Art. 45 ust. 1 Konstytucji RP mówi: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.”

Sęk w tym, że jeżeli Policjant uzna, że przekroczyliśmy prędkość w wymiarze kwalifikującym się do odebrania nam prawa jazdy to automatycznie odbiera nam dokument, wysyła do starosty, który wydaje decyzję administracyjną o zatrzymaniu na stosowny okres – np. 3 miesięcy. O ile uznajemy wykroczenie to wszystko w porządku. Ale co w przypadku kiedy nie zgadzamy się z oceną policjanta? Uważamy, że nie przekroczyliśmy prędkości? Odmawiamy przyjęcia mandatu, a sprawa ląduje w sądzie, gdzie kierowcy bardzo często wygrywają ( 3% błąd pomiarowy, przestarzałe fotoradary z opóźnioną migawką, brak homologacji urządzeń, niemożliwość utrzymania identycznej prędkości radiowozu z nagrywanym samochodem unieważnia pomiar, pomiar dotyczy innego pojazdu). Tyle, że wygrana w sądzie nie jest w stanie cofnąć kary administracyjnej, kiedy starosta odbierze nam uprawnienia. Co oznacza, że ktoś niewinny może stracić pracę jeżeli była zależna od dojazdów lub wymagała posiadania prawa jazdy. Rozstrzygnięcie sądowe będzie miało miejsce w najlepszym wypadku kilka miesięcy po zatrzymania prawa jazdy przez starostę.

Rzecznik Praw Obywatelskich zauważył, że sądy administracyjne mają różne stanowiska w podobnych sprawach – jedne uważają, iż do zatrzymania prawa jazdy wystarczy informacja policji, a starosta nie jest wręcz uprawniony do weryfikacji winy kierowcy; inne sądy administracyjne stwierdzały, że starosta, w przypadku, gdy obwiniony twierdzi, że jest niewinny, powinien wstrzymać się z wydaniem decyzji do czasy, gdy sąd karny rozpatrzy sprawę. W tej sytuacji RPO wystąpił do Naczelnego Sądu Administracyjnego z pytaniem prawnym, po pierwsze, czy do ukarania kierowcy wystarczy notatka policji, a po drugie, czy w sytuacji, gdy kierowca nie przyjmuje mandatu, starosta powinien wstrzymać się z wydaniem decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia o winie.

RPO stwierdził, że przepisy tym brzmieniu są niezgodne z konstytucją, dlatego wystąpił do przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej o zainicjowanie odpowiednich zmian w prawie. To ważna inicjatywa, bo coraz częściej pojawiają się pomysły karania (nie tylko kierowców) w trybie administracyjnym, a nie karnym.