Dzikie karty w MotoGP kością niezgody pomiędzy producentami?
Mick
26 maja 2020

Kierowca testowy Ducati, Michele Pirro, zasugerował, że zakaz wystawiania zawodników z dzikimi kartami to swojego rodzaju zemsta Hondy za odejście Jorge Lorenzo. Manager HRC, Alberto Puig, określił wypowiedzi Włocha mianem „mocno niestosownych”, ale czy coś faktycznie jest na rzeczy?

Organizatorzy MotoGP poinformowali niedawno, że decyzją MSMA, czyli stowarzyszenia producentów motocykli rywalizujących w mistrzostwach świata, dzikie karty nie będą w tym roku przyznawane. Decyzję tę tłumaczono koniecznością ograniczenia osób w padoku w obliczu pandemii koronawirusa.

Sęk w tym, że taki zakaz nie wszystkim jest na rękę. Ducati co roku wystawiało z dziką kartą swojego kierowcę testowego, Michele Pirro, który mógł dzięki temu nie tylko sprawdzać nowe rozwiązania w bezpośredniej rywalizacji z etatowymi zawodnikami, ale także porównać swoje tempo względem czołówki MŚ.

Dla marki z Bolonii była to także okazja do dodatkowej promocji czy możliwość zaproszenia do padoku większej ilości gości. Nie więc dziwnego, że Pirro co roku startował właśnie na Mugello i Misano. Podobnie miało być w tym roku.

Start z dziką kartą w Grand Prix Katalonii w barwach Yamahy zapowiedział już z kolei oficjalnie Jorge Lorenzo, który jesienią kontrowersyjnie zerwał przed czasem swoją umowę z Repsol Hondą, ale zamiast na emeryturę udał się niemal prosto do garażu Yamahy, która zaproponowała mu posadę kierowcy testowego.

Lorenzo miał w tym roku wystartować nie tylko w Barcelonie, a wielu było zdania, że to dla niego przymiarka do powrotu do MotoGP na pełen etat w sezonie 2021. Decyzja MSMA pokrzyżowała jednak plany Hiszpana.

Pirro udzielił niedawno wywiadu dla tygodnika Moto Sprint sugerując, że zakaz wystawiania dzikich kart mógł być zainicjowany przez Hondę, która chciała w ten sposób „ukarać” Lorenzo za zerwanie umowy.

Ktoś mógłby powiedzieć, że faktycznie coś jest na rzeczy, ponieważ rzeczywiście to Honda wydaje się rozdawać karty w zdominowanym przez japońskich producentów stowarzyszeniu MSMA.

Na reakcję Hondy nie trzeba jednak było długo czekać. Słowa Pirro skomentował dla portalu Crash.net manager zespołu HRC, Alberto Puig, który słynie z bezkompromisowych wypowiedzi.

„To boli, że ktoś kto należy do fabrycznego zespołu mówi takie rzeczy w tak trudnym dla wszystkich czasie – podkreślił Hiszpan. – Honda szanuje Lorenzo. Zakończyliśmy poprzedni sezon w dobrych relacjach i życzymy mu jak najlepiej. Słowa Pirro są mocno niestosowne i nie rozumiem z czego wynikają”

Musimy przyznać, że jak na Alberto, to wyjątkowo stonowana wypowiedź, więc może faktycznie… coś jest na rzeczy?

Szczerze mówiąc nie specjalnie nas to jednak martwi. O ile faktycznie fajnie byłoby zobaczyć Lorenzo w akcji w Barcelonie, o tyle znacznie bardziej żałujemy, że decyzja MSMA trafiła rykoszetem także Piotra Biesiekirskiego, który przymierzał się do startu z dziką kartą w Barcelonie, w klasie Moto2.

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się: