Motocykliści austriackiej ekipy YART wygrali w sobotę ośmiogodzinny wyścig FIM EWC na słowackim torze Slovakiaring. Na podium dołączyli do nich reprezentanci słynnego zespołu SERT oraz obrońcy tytułu, team FCC TSR Honda. Punkty na Słowacji wywalczyły także wszystkie trzy polskie zespoły.

To była prawdziwa ruletka. Po mokrych treningach i kwalifikacjach, w sobotę zawodnicy stanęli do walki przy niemal idealnej pogodzie, ale wkrótce nad Slovakiaringiem mocno się rozpadało. Pogoda zmieniała się zresztą kilka razy, co kończyło się zawsze serią nerwowych pit-stopów.

Początkowo o zwycięstwo walczyły zespoły Honda Endurance Racing #111, YART #7 i FCC TSR Honda #1, ale z czasem obrońcy tytułu spadli w głąb stawki z powodu problemów technicznych i wydawało się, że stracą szansę nawet na podium. Tymczasem na czele znalazły się ekipy #111 i #7.

Wszystko rozstrzygnęło się na początku ostatniej godziny, gdy rozpędzony Randy de Puniet szybko dojechał do dublowanej Hondy z numerem 1 i chyba nieco spanikował, zaliczając nietypowy uślizg tylnego koła w środku zakrętu – był to już jego drugi dzwon podczas tego wyścigu. Pierwszy wyglądał niegroźnie – ZOBACZ TUTAJ.

Co prawda motocykl szybko wrócił do alei serwisowej (na „śmieciarce”) i ostatecznie na tor, ale strata sześciu kółek oznaczała spadek na ósme miejsce. Dla de Puniet to nie pierwsza taka wpadka na Słowacji. Rok temu Francuz zaliczył tam wywrotkę w barwach ekipy SRC Kawasaki, którą dzisiaj szansy na walkę w czołówce pozbawiły problemy z silnikiem.

Tym sposobem na czele stawki pozostała Yamaha ekipy Mandy’ego Kainza, która mimo wcześniejszej kary „stop and go” za niesportowe zachowanie jednego z zawodników wygrała wyścigi z przewagą jednego okrążenia, powtarzając swój triumf na Slovakiaringu sprzed roku. Co ciekawe Marvin Fritz i Niccolo Canepa dokonali tego praktycznie jadąc ze dwójkę, ponieważ Australijczyk Broc Parkes mocno poobijał się podczas treningów.

Podium uzupełnili piętnastokrotni mistrzowie świata, ekipa SERT, która awansowała jednocześnie na prowadzenie w klasyfikacji generalnej oraz obrońcy tytułu, FCC TSR Honda. Oni również jechali praktycznie we dwójkę, podczas gdy Freddy Foray zaliczył tylko jedną zmianę. Widowiskowo, na ostatnich metrach na czwarte miejsce wskoczył zespół Wepol Racing, który rzutem na taśmę pokonał Yamahę #333.

Szóstą pozycję wywalczyła juniorska ekipa Suzuki, która wygrała jednocześnie klasę Superstock. To dla niej wielki sukces, bowiem rok temu Francuzi odpali z wyścigu w ostatnich minutach z powodu problemów technicznych.

Punkty wywalczyły także wszystkie trzy polskie zespoły. Ekipa Wójcik Racing Team 2 w składzie Kamil Krzemień, Phillip Steinmayr i Angel Rodriguez zajęła 13. miejsce w generalce, siódme w klasie Superstock i trzecie w Trofeum Dunlopa. 16. pozycję wywalczył Team LRP Poland choć jeden z jego zawodników, Dominik Vincon, startował na Słowacji z kontuzją ręki. Więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ.

Od mocnego akcentu wyścig rozpoczęła ekipa Wójcik Racing Team w składzie Marek Szkopek, Gino Rea i Chris Bergman, którzy początkowo jechali nawet na świetnym, czwartym miejscu. Niestety, z powodów problemów technicznych Yamaha #77 spadła na 17. miejsce, ale zgarnęła kolejne cztery punkty do klasyfikacji generalnej.

Kolejna, przedostatnia runda FIM EWC sezonu 2018-2019 już 9 czerwca na niemieckim Oschersleben. W lipcu wielki finał na japońskim torze Suzuka.