Hiszpańska ekipa Reale Avintia Racing potwierdziła, że w sezonie 2020 jej barwy w MotoGP u boku Tito Rabata reprezentować będzie Johann Zarco. To kończy trwającą od tygodni, momentami niesmaczną sagę poświęconą przyszłości Francuza.

Po przesiadce z Yamahy zespołu Tech 3 Zarco od samego początku nie mógł dogadać się z fabrycznym motocyklem austriackiej marki KTM. Jego frustracja odbiła się głośnym echem już podczas Grand Prix Hiszpanii w Jerez, gdzie kamery francuskiej telewizji nagrały jego niewybredne komentarze na temat modelu RC16.

W połowie roku dwukrotny mistrz Moto2, podobno „ze łzami w oczach”, poprosił Austriaków o możliwość zerwania dwuletniego kontraktu już po tym sezonie. KTM się zgodził, ale wkrótce poszedł za ciosem i wyrzucił Zarco z zespołu na kilka wyścigów przed końcem tegorocznej rywalizacji.

Choć Johann na chwilę znalazł schronienie pod skrzydłami Hondy, ostatecznie miejsce kończącego karierę Jorge Lorenzo zajął tegoroczny mistrz Moto2, Alex Marquez. Jedyną alternatywą dla Francuza pozostała więc ekipa Avintia, która w tym celu rozwiązała nawet umowę z płacącym za swoje starty Czechem, Karelem Abrahamem.

Zarco nie palił się jednak do współpracy z teamem Raula Romero, który nie bez powodu nie ma opinii ekipy z najwyższej półki. W Walencji Francuz powiedział to dziennikarzom wprost, ale ostatecznie dał się namówić kierownictwu Ducati i swój kontrakt faktycznie podpisał nie z zespołem, a bezpośrednio z producentem z Bolonii.

W obliczu ostatnich niezręczności komunikat prasowy zespołu Avintia jest bardzo ciekawą lekturą. Już w pierwszym zdaniu pada sformułowanie, że „… Zarco będzie zawodnikiem, który wystartuje w MotoGP u boku Tito Rabata”. W kolejnym Hiszpanie potwierdzają, że Francuz podpisał swoją umowę bezpośrednio z Ducati, co on sam powtarza raz jeszcze w swojej wypowiedzi.

Jednocześnie Avintia otrzyma także większe wsparcie od Ducati, dwa motocykle w specyfikacji 2019 oraz dwóch inżynierów oraz specjalistów od elektroniki.

Mamy jednak przeczucie, że zarówno zachowanie zespołu względem Abrahama, jak i niedawne komentarze Zarco względem jego nowego teamu, mogą obu stronom odbić się czkawką w sezonie 2020. Celem Francuza jest pierwsza dziesiątka i angaż w fabrycznej ekipie na kolejny rok, ale czy to realne? Jak myślicie?

Zarco