilka innych motocykli CRT. Przesiądziesz się na któryś z nich na resztę sezonu?

Nie wiem co się stanie, ale nie miałbym nic przeciwko. Jeśli chodzi o pakiet, którym dysponujemy, to dostaliśmy wiele obietnic, ale na obietnicach się skończyło. W praktyce wyglądało to bardziej na zasadzie „Macie tu swój motocykl…”.

Co na to wszystko zespół?

Zespół jest świetny. Sęk w tym, że aby rozwijać projekt i robić postępy, potrzebujemy pomocy z zewnątrz. Możemy kręcić śrubkami przez cały sezon – to łatwe, ale bez pomocy z zewnątrz będzie nam bardzo trudno.

Zimą mówiłeś mi, że wahaliście się z zespołem pomiędzy elektroniką firmy Bosch, z której ostatecznie korzystacie, a bardziej popularnym, ale i droższym pakietem Magneti Marelli. Czy jest tutaj możliwa jakaś zmiana?

Nie ma takiej opcji.

Wygląda na to, że za rok wszystkie motocykle CRT będą korzystały z takiej samej elektroniki. Czy to pomoże takim zespołom, jak wasz?

Chyba tak. Nie jestem pewien, ale przynajmniej wszyscy będą mieli takim sam punkt wyjścia, więc myślę, że to dobry pomysł.

W Portugalii nabawiłeś się kontuzji obojczyka i na francuskim Le Mans zastępował cię Chris Vermeulen. Jak bardzo pomocne były jego wskazówki?

To dobrze, że ktoś inny wsiadł na motocykl i powiedział dokładnie to samo, co ja – dokładnie to samo. Nadal jednak mamy te same problemy. Uwagi to jedno, ale potrzeba jest także jakaś reakcja na nie.

Colin tuż przed startem – foto Mick

Ja spodziewałem się po prostu większej pomocy. Po tym, co nam powiedziano, liczyłem na rozwój podwozia, silnika, mapowania silnika… ale jesteśmy zdani na łaskę losu.

Czy koncept CRT w ogóle się sprawdza?

Dzisiaj, podczas treningu na mokrym torze, było po prostu niebezpiecznie. Spędziłem tyle samo czasu oglądając się za siebie, co patrząc przed siebie! Nie chciałem zajechać nikomu drogi. W deszczu motocykle CRT po prostu nie są wystarczająco dobrymi maszynami. Jeśli masz problem z oddawaniem mocy, na mokrym jest on milion razy większy.

Powiedziałeś mi zimą, że na takich torach, jak Sachsenring, motocykle CRT powinny być blisko…

Dziś rano, na suchym, było nieźle. Jeśli jednak chodzi o rywalizację z prototypami, to nie możemy o tym nawet marzyć.

Co z przyszłym sezonem?

Chcę zostać w tym zespole. Mam dwuletni kontrakt. Jeśli chodzi o motocykl. To nie wiem co się stanie, ale nie sądzę, abyśmy dostali prototyp.

Co słychać w twojej szkole jazdy „Texas Torando Boot Camp”?

Wszystko idzie świetnie. Po Lagunie przyjedzie do nas duża grupa żołnierzy, którą przysyła Monster Energy, a przed Indianapolis odwiedzi nas Jorge Lorenzo i kilku innych zawodników MŚ. Boot Camp to czysta przyjemność. To powrót to korzeni, bo wszyscy tak zaczynaliśmy: ślizgając się na piasku i dobrze się bawiąc. To świetna zabawa, a mój arsenał na strzelnicy dodatkowo pomaga się rozluźnić!

***

Edwards w akcji na Sachsenringu – foto Mick

Niestety, na torze Edwards nie może się w tym roku zrelaksować i rozluźnić. Colin wyraźnie obwinia zarówno BMW, jak i Sutera, za brak postępów w pracach rozwojowych i brak pomocy ekipie. W Niemczech pojawiły się plotki, że jego zespół zmieni pakiet CRT, więc Suter na szybko przygotował na Grand Prix Włoch nową ramę. Nikt nawet nie ukrywał, że była zrobiona „na kolanie” w piątek w nocy i przywieziona na tor busem w sobotę rano. Nie przyniosła jednak oczekiwanych rezultatów i choć w najbliższy weekend Edwards wystartuje w Grand Prix Indianapolis nadal dosiadając maszyny BMW/Suter, za dwa tygodnie w Brnie wszystko może się zmienić.

Oby! Edwards, choć najstarszy i już nie najszybszy, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Tym bardziej, że jako najbardziej wygadany zawodnik w stawce, jest gwiazdą każdej konferencji prasowej MotoGP. Miejmy nadzieję, że przed końcem kariery będzie mógł jeszcze zabłysnąć na torze, choć o wymarzonym zwycięstwie póki co trudno jest marzyć.

Historia Edwardsa pokazuje także, jak dużo pracy czeka jeszcze zespoły CRT, które cały czas raczkują, rozwijając się od podstaw na oczach całego, wyścigowego świata, podczas kolejnych rund MotoGP. Być może ogłoszone niedawno, formalnie wycofanie się BMW z World Superbike sprawi, że niemiecki gigant mocniej zaangażuje się w rywalizację w królewskiej klasie. Tak czy inaczej, warto chyba dać idei CRT jeszcze trochę czasu…

Tekst i zdjęcia: Michał „Mick” Fiałkowski

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły