Były zawodnik MotoGP, Scott Redding, po wieloletniej przygodzie z padokiem Grand Prix rok temu przesiadł się na Superbike’a i od razu zdominował mistrzostwa Wielkiej Brytanii tej klasy. Czy podobnie będzie w tym roku w World Superbike?

Redding, przyzwyczajony to piekielnie szybkiego, prototypowego Desmosedici z MotoGP, jak ryba w wodzie odnalazł się na Panigale V4 R i zdominował BSB. Wskakując na miejsce wielokrotnego mistrza, Shane’a Byrne’a, który musiał zakończyć karierę z powodu kontuzji kręgosłupa, Scott już w swoim debiutanckim sezonie wywalczył mistrzostwo Wielkiej Brytanii.

W tym roku wciąż najmłodszy zwycięzca w historii wyścigów Grand Prix (w sezonie 2008 wygrał w wieku 15 lat na Donington Park w klasie 125, pokonując m.in. Marca Marqueza) awansował do World Superbike. Jak pokazały pierwsze grupowe testy w Jerez i Portimao, tutaj również Redding odnajduje się rewelacyjnie i jest całkiem możliwe, że jazda będzie dla niego jeszcze łatwiejsza niż w BSB. Dlaczego?

„Jazda motocyklem w specyfikacji World Superbike jest trochę bardziej bezpieczna i komfortowa – powiedział w Portimao. – W BSB elektronika jest zabroniona i szczególnie w długich zakrętach trzeba bardziej bawić się motocyklem. Teraz mogę bardziej skupiać się na innych aspektach jazdy. Pracujemy nad ustawieniami kontroli trakcji i nad sposobem oddawania mocy. To dla mnie fajna zabawa. Jazda bez systemów anti-wheelie i bez kontroli trakcji była rok temu bardziej wymagająca fizycznie. Teraz muszę jednak jeździć bardziej precyzyjnie.”

Czy podobnie jak Alvaro Bautista w pierwszej połowie poprzedniego sezonu, Redding będzie w stanie na Ducati nawiązać walkę z Kawasaki i Jonathanem Rea? A może obu pogodzi ktoś inny? Np. najszybszy w Portimao Toprak Razgaltioglu?

Zdjęcie: worldsbk.com