Gymkhana GP – jedyne w tym sezonie ogólnopolskie zawody w jeździe między kolorowymi pachołkami – odbyła się już po raz trzeci, tym razem w Warszawie.

Inicjatorem cyklu i organizatorem dwóch pierwszych edycji, rozegranych w Szczecinie, jest motoFUNdacja, w porozumieniu z którą trzecią rundę opartą na tych samych zasadach zorganizowali Honda Motorista i GymkhanaPolska.pl. Patronem medialnym imprezy jest MotoRmania.

W słoneczną sobotę 24 sierpnia na parkingu CHT Marywilska 44 spotkało się bez mała pół setki zawodników. Najliczniej reprezentowana była Warszawa i okolice, ale ponad połowa uczestników przybyła z innych części Polski. Największą, bo ośmioosobową grupę, która zarazem musiała pokonać największą odległość (jak zwykle…), stanowili mieszkańcy tegorocznej stolicy polskiej Gymkhany, czyli Szczecina. Reprezentowane były również Kraków, Trójmiasto, Łódź, Poznań, Rzeszów, Białystok, Gorzów i Wrocław.

W klasie „amatorów” na podium ostrzyło sobie zęby kilku zawodników, którzy odnieśli już sukcesy w tegorocznych zawodach: Łukasz Malarz ze Szczecina i krakowianie Jarek Juszczyk i „Piotrovsky” Piotr Piszczek. Piotrovsky, 15-latek startujący na motorowerze (!) Aprilia RS50, dwa tygodnie wcześniej wywalczył trzecie miejsce w klasie „mini” (pojemność do 125ccm) w Pucharze Katanki i świetnie sobie poradził w pierwszym przejeździe, na długo obejmując fotel lidera. Ale gdy wystartował Patryk Bienio (CBR600RR), stało się jasne, że pozycja Piotrka jest zagrożona. Debiutant Bienio, który o istnieniu Gymkhany dowiedział się z filmiku na YouTubie, reprezentował doskonałą technikę, niemniej zaliczył glebę w ciasnej nawrotce w połowie trasy. Wkrótce potem na GSX-R1000 na tor wjechał Darek Sobótka, przybysz z odległej Suwalszczyzny, trenujący dotąd samotnie na podwórku i wysunął się na prowadzenie z zapasem ponad 3 sekund (1:34,20).

W drugim przejeździe zmotywowani Piotrek i Patryk pojechali szybciej niż Darek w pierwszym, uzyskując niemal identyczne czasy (1:33,11 i 1:33,16), ale i Dariusz poprawił swój rezultat (1:31,43), utrzymał prowadzenie i w swych pierwszych zawodach wskoczył od razu na szczyt pudła.

Rywalizacja „doświadczonych” przebiegła bardzo dramatycznie. Do tej grupy, przypomnijmy, kwalifikują się ci, którzy startowali w Honda Gymkhana w ubiegłych sezonach, bądź wygrali w kategorii amatorów w poprzednich edycjach GymkhanaGP. W taki właśnie sposób do kategorii „pro” dostał się „Dziki”, Krzysiek Dzikowski (Honda CBR 600), nowe złote dziecko szczecińskiej Gymkhany. Tegoroczny debiutant w pierwszej rundzie wygrał, a w drugiej, startując już w grupie zaawansowanej, zaledwie o dziesiątą sekundy stracił miejsce na podium, lecz zamierzał zawalczyć o nie tym razem i rzeczywiście pojechał rewelacyjnie (1:26,11). Jego rezultatu nie dali rady pokonać nawet doświadczeni szczecinianie Mikrofon Kamil Dolecki (startujący na pożyczonej od Pedrosa Suzuki SV650) ani Adam Instruktor Sylwanowicz (Honda Hornet). Warszawskiej publiczności nie zawiódł Gruszka Grześ Uliński (Honda CBR 400RR-L), zdobywca 3. miejsca w pierwszej edycji, osiągając czas 1:22,20 – dopiero jemu Dziki ustąpił fotel lidera.

Fascynującym doświadczeniem było obserwowanie różnicy stylu jazdy Grzesia i Beniamina Muchy z Wrocławia – wicemistrza Polski ubiegłego sezonu i zwycięzcy obu poprzednich, tegorocznych rund Gymkhana GP. Gruszka na swej Baby Blade jedzie ostro, agresywnie, zdecydowanie i dynamicznie. Beniamin na CBR600RR wręcz odwrotnie – spokojnie, delikatnie, swobodnie, kładąc swą szosową maszynę w niewiarygodne – w kontekście praw fizyki – złożenia. Gdy się na to patrzy, wydaje się że Benek jedzie wolniej od Grzesia, ale stoper pokazuje, że czas Beniamina jest o całe trzy i pół sekundy lepszy. Jak on to robi?!

Druga kolejka przyniosła parę niespodzianek. Adam „Adaśko” Olesiuk, Anioł Stróż szczecińskiej gymkhany, który wszystkim naprawia poobijane motocykle przed i w trakcie zawodów oraz potrafi dokonać licznych cudów – np. zorganizować spawacza aluminium w trybie expresowym w sobotnie przedpołudnie – przyjechał do Warszawy jako supporter-trener Dzikiego. Koledzy zaczęli namawiać go na start, więc pożyczyłam mu swą turystyczną Hondę CBF 250, na której bez treningu zrobił trzeci czas drugiej kolejki – lepszy nawet niż rezultat jego podopiecznego! Dziki niestety spalił się nerwowo… na nawrotce złapał glebę, ale zaimponował wszystkim, najszybszym w historii gymkhany pozbieraniem motocykla i dosiąściem go z wejściem od razu w złożenie w iście kaskaderskim stylu. Przez tę glebę jednak spadł na szóste miejsce, a na podium wskoczył Mikrofon. Grześ Uliński i Beniamin pojechali z niemal identycznymi czasami jak w pierwszej kolejce, więc Gruszka zajął 2 miejsce z 12-sekundową różnicą sumy czasów do Mikrofona, a wygrał zawody Benek Mucha z zapasem blisko 7 sekund. Beniamin jest niepokonany w tym sezonie – to już jego trzecie zwycięstwo.

W kategorii kobiet trzecia była Karolina Śliwa, druga – Anna „Chojracka” Chojnacka, a jak zwykle zwyciężyła „Lara Croft” Ola Frost z Gdańska, wicemistrzyni Polski minionego sezonu. Nagrodę specjalną dla najstarszego uczestnika otrzymał jej tata Zbigniew Frost, a analogiczną statuetkę dla najmłodszego – 15letni Piotrovsky z Krakowa.

Szczegółowe wyniki znajdziecie na nowej stronie zawodów: Gymkhana-GP.pl

Finał Gymkhana GP, organizowany z wielkim rozmachem przez motoFUNdację, odbędzie się już 21 września w Szczecinie. Ale będzie się działo! Zaglądajcie na MotoRmanię, gdyż wkrótce opublikujemy więcej szczegółów, a także obszerną fotorelację z minionej rundy.

Organizatorzy 3. rundy, szkoła nauki jazdy Honda Motorista oraz GymkhanaPolska.pl dziękują za wsparcie organizacji i/lub ufundowanie nagród firmom: Honda Poland, Modeka Polska, MottoWear, InterMotors, Centrum Hal Targowych Marywilska 44, zaś MotoRmanii za patronat medialny.