Gorące jaja we Wrocławiu: II runda GymkhanaGP!
Monika Pacyfka Tichy
18 czerwca 2015

Oszałamiające wyniki i seria pierwszych razów w upale czyli Virgin Sex on The Beach! 

Parking pod Wrocławskim CH Borek. Rozpalony asfalt. Na nim rozstawione kolorowe pachołki, pomiędzy którymi kręci się ponad 70 maniaków Gymkhany z całej Polski i Czech. 32 stopnie w cieniu, ale nigdzie nie ma cienia. Jest sobota 13 czerwca. Druga runda GymkhanaGP – zawodów w randze mistrzostw Polski, którym od zawsze patronuje MotoRmania.

Jedno spojrzenie na listę startową i wiadomo było że „będzie się działo”. Miasto gospodarzy reprezentowali Beniamin Mucha, Mistrz Polski 2013, którego na dużą część minionego sezonu wykluczyła paskudna kontuzja, oraz Oscar Kubicki, najbardziej doświadczony gymkhaner w Polsce, startujący od pierwszego sezonu czyli 2011 roku. Jego największe sukcesy przypadły na sezon 2012, ale na niedawnych Mistrzostwach Europy zajął rewelacyjne 6 miejsce! Piękną stroną wrocławskiej mocy była zaś Maiya Staniszewska, Mistrzyni Europy i Kicia (najszybsza motocyklistka) roku 2014, czterokrotnie na szczycie pudła pań. Ona też została najwyżej sklasyfikowanym debiutantem ubiegłego sezonu – zakończyła go na 27 miejscu tabeli ex-aequo z Dybusem.

Stolicę Polskiej Gymkhany reprezentował dumny świeżo upieczony Wicemistrz Europy oraz Wicemistrz Polski ubiegłego sezonu – Dziki Krzysiek Dzikowski, zaś Stolycę naszego pięknego kraju Drugi Wicemistrz Gruszka Grześ Uliński oraz bardzo zdeterminowany Łukasz Tabor 69, w ubiegłym sezonie piąty w tabeli, a na Mistrzostwach Europy dziewiąty.

Południowi sąsiedzi przybyli w bardzo silnym składzie: Ojciec Założyciel Gymkhany czeskiej Maty Landa, Mistrz i Wicemistrz Czech w ostatnich czterech sezonach; jego siostra Amalka, Jirko Schovanec aka. Miondir, Mistrz Czech 2013 któremu do obrony tytułu zabrakło 0,1 sek na ostatniej rundzie ubiegłego sezonu; oraz Krupič Ondrej Kroupa, nr 7 w czeskiej tabeli 2014.

5x8x12=28,63

Zaczęło się jak zawsze od konkursu GP8 – pięć razy dwunastometrowa ósemka na czas. I tu już od razu zaczęły się jaja – jako jeden z pierwszych pojechał Łukasz Tabor 69 i z marszu złamał rekord Polski. Przypomnijmy: we wrześniu na 5. rundzie 2014 w końcu padła granica 29 sekund; ustanowiony w 2011 roku przez Oscara Kubickiego rekord wynoszący równe 29,0 i wyrównany w 2013 roku przez Rufiego był przez cały sezon mrocznym obiektem pożądania kolejnego pokolenia gymkhanerów: zbliżali się bardzo blisko, i w końcu udało się to Dzikiemu, który urwał dwie setne sekundy i ustawił poprzeczkę na poziomie 28,98.

W sobotę zaś Tabor po prostu pojechał po bandzie, jakby w kopercie startmety czekała na niego połlitrówka zmrożonej wódki, i już w pierwszym podejściu wykręcił 28,63. Szybki i wściekły Dziki próbując odebrać mu z powrotem rekord zrobił swój najlepszy wynik na zawodach ever, ale jednak był minimalnie wolniejszy niż Tabor – 28,73. Ale to nie był koniec świetnych rezultatów: Gruszka zrobił 29,40, zaraz za nim znalazł się Beniamin z czasem 29,86 – najlepszy w jego karierze czas uzyskany na zawodach –  i o dziewięć setnych sekundy wolniej od zamyślonego Benka Oscar na nowej MT-07. Pierwszy raz się zdarzyło że aż pięciu zawodników zeszło poniżej magicznej granicy 30 sekund – dotychczas było to max trzech na jednej imprezie.

Era Wodnika

Trasa konkursu głównego, ustawiona na dwóch równoległych torach, składała się z dwóch szybkich slalomów i kilku szerokich i wąskich zawrotek, które trzeba było parokrotnie przejechać. Od tego roku obowiązuje reguła stosowana w Japonii: nie jak poprzednio suma czasów z dwóch przejazdów, ale najlepszy przejazd pojedyńczy decyduje o miejscu w klasyfikacji. Spośród amatorów w pierwszej kolejce najlepiej poradził sobie szczecinianin Wąski, który już stawał na podium amatorów w ubiegłym roku. Do jego wyniku 1:01,53 Maiya, która w Szczecinie we wrześniu objechała Wąskiego, traciła ponad sekundę, trzeci czas ze stratą kolejnej sekundy miał Głodny, plus sekunda kary, ale po piętach deptał mu Allais, obaj ze Szczecina. W drugim podejściu Wąski nie poprawił czasu, ale zdeterminowana Maiya pocisnęła na maxa i zrobiła… 1:01,54!!! Setna sekundy zadecydowała o jej drugim miejscu! Allais i Głodny stoczyli heroiczny pojedynek, ale nie poprawili czasów, więc na podstawie wyniku 1:03,65 z pierwszej kolejki podium uzupełnił Allais, bo jego przejazd był czysty. Zwycięzcy tej i innych klasyfikacji zgodnie z wieloletnią tradycją otrzymali nagrody ufundowane przez Modeka Polska, importera niemieckiej marki odzieży motocyklowej.

Pierwszy raz w historii GymkhanaGP kobieta wywalczyła miejsce na podium amatorów; natomiast na damskim pudle, obok Mai, stanęły jego stałe bywalczynie Tuśka i Totka. (Obie walnęły po glebie w jednym z przejazdów, ale zajęły też zacne 8 i 11 miejsce w klasie amator). Czwarta była Amalka, która cały poprzedni sezon startowała w ciąży, a teraz przyjechała na zawody z czteromiesięczną córeczką. Ten widok – bezcenny: matka na motocyklu, a ojciec z niemowlęciem na rękach w parku maszyn. Era Wodnika? 🙂

Najsympatyczniejszym debiutem tego sezonu jak dotąd jest para Mały Kris i Tato Krisa, startujący na tym samym motocyklu Suzuki GS500. Mały Kris stał się najmłodszym zawodnikiem w historii polskiej gymkhany, debiutując w Szczecinie kilka dni po swych 14 urodzinach. Tam zrobił czas o 0,99 sek lepszy niż tata, ale że trącił pachołek, to tata był o 0,01 sek przed swą progeniturą; we Wrocławiu znów syn był szybszy o około sekundę, ale tym razem to tata zrobił sobie premię w postaci 3 sekund karnych.

Gościem specjalnym imprezy był Piotr Betlej, reprezentant Polski w wyścigach na wyspie Man, który całkiem nieźle poradził sobie z trasą jadąc poza konkursem, mimo iż prędkości osiągane na Man są ponad 10x większe niż te na trasie gymkhany. 🙂 Imprezę jak zawsze komentował Daniel Kisiel; miał mały jubileusz, były to jego dwudzieste zawody w roli spikera.

Gra o Tron

Rywalizacja w PRO odbywała się już po raz drugi pod nieobecność obrońcy tytułu Mistrza Polski, Smelki. Po majowej rundzie do klasy zawodowej dostało się aż pięciu zawodników z klasy amator, gdyż ich wyniki mieściły się w pierwszej dziesiątce czasów uzyskanych w zawodach bez podziału na klasy. Wśród nich byli dwaj rewelacyjni debiutanci, Juby z Krakowa i Spawacz, brat Smelki, którzy w Szczecinie startując pierwszy raz w życiu zajęli 3 i 4 miejsce kategorii zielonokoszulkowej. Tym razem poszło im słabiej, szczególnie Spawaczowi, który złapał dwie gleby, i wylądowali poza pierwszą dziesiątką. Pozostali trzej świeżo awansowani do klasy PRO to Dragon, Kyo i Sicin. Dragon i Kyo mają spore doświadczenie w zawodach – startują od 2013 roku i stawali już na podium amatorów. Siedemnastoletni Sicin, najmłodszy w klasie PRO, w ogóle jeździ motocyklem zaledwie od roku, a debiutował w połowie minionego sezonu. Jechali na skrajnie różnych motocyklach (Yamaha YZF 1000R, Honda Hornet, Honda CBF250), a ich czasy różniły się zaledwie o dwie setne i sześć setnych sekundy! Zajęli miejsca 8, 9 i 10. Rywalizacja w drugiej połowie pierwszej dziesiątki na ten sezon zapowiada się zatem bardzo ciekawie. Kyo jeszcze na deser wylosował wejściówkę na Speed Day! 🙂 Miał tylko 5 sekund by ją odebrać, a że był na drugim końcu parkingu, zrobił niezapomniany sprint-parcours; oby na Torze Poznań był równie szybki 🙂

W pierwszej siódemce działy się kolejne jaja. Już na początku pierwszej kolejki przejazdów rewelacyjnie pojechał i wysoko poprzeczkę postawił Oscar, z marszu schodząc poniżej minuty (57,67). Aktualny lider tabeli Dziki powrócił do swoich tradycji z początku poprzedniego sezonu i strzelił glebę, ale jak zwykle pozbierał się w ciągu trzech sekund, potem jeszcze załapał niezły uślizg tyłu, ale wyprowadził. Zrzuciło go nie tylko z konia ale i na 13 pozycję pierwszej kolejki. Tabor zakończył pierwsze podejście ze stratą niemal 3 sekund do Oscara i pięciu setnych do Maty’ego z Czech. A potem pojechał Beniamin, łamiąc prawa fizyki tym swoim nadludzko płynnym, spokojnym stylem. Gdy się na niego patrzy, wydaje się że jedzie wolno, ale stoper wskazał jednoznacznie: 55,99 sek! WOW! W ostatniej parze jechali Miondir i Gruszka. Ich czasy różniły się o jedną setną! (57,18 i 57,19) ale Miondir trzasnął pachołek; sekunda kary ustawiła go na czwartej pozycji, za Oscarem.

Żar tropików

Upał rósł, a warunki stawały się coraz bardziej nieludzkie. Zazwyczaj w drugim przejeździe zawodnicy, poznawszy już trasę, poprawiają rezultaty. Tym razem wszyscy byli wymęczeni gorącem i mało komu się to udało, zarówno wśród amatorów jak i zawodowców. Jednym z nielicznych był Tabor. Zdeterminowany, wykręcił 57,27+sekunda kary, i w ten sposób wygrał pojedynek o szóste miejsce z Maty. Swój czas poprawił również Miondir, w czystym przejeździe robiąc 56,63. Sfrustrowany Dziki poszedł jak dzik!!! Owijając się precyzyjnie wokół kolejnych pachołków zrobił czas minimalnie lepszy niż Beniamin, lecz potrącił jeden z nich. Sekunda kary zadecydowała o jego drugim miejscu – zaledwie trzy setne sekundy przed Miondirem! Który jako pierwszy w historii zagraniczny zawodnik stanął na podium klasy PRO w GymkhanaGP. Tuż za pudłem, ze stratą pół i jednej sekundy do Mistrza Czech, znaleźli się Gruszka oraz Oscar. Ten utalentowany zawodnik przez ostatnie dwa lata zmagał się przede wszystkim z problemami technicznymi (na jednej z rund jeździł w sumie na czterech motocyklach, pożyczając kolejne, gdy defektowały…), ale najwidoczniej MT-07 mu służy, więc Oscar wraca do gry o tron.

Podsumowując, końcowa klasyfikacja wyglądała następująco: 1. Beniamin, 2. Dziki, 3. Miondir, 4. Gruszka, 5. Oscar, 6. Tabor69, 7. Maty, 8. Dragon, 9. Kyo, 10. Sicin, 11. Mateusz Brycki, 12. Krupič, 13. Snajper, 14. Juby, 15. Malarz, 16. Spawacz. Po raz pierwszy też w pierwszej dziesiątce zawodów nie znalazł się żaden czas amatorów (miesiąc wcześniej najlepszy amator Dragon był czwarty) co może oznaczać że podział na klasy w końcu osiągnął jakiś balans i odzwierciedla różnicę poziomu zawodników. Nawet wrocławski zwycięzca amatorów, Wąski nie osiągnął ilości punktów potrzebnej do awansu, więc tym razem ruchów między klasami nie będzie. Szczyt tabeli po rundzie dzielą zatem Dziki i Beniamin, każdy z jednym pierwszym i jednym drugim miejscem (37 pkt); trzeci w kolejce o tytuł mistrza jest Łukasz „A mogłem być trzeci” Tabor69 (25pkt). W tym roku zmieniony regulamin uwzględnia wszystkie rundy do generalki; absencja na pierwszej rundzie sprawia, iż Oscar jest dopiero na miejscu 9 razem z Malarzem, a Gruszka razem z Sicinem na 7.

Na koniec imprezy rywalizacja o Puchar Kursanta, czyli słynnej ze swej zdawalności szkoły nauki jazdy Kursant – głównego sponsora zawodów. Czterech amatorów i czterech PRO losuje rozstawienie, a do kolejnego etapu przechodzi szybszy z pary. Najostrzejszym pojedynkiem był półfinał między Beniaminem a Dzikim, który w tym starciu zrobił rekord toru osiągając 54,14 sek! W finale pokonał Allaisa i zdobył Puchar Kursanta.

Już wkrótce na naszym portalu wielka galeria najlepszych fotek z II rundy GymkhanaGP!

Będzie zabawa! Będzie się działo!

Kolejna runda 25 lipca; skoro już na czerwcowej był ponad trzydziestostopniowy upał, to strach się bać w jakich warunkach zawodnicy będą rywalizować w Łodzi. następnie spotykamy się w Warszawie 15.08 i w Szczecinie 19.09.

Każdy kto ma prawo jazdy dowolnej kategorii, może wystartować, a wstęp i uczestnictwo są darmowe. Wszelkie typy motocykli są mile widziane i na każdym da się mieć FUN, a przecież w organizowanych przez motoFUNdację i Przyjaciół zawodach chodzi przede wszystkim o to. We Wrocławiu swoim potężnym, ratowniczym Transalpem obwieszonym kuframi ze sprzętem medycznym startował Mariusz Tiahnybok, koordynator grupy ratowniczej Motopomocni.pl. Nie myśl zatem – wbijaj na zawody. Na stronie organizatora gymkhana-gp.pl można się rejestrować online, tam też znajdziecie wszystkie szczegóły, regulaminy, wyniki poprzednich rund i sezonów, klasyfikację generalną, a bieżące aktualności na FB imprezy.

Sponsorzy główni rundy wrocławskiej to Ośrodek Doskonalenia Kierowców Kursant i Centrum Handlowe BOREK. Rundę wsparli również: MotoRmania <3, Modeka Polska, Moto-akcesoria.pl, Motorbiker.pl, Speed Day, Grunwald24.pl, Reprotechnika.pl, Ośrodki Doskonalenia Techniki Jazdy odtjwroclaw.com.pl, Zaberd.com.pl, Motopomocni.pl, Apanonar.pl, Biznes Motoryzacyjny Polska bizmotpolska.pl, Mototour.pl, Motoslide.com.

Szczególne podziękowania motoFUNdacja i Przyjaciele kierują do swoich niezastąpionych wolontariuszy, bez których zaangażowania i ofiarności tych zawodów by nie było.

Monika Pacyfka Tichy
Redaktor naczelny

Felietonistka. Jedyna osoba z redakcji z nader stoickim i socjopsychologicznym spojrzeniem na świat, oaza spokoju i miłości. Można ją spotkać w trasie na Hondzie CBF250. Miłośniczka Gymkhany, gorąco kibicująca Adaśko "82" oraz Oscarowi "8". Masz sprawę? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły