IV runda WSBK: Zapowiedź Monzy
Mick
4 maja 2012

Max Biaggi udaje się na legendarny, włoski tor Monza jako lider tabeli i faworyt publiczności przed czwartą rundą MŚ World Superbike, podczas gdy Carlos Checa liczy jedynie na „jak najmniejsze straty”. Ale czy aby na pewno?

Biaggi, który wygrał pierwszy wyścig sezonu, ale w czterech ostatnich nie stał na podium, prowadzi w klasyfikacji generalnej MŚ z przewagą zaledwie jednego punktu. Rok temu Rzymianin zaliczył przed własnymi kibicami średnio udany weekend. Po drugim miejscu w pierwszym wyścigu, zawodnik Aprilii przestrzelił pierwszą szykanę i finiszował dopiero na ósmej pozycji. Tak sobie „Korsarz” poradził sobie również dwa tygodnie temu w Assen, gdzie ukończył wyścigi odpowiednio na czwartym i ósmym miejscu. Warto jednak zaznaczyć, iż „Mad Max” triumfował na Monzy dwukrotnie w roku 2010.

W świetnej formie jest za to Carlos Checa. Obrońca tytułu w Holandii stanął na najniższym stopniu podium po trzech zwycięstwach z rzędu we wcześniejszych wyścigach. Niestety, zły wybór opon (założył slicki na suchy tor licząc, że nie spadnie deszcz) sprawił, że w drugim wyścigu Hiszpan w ogóle nie zdobył punktów. Choć sam zawodnik jest w świetnej dyspozycji, na takim torze jak Monza jego motocykl może nabawić się nie lada zadyszki. Ducati nie wygrało na Monzy od 2009 roku, a w poprzednim sezonie Checa w ogóle nie liczył się tutaj w stawce, kończąc oba wyścigi pod koniec pierwszej dziesiątki. „Monza znów będzie dla nas najtrudniejszym torem w kalendarzu, więc finisz w pierwszej dziesiątce byłby dobrym wynikiem” – przyznał przed weekendem wyraźnie zrezygnowany Carlos. Jednocześnie dysponująca wyjątkowo mocnym silnikiem Aprilia uwielbia długie proste toru w Mediolanie, rok w rok notując tutaj najwyższe prędkości w stawce.

Z tego właśnie powodu jeden punkt dzielący dwóch najszybszych zawodników tabeli i ostatnich sezonów, dla obrońcy tytułu może okazać się barierą nie do pokonania. Tutaj jednak pojawia się jeszcze jedna kwestia. Biaggi jest w tym roku wyraźnie zagubiony, w dużej mierze po zmianie zespołu. Owszem, oczywiście nadal ściga się w barwach fabrycznej ekipy Aprilii, ale wszyscy jego dotychczasowi mechanicy uciekli zimą do MotoGP, gdzie pracują teraz z Danilo Petruccim. Biaggi połączył tymczasem siły z zespołem, który jeszcze rok temu pracował ze śp. Marco Simoncellim, ale współpraca ta póki co przebiega w kratkę.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze presja startu przed własnymi kibicami, która Rzymianinowi chyba dała się także we znaki na Imoli, gdzie oba wyścigi ukończył poza podium oraz… Tom Sykes. Brytyjczyk zdominował wszystkie trzy tegoroczne sesje Superpole, ale wciąż czeka na swoje pierwsze zwycięstwo na suchym torze, a mocne, choć może nie najlepiej prowadzące się Kawasaki, powinno czuć się na Monzy jak ryba w wodzie. Włoski tor to bowiem klasyczny obiekt typu ‚stop and go’, z ostrymi hamowaniami i krótkim zakrętami (z wyjątkiem kończącej okrążenie Paraboliki). Teoretycznie prowadzenie schodzi tutaj na dalszy plan, a liczy się przede wszystkim moc. Dlatego właśnie Kawasaki może okazać się zielonym-czarnym koniem.

Przy tym wszystkim należy jednak pamiętać, kto wygrał tutaj oba wyścigi rok temu. Sztuki tej dokonał dosiadający wówczas Yamahy, Eugene Laverty. Ósmy w tabeli, Irlandczyk sięgnął po swoje pierwsze podium w tym roku w drugim wyścigu w Assen, gdzie o włos wyprzedził Biaggiego, a dosiadając takiej samej Aprilii, będzie na Monzy równie szybki, co „Korsarz”.

Zarówno Aprilia, jak i Kawasaki, do Włoch przywiozą nowe, testowane niedawno w Aragonii silniki, które z pewnością pomogą zawodnikom zbliżyć się do rekordowych prędkości. Max Biaggi na prostej startowej uzyskał tutaj rok temu 334km/h oraz średnią prędkość wynoszącą 204km/h. Czy rekordy te pękną w najbliższy weekend?

Jest jednak coś jeszcze, a mianowicie pogoda. Prognozy mówią o deszczowym weekendzie, a biorąc pod uwagę wydarzenia z Assen, w takich warunkach wydarzyć się może absolutnie wszystko. Niezależnie od pogody, warto będzie bacznie obserwować BMW, które jest mocno zdeterminowane, aby w końcu wygrać wyścig World Superbike. Nie ma chyba wątpliwości, że w tym roku cel ten uda się zrealizować, ale w Holandii najwyraźniej wszystko sprzysięgło się przeciwko Haslamowi i Melandriemu.

Równie ciekawie będzie w klasie Supersport, gdzie punktami na czele tabeli zrównali się dwaj zawodnicy Kawasaki, Turek Kenan Sofuoglu i Francuz Fabien Foret, jednak Sam Lowes z lubelskiego zespołu Bogdanka PTR Honda traci do nich tylko czternaście punktów i zamierza wynagrodzić ekipie wywrotkę z ostatniej rundy w Holandii. Na torze zabraknie jedynego Polaka w stawce, Pawła Szkopka, który wciąż dochodzi do siebie po kontuzji nogi, jakiej nabawił się na Imoli.

Teoretycznie idealnym rozwiązaniem byłoby wystawienie w miejsce Pawła jednego z juniorów Bogdanki, jednak cała trójka walczy w ten weekend w drugiej rundzie European Junior Cup. Zespół rozmawiał więc z wieloma zawodnikami z całego świata. Po solidnym 13 miejscu PJ-a Jacobsena w Assen, poważnie zainteresowani zastąpieniem Pawła byli zarówno znany z dwóch dzikich kart w MotoGP rok temu, Australijczyk Damian Cudlin oraz startujący przez dwa ostatnie lata w Moto2 Amerykanin Kenny Noyes. Wyjątkowo popularny w Indonezji, Doni Tata Pradita, poprosił nawet Yamahę o pozwolenie na start na motocyklu Hondy, jednak indonezyjski oddział Yamahy nie wyraził na to zgody. Póki co, losy zastępstwa Pawła Szkopka wciąż nie są więc znane, a sytuacji nie ułatwia fakt, że wielu zainteresowanych, szybkich zawodników, w ten sam weekend startuje albo w mistrzostwach Wielkiej Brytanii, albo USA.

Na torze zobaczymy jednak w niedzielę aż czterech Polaków. Andrzeja Chmielewskiego czeka start w trzeciej rundzie pucharu FIM Superstock 1000. 22-latek dwa pierwsze wyścigi sezonu ukończył odpowiednio na 10 i 13 miejscu, dlatego liczy na kolejny finisz w pierwszej dziesiątce. Tym bardziej, że „Andrew” świetnie zna włoski tor.

Tego samego nie mogą co prawda powiedzieć juniorzy Bogdanki, dla których będzie to pierwsza wizyta w Mediolanie, ale po świetnym weekendzie w Assen, Polacy i tak typowani są jako faworyci. Adrian Pasek wygrał wyścig otwarcia European Junior Cup i w niedzielę także liczy na walkę o podium, podobnie jak trzeci w Holandii, Artur Wielebski, który opuści jednak piątkowe treningi z powodu… matury! Dalszych postępów dokonać chce także Szymon Kaczmarek, który pierwszy wyścig zakończył na dziewiątym miejscu i we Włoszech celuje w czołową piątkę.

http://youtu.be/jgA66yaB7LQ

Weekend we Włoszech będzie także wyjątkowy dla kibiców, ponieważ to właśnie na torze Monza seria World Superbike świętować będzie swoje 25-lecie. Od czwartku w padoku przewidziano więc mnóstwo atrakcji, w tym wystawy najlepszych motocykli w historii serii oraz obecność wszystkich czołowych zawodników sprzed lat, z Carlem Fogarty i Troyem Baylissem na czele.

Monza w telewizji

Niedziela:

10:00 – powtórka Superpole (Eurosport 2)
10:30 – wyścig Superstock 1000 (Eurosport 2)
12:00 – pierwszy wyścig Superbike (Eurosport)
13:00 – wyścig Supersport (Eurosport)
14:30 – wyścig European Junior Cup (Sportklub)
15:30 – drugi wyścig Superbike (Eurosport 2)

18:30 – powtórka drugiego wyścigu Superbike (Eurosport)
21:00 – powtórka drugiego wyścigu Superbike (Eurosport 2)

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły