Czy odszkodowanie za wypadek komunikacyjny pozwoli nam dobrze się ustawić w życiu? Życie rentiera raczej nie grozi, ale na pogrzeb styknie – kilka słów o realiach.

 

 

 

 

 

Od redakcji: Gienek wziął sobie do serca „wolność” ze sloganu MotoRmanii. Jego twórczość jest na tyle wolna, nieprzewidywalna i bezkompromisowa, że ani redaktor naczelny, ani nikt inny nie wiedział co z nią zrobić. Dlatego Eugenio „zasłużył” na bloga bez cenzury do własnej dyspozycji…

Dwie dekady od upadku ZSRR upłynęły pod znakiem nieustannego parcia na Zachód. Pod wieloma względami udało się nam wyrwać z zaścianka, okres chorób wieku niemowlęcego demokracji mamy już za sobą. Chyba… Żyjemy w epoce NATO, polskich F-16 i wspaniale oprocentowanych kredytów hipotecznych w CHF. Mamy też od niemal dziewięciu lat Unie Europejską, w której coraz częściej jesteśmy postrzegani jako pełnowartościowy partner, a nie parias ze Wschodu.

Pytanie, które chcę zadać, brzmi: Czy jesteśmy dobrze traktowani przez firmy ubezpieczeniowe?

Próba odpowiedzi wymaga analizy problemów życia codziennego rodzimych kierowców, praktyk ubezpieczycieli, a także naszej świadomości praw i obowiązków. A więc zacznijmy.

Stawki OC z roku na rok rosną. Jedną z przyczyn podawanych na usprawiedliwienie tych posunięć były nasze nieuczciwości – w latach 90. byliśmy ponoć jedną z głównych przyczyn zaginięć aut w krajach położonych na zachód od nas. Początek ubiegłej dekady to nagminne oszustwa polegające na wyłudzaniu ubezpieczeń OC i AC polegających na zgłaszaniu sfingowanych szkód. Fakt – niemal dwieście lat zaborów i okupacji wykształciły w nas pogardę dla władzy, brak szacunku do silniejszego oraz silną chęć przetrwania. Teraz jest lepiej. Kradniemy mniej (przynajmniej u Niemców!), wyłudzamy chyba też. Te osiągnięcia należy zapisać na konto rozbudowanej sieci monitoringu, coraz skuteczniejszej działalności policji oraz firm detektywistycznych. I bardzo dobrze.

Kolejnym powodem do podwyżek była konieczność dostosowania sum gwarancyjnych w ubezpieczeniach OC w szkodach na mieniu i zdrowiu. Wielkości sum gwarancyjnych przed pierwszą podwyżką wynosiły w przypadku szkód na osobie – 1 500 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki są objęte ubezpieczeniem bez względu na liczbę poszkodowanych, natomiast w przypadku szkód na mieniu – suma gwarancyjna wynosiła maksymalnie 300 000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia. Od dnia 11 grudnia 2009 sumy te wzrosły do 2 500 000 euro w przypadku szkód osobowych oraz 500 000 euro w szkodach na mieniu.

Jakie były skutki tych podwyżek? Czy wprowadziły one nową jakość w traktowaniu klientów i poszkodowanych? Jako wieloletni kierowca pojazdów mechanicznych uważam, że mam możliwość zaprezentowania rzetelnej opinii na ten temat. Posłużę się swoim przykładem. Podwyżki sum gwarancyjnych były powodem do znacznego wzrostu składek ubezpieczeń OC dla pojazdów. Od kilku lat poruszam się samochodem o pojemności skokowej nieprzekraczającej 1999 cm3. Wzrosty składek były faktycznie odczuwalne, jednak ich poziom był do zaakceptowania. Ostatnia rata przed podwyżką OC wyniosła mnie około 740 zł, przy 40-procentowej zniżce za bezszkodową jazdę. W kolejnych latach płaciłem odpowiednio 860, 800, 750 i 718 zł za ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej – składka zmniejszała się ze względu na dalszy bezszkodowy przebieg ubezpieczenia, co zaowocowało osiągnięciem zniżki na poziomie 50%, a także programem lojalnościowym mojego ubezpieczyciela (TU Allianz). Nie jest źle.

Jak wygląda obecnie sytuacja drugiej strony, czyli poszkodowanego w zdarzeniu komunikacyjnym? W tej materii także mam doświadczenie. W 2010 roku uczestniczyłem w niegroźnej kolizji, w wyniku której mój pojazd doznał niewielkich uszkodzeń. Ubezpieczyciel wycenił szkodę na 1400 zł, z czego odjął 20% ze względu na wiek pojazdu. Powszechna praktyka amortyzacji za części pojazdów została uznana za nieprawidłową wyrokiem Sądu Najwyższego w kwietniu 2012 roku (Uchwała składu 7 sędziów SN z 12 kwietnia 2012 r. (sygn. akt III CZP 80/11)). Przed wyrokiem SN, ubezpieczyciele byli w stanie odnieść w wyniku takich działań korzyści przekraczające kwotę 1 mld złotych rocznie. W przypadku dużych szkód na mieniu sytuacja jest dość komfortowa, ponieważ istnieje wiele firm specjalizujących się w egzekwowaniu należności od nieuczciwych ubezpieczycieli, dodatkową zaletą jest skuteczny i rzetelny system ewaluacji szkód na mieniu. Jedyny problem jest w tym, że trzeba wkroczyć na „wojenną ścieżkę” z ubezpieczycielem, na co wciąż decyduje się zbyt niewielu.

Sumy gwarancyjne w przypadku szkód osobowych wynoszą natomiast imponujące 2,5 mln euro! Czy można się „ustawić w życiu” po doznaniu wielkiej szkody na zdrowiu w wypadku komunikacyjnym? Niekoniecznie. Na dobry pogrzeb być może wystarczy, ale życie rentiera nam nie grozi. Rynek jest wciąż bardzo niedojrzały oraz podatny na zmiany i oszustwa. Winę za to w dużej mierze ponosimy my – konsumenci, a dokładnie nasz brak edukacji, świadomości i woli walki o nasze prawa. Badania wskazują, że w przypadku szkód osobowych ubezpieczyciele w zdecydowanej większości przypadków mocno zaniżają oferowane odszkodowania. W pierwszej transzy, po przeprowadzeniu badań zdrowia i dokumentacji medycznej poszkodowanemu wypłaca się tzw. kwotę bezsporną. Wielu z nas myśli, że owa kwota faktycznie odzwierciedla finansowo doznane krzywdy. Nic bardziej mylnego! Na drodze sądowej w procesie cywilnym przeciwko ubezpieczycielowi można wywalczyć zadośćuczynienie nawet pięciokrotnie większe. Takie działanie jest dla ubezpieczycieli systemem, który pozwalał dotąd na oszczędności i tym samym zarobek na poziomie przekraczającym kwotę 5 mld zł rocznie!

Znów podam siebie jako przykład. Wielu zapewne pamięta mojego spektakularnego dzwona sprzed niespełna dwóch lat, w którym doznałem wielu złamań kości udowej. Dotąd przeszedłem pięć skomplikowanych operacji, którym jedynym pozytywem są bardzo dobre, wręcz rodzinne relacje z morfiną i tramadolem. Rehabilitacja jeszcze się nie zakończyła, rokowania są niepewne. Jedyną rzeczą, która mnie powstrzymuje przed zrobieniem „Breivik fire-party” jest nadzieja, że noga się w końcu zrośnie. W czerwcu 2012 roku, gdy byłem po trzech operacjach, wypłacono mi kwotę bezsporną w wysokości 13 000 zł. Mój prawnik jest zdania, że na drodze sądowej jesteśmy w stanie wywalczyć około 150 – 200 000 zł. Po przesłaniu dokumentacji z ostatniego zabiegu zaproponowano mi ugodę i zadośćuczynienie w wysokości 45 000 zł. Kwota jest śmiesznie niska, podpisanie ugody zamyka drogę do dalszej egzekucji, więc pozostaje walka w sądzie.

Wnioski? By żyło się lepiej, musimy edukować społeczeństwo i walczyć o nasze prawa. Nie dotyczy to wyłącznie rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. Jeśli nie weźmiemy spraw w swoje ręce to w dalszym ciągu nasza nieświadomość będzie wykorzystywana przez nieuczciwe firmy i pozostaniemy „Wschodem Europy”. Musimy sami zawalczyć o nasz dobrobyt. Czy warto? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Dodam tylko, że w grudniu 2012 sumy gwarantowane wzrosły do 1 mln euro za szkody na mieniu i 5 mln za szkody osobowe. Ile będziecie z tego mieć, zależy tylko i wyłącznie od Was!

Jeżeli macie jakieś pytania i uwagi odnośnie egzekucji należności od firm ubezpieczeniowych to zapraszam do mojej skrzynki mailowej. W następnej odsłonie spróbuję opisać, jak się zabrać za walkę z ubezpieczycielem.

Buziaczki!