Dzwon – jak bezpiecznie się wywrócić?
MotoRmania
16 kwietnia 2020

Jedna rzecz związana z wywrotką na torze jest absolutnie pewna: przydarzy się każdemu adeptowi sportów motocyklowych.

„Wywalił barana”, „wytarzał się” „zapiął dzwona” itp., itd. Każdy z nas musi sobie zdać sprawę, że prędzej czy później spotka go przyjemność stania się bohaterem tego typu stwierdzeń. Z jazdą na motocyklu łączy się spore ryzyko. Pewnie kiedyś właśnie to ryzyko przyciągnęło nas do dwukołowych maszyn, a teraz już najzwyczajniej o nim nie myślimy.

Najważniejszą sprawą jest ubiór. Nie będziemy tu poruszać rzeczy oczywistych. Nawiążemy raczej do tych ważnych, ale często zaniedbywanych. Do takich należy dobrej jakości „żółw”. Ochrona kręgosłupa jest bardzo ważna i nie ma co oszczędzać. Wystarczy sobie wyobrazić, że się wywracacie, a zaraz po tym wpada na was kolejny motocykl i przejeżdża wam po plecach. Bez „żółwia” nie powinniście wyjeżdżać na tor.

A co zrobić jak już lecimy?
Przede wszystkim starać się pozostać rozluźnionym. Jeżeli wmówicie sobie, że wywrotka to nieodłączny czynnik tej gry, być może, uda wam się wprowadzić w stan, gdzie „dzwon” nie spowoduje nawet wzrostu pulsu. Wtedy możecie dużo precyzyjniej ocenić sytuację i być może uniknąć ciosu ze strony motocykla lub innego zawodnika. Jeżeli zaliczacie „ślizg” po stracie przyczepności przedniego koła powinniście się starać wyciągnąć wewnętrzną nogę spod motocykla. Pozwoli to uniknąć dodatkowych kontuzji po opuszczeniu asfaltu, kiedy maszyna może zostać dodatkowo podbita i spadając zmiażdżyć nam kończynę. Jeżeli jest taka możliwość to podczas dłuższego ślizgu starajcie się na chwilę odwrócić głowę, żeby sprawdzić co się za wami dzieje. Może się okazać, że jadący za wami ludzie też się przewracają lub jadą prosto na was. Widząc co się dzieje zwiększacie swoje szansę na wykonanie uniku.

Kiedy wlecicie już na trawę lub żwir, starajcie się raczej turlać niż zapierać.  Jeżeli ćwiczyliście kiedyś pady, to wiecie o co chodzi.  Osobiście dla mnie sprawdza się pozycja embrionalna. Poniższe zdjęcie jest z wyścigu Mistrzostw Polski, gdzie spadając pod koła nadjeżdżającego motocykla udało mi się zrobić gardę. Tak – ja jestem tym typem pod motocyklem.

Dzięki przyjętej pozycji wyszedłem z tego w zasadzie bez szwanku. Rozluźnienie i turlanie da wam ogromne szanse na uniknięcie kontuzji. Wiem co mówię – może nie wywróciłem się tyle razy co Paweł Szkopek, ale myślę, że w tej kwalifikacji mogę zajmować drugie miejsce w Polsce.  Bezpiecznego surfowania! Pejser 🙂

MotoRmania
Redaktor naczelny

to lifestylowy magazyn o tematyce motocyklowej. Ekskluzywność tego tytułu podkreśla nie tylko doskonałej jakości papier, ale przede wszystkim wyjątkowe materiały. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły