Colin Edwards: „mój motocykl to kupa gó*na!”
Piotr Jędrzejak
27 lipca 2012

„Ta zasada to gó*no prawda. To całe CRT.” – czyli Colin Edwards w typowym dla siebie stylu komentuje aktualną sytuację w MotoGP.

Za to go wszyscy lubimy! Na konferencji prasowej przed Grand Prix USA, za stołem siedział też Colin Edwards, chyba jeden z najbardziej barwnych zawodników w MotoGP. Dwukrotny mistrz świata World Superbike oraz zawodnik, który dwanaście razy stawał na podium MotoGP, w tym roku jest najbardziej prestiżowym kierowcą za sterami maszyn CRT.

38-letni Teksańczyk spodziewał się jednak trochę więcej po swoim projekcie Suter-BMW, niż tylko dwukrotny finisz z punktami. Zapytany o swój ciężki sezon, Colin odpowiedział:

„Taaak. Mój motocykl to kupa gó*na. To byłby najlepszy sposób, żeby ocenić sytuację! 

Było naprawdę ciężko. Oczywiście mieliśmy obiecanych sporo rzeczy… dostaliśmy po du*ach i połaskotali nas po jaj*ch, a to nie dało odpowiednich skutków.

Trochę rzeczy, które nam obiecano, nie wydarzyły się. Nie tylko staram się ścigać, ale też robię 100% rozwoju. Nie mamy od tego nikogo… Macie takie spore okno z elektroniką i tym podobnymi, wszystko trzeba doprowadzić do określonego punktu i odpowiednio ustawić. Nie doszliśmy nawet tutaj, a już jest połowa roku.”

Po takich komentarzach nie powinno dziwić, że Edwards chce zmienić motocykl. Ostatnio testował pakiety Gresini FTR-Honda oraz Avintia FTR-Kawasaki ostatnio, po rundzie w Mugello, jednak najprawdopodobniej wybierze liderujący w klasie motocykl Aprilii.

„Słyszałem plotki – mówi Edwards – że wsiadamy na Aprilię już w Indianapolis. Wciąż nie będziemy mogli konkurować z innymi chłopakami na prototypach, ale to przynajmniej najlepszy motocykl CRT. Jeżeli to rzeczywiście się stanie, to będzie krok do przodu.”

Colin skomentował też całą zasadę motocykli CRT i zaproponował rozwiązanie, które mogłoby wyeliminować lukę do prototypów:

Ta zasada to gó*no prawda. To całe CRT. Jak wyobrażacie sobie latać dookoła świata i współzawodniczyć, gdy nie można wygrać? To było trudne w tym roku, ciężko mieć motywację aby może wywalczyć dwunaste czy dziesiąte miejsce. Być pierwszym CRT to wszystko, w co możemy celować.

Cała formuła nie jest po prostu gotowa. CRT to ogólnie dobry pomysł. Lub motocykl jednego producenta. Jakkolwiek by to zrobić. Jednak gdy wciąż na torze jest gromadka prototypów, to jest to bardziej niebezpieczne niż cokolwiek innego. Czuje, że muszę cały czas patrzeć przez ramię, próbując nie wjeżdżać ludziom na linię. To wszystko musi być przemyślane raz jeszcze, abyśmy wszyscy mieli szansę na zwycięstwo.”

Wśród pomysłów, które wymyśliła Dorna, jest ogranicznik obrotów oraz jednakowy komputer ECU dla wszystkich. Colinowi to się nie do końca podoba oraz ma jednak inny pomysł:

„Bierzecie teraz cały ten rozwój i miliony wydanych dolarów do kosza, czyniąc krok w tył. Dla mnie rozwiązanie jest łatwe. Wszystkie prototypy, na których chłopaki jeżdżą w tym roku, wędrują do zespołów satelickich na następny rok – wtedy na starcie będą 24 motocykle.”

Po całej tej wypowiedzi, następne pytanie do zawodników miał… Ben Spies. Zapytał Colina: „Musisz mieć niezłego rzecznika prasowego, no nie?” Colin przeprosił tych, którzy poczuli się urażeni, a gdy już nikt nie miał pytań, powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy: „Ucinając spekulacje, które krążą od pewnego czasu – Valentino wraca do Yamahy razem z Jorge, Ben będzie trenował do Tour de France, a Casey – jak tylko będziemy po tej samej stronie świata – będzie dzwonił do mnie i pojedziemy na ryby. No i to tyle, haha!” Później Edwards wziął syna na ręce i kazał zrobić sobie (swoim telefonem) grupową fotkę z innymi zawodnikami – jak widzicie na zdjęciu głównym. Naprawdę go lubimy!

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły