Podobnie jak zaplanowany na najbliższą niedzielę wyścig klasy MotoGP, także runda World Superbike, która miała odbyć się w Katarze za tydzień, nie dojdzie do skutku.

Powodem jest, jak się pewnie doskonale domyślacie, zamieszanie związane z koronawirusem, a dokładnie restrykcje wobec przylatujących do Kataru z Włoch. W przeciwieństwie do zmagań MotoGP, runda WorldSBK w Katarze nie została jednak odwołana, a przesunięta, ale na kiedy? Tego nie wiadomo.

Kolejna runda WorldSBK zaplanowana jest na ostatni weekend marca w Jerez de la Frontera. Hiszpański Minister Zdrowia zarekomendował dzisiaj, by zawody sportowe odbywały się za zamkniętymi drzwiami, czyli bez udziału publiczności. Póki co to tylko rekomendacja, ale jak koronawirus wpłynie na najbliższe wyścigi w Europie?

Przypomnijmy; w Katarze w ten weekend nie wystartują zawodnicy MotoGP, ale już Moto2 i Moto3. Stanie się tak ponieważ ci ostatni byli już na miejscu z okazji oficjalnych testów, w dniu w którym Katar wprowadził restrykcje dotyczące przylatujących do Doha z Włoch. Każdy podróżny z tego kraju musi trafić na obowiązkową, dwutygodniową kwarantannę. Dzień później drugą rundę sezonu MotoGP z obawy przed koronawirusem odwołały władze Tajlandii, choć nie wprowadzono tam restrykcji dla podróżnych.

W Katarze za tydzień nie wystartują nie tylko zawodnicy World Superbike, ale także World Supersport, w tym Christoffer Bergman z polskiego zespołu Wójcik Racing Team.

Co prawda organizatorzy zaplanowanego na następny weekend wyścigu Formuły 1 w Australii zapowiadają, że wyścig dojdzie do skutku, ale coraz więcej restrykcji dla podróżnych z Włoch może jeszcze skomplikować sytuację.