Ciao Marco! Pierwsza rocznica śmierci ‚Super Sic’ Simoncelliego
Piotr Jędrzejak
23 października 2012

23. października zapisał się na kartach historii wyścigowej jako ponury dzień. Dokładnie rok temu życie stracił Marco Simoncelli.

Marco, znany jako Super Sic urodził się we Włoszech i tam też zaczął swoją karierę wyścigową. Gdy miał 7 lat wystartował na minibikach w lokalnych wyścigach w swoim mieście Coriano. W 1996 roku, gdy miał 9 lat pojechał w Mistrzostwach Włoch, a tytuły Mistrza zdobywał w latach 1999 i 2000. Rok później przesiadł się na 125 ccm i znowu zdobył tytuł Mistrza. Kariera nabrała prawdziwej prędkości, gdy w sezonie 2002 wygrał Mistrzostwa Europy 125 ccm i po raz pierwszy pojechał w sześciu wyścigach Grand Prix 125, zastępując innego zawodnika.

W roku  2003 zaczął używać swojego legendarnego już numeru 58, najlepszy finisz to czwarta pozycja, a sezon zakończył na 21. lokacie w generalce, jeżdżąc Aprilią. Jazdę na 125-tkach zakończył wraz z rokiem 2005, kończąc go na 5. miejscu w klasyfikacji.

W 2006 r. jako jedyny kierowca przeniósł się z GP125 do GP250. Wywalczył tytuł nowicjusza roku, kończąc większość wyścigów na pozycjach 7-10. Swoje pierwsze zwycięstwo odnotował na Mugello w 2008 roku.

19. października 2008 roku zdobył swój pierwszy i jedyny tytuł mistrzowski w wyścigach Grand Prix, w klasie GP250. Dokonał tego na jeden wyścig przed końcem sezonu, finiszując Gilerą na 3. pozycji na torze Sepang.

Zobaczcie również klip na cześć Marco Simoncelliego, udostępniony na oficjalnej stronie MotoGP.

Awans do klasy MotoGP to rok 2010. W królewskiej klasie od początku jeździł z zespołem San Carlo Honda Gresini, a pierwszy sezon zakończył na ósmej pozycji. Jego najlepszym wynikiem była wtedy czwarta lokata w Portugalii – do podium zabrakło 0,06 sekundy.

W roku 2011 Marco Simoncelli zapowiadał się na naprawdę szybkiego zawodnika. Często walczył w samej czołówce, aczkolwiek miał też okazję spowodować kilka wypadków. Po rozmowie w Komisją MotoGP, Marco przyznał, że musi jeździć mniej agresywnie. Wciąż jednak był szybki – w Katalonii zapewnił sobie pierwsze Pole Position, a w Czechach pierwszy finisz na podium. W padoku MotoGP uważany był za jednego z najbardziej barwnych, kontaktowych i uśmiechniętych zawodników, a jego znakiem firmowym była bujna czupryna zawsze wystająca spod kasku. Najlepszy wynik w karierze Marco, to drugie miejsce na Philip Island, dokładnie tydzień przed feralną rundą w Malezji…

23. października 2011 roku, na drugim okrążeniu wyścigu na torze Sepang, w jedenastym zakręcie Super Sic złapał poślizg. Nagle opony odzyskały przyczepność, czego skutkiem był nagły odwrót i kurs w poprzek toru. Ledwo trzymając się motocykla, Marco znalazł się na linii wyścigowej Colina Edwardsa i Valentino Rossiego. Colin uderzył go w okolice szyi i głowy z siłą, która zrzuciła kask z głowy Simoncelliego. W wyniku poważnych obrażeń głowy, szyi i klatki piersiowej, o 16:56 czasu lokalnego Marco stracił życie.

Do swojego kraju Marco wrócił w towarzystwie ojca Paolo, swojej narzeczonej Kate Fretti oraz Valentino Rossiego, a tam przywitany został przez prezydenta Włoskiego Komitetu Olimpijskiego. Trumna 24-latka wystawiona została publicznie w jego mieście, Coriano. Rzesze fanów z całego świata przyjeżdżały aby po raz ostatni oddać hołd Super Sic’owi. Na pogrzebie wschodzącej gwiazdy MotoGP było obecnych około 20 000 osób i transmitowały go włoskie stacje telewizyjne. Tor Misano zmienił swoją nazwę na cześć Marco, Mugello ma trybuny w jego barwach, na 11. zakręcie toru Sepang stoi  teraz honorowa tablica, z powodzeniami funkcjonuje fundacja jego imienia, wielu zawodników z różnych dziedzin sportu dedykowało mu swoje zwycięstwa, w dzień jego urodzin, 20. stycznia 2012 roku hala sportowa w Coriano zmieniła swoją nazwą na jego cześć, a jedna z głównych linii tramwajowych dostała numer 58. Zawodnicy MotoGP powtarzają, że Marco wciąż jest w ich sercach i zawsze czuwa nad nimi w trakcie wyścigów…

Ciao Marco!

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły