MotoGP: zapowiedź wyścigu w Holandii
Mick
24 czerwca 2015

Po czterech wygranych z rzędu, Jorge Lorenzo traci już do prowadzącego w tabeli MotoGP Valentino Rossiego tylko jeden punkt. Holenderskie Assen to jednak od lat bastion „Doktora”. Czy w sobotę dziewięciokrotny mistrz świata zdoła utrzymać za sobą hiszpańskiego kolegę z ekipy Yamahy? A może do walki o zwycięstwo włączy się ktoś inny?

Po pierwszych siedmiu wyścigach sezonu 2015 Yamaha jest klasą samą dla siebie. Lorenzo wygrał cztery ostatnie Grand Prix. Wcześniej dwukrotnie zwyciężał Rossi, który ani razu nie schodził w tym roku z podium. W efekcie duet ten wyprzedza w tabeli zawodników Ducati o ponad 40 punktów. Aktualny mistrz Marc Marquez, który nie ukończył dwóch ostatnich startów, w generalce traci do lidera astronomicznych 69 oczek. Jeśli w Assen nie zacnie odrabiać punktów, jego szanse na obronę tytułu mogą w sobotę przepaść bezpowrotnie.

Zawodników Yamahy w Assen powstrzymać będzie bardzo trudno. To właśnie motocykliści startujący na modelu M1 sięgnęli tu w MotoGP od 2002 roku po najwięcej, bo aż siedem zwycięstw. Rossi wygrywał tutaj w królewskiej klasie aż sześciokrotnie, po raz ostatni dwa lata temu. To jeden z jego ulubionych torów. Podobnie jest z Lorenzo, który co prawda w MotoGP triumfował tutaj tylko raz, w sezonie 2010, ale także uwielbia najstarszą rundę w kalendarzu Grand Prix.

Hiszpan z Assen wiąże jednak też wciąż świeżą traumę. Dwa lata temu Lorenzo przewrócił się podczas mokrego, drugiego treningu wolnego i złamał obojczyk. Jeszcze tego samego dnia wrócił do Barcelony, przeszedł operację, a dwa dni później wystartował w wyścigu, finiszując na piątej pozycji. Było to jednym z najbardziej spektakularnych osiągnięć w karierze dwukrotnego mistrza MotoGP. Rok temu, kiedy podczas wyścigu w Assen zaczęło kropić, Lorenzo najzwyczajniej nie wytrzymał tego jednak psychicznie. Z powodu bolesnych wspomnień stracił tempo i dojechał do mety na 13 lokacie. Jak będzie tym razem? Prognozy pogody mówią o intensywnych, ale przelotnych opadach deszczu przez cały weekend.

Rossi doskonale zdaje sobie sprawę, że do „złamania” Lorenzo potrzebuje udanych kwalifikacji i świetnego początku wyścigu. Póki co piłeczka jest po stronie Hiszpana, który zdominował cztery ostatnie rundy. Od Jerez nie oddał prowadzenia ani na jednym okrążeniu. Aby wybić go z rytmu, Rossi musi zrobić to, co z Caseyem Stonerem na torze Laguna Seca w 2008 roku. „Doktor” atakował wtedy szybszego Australijczyka jak szalony, ostatecznie prowokując go do błędu i wywrotki. Teraz podobnie będzie chciał – i musiał – zagrać na nosie Lorenzo. Jeśli nie zaatakuje go w sobotę tuż po starcie, na mecie może stracić jednopunktowe prowadzenie w tabeli.

Wcale nie jest jednak powiedziane, że pojedynek o zwycięstwo rozstrzygnie się tylko pomiędzy duetem Yamahy. Marc Marquez i Honda są co prawda w poważnych tarapatach z uwagi na zbyt nerwowy silnik, ale w Barcelonie testowali ostatnio z powodzeniem podwozie z 2014 roku, które przynajmniej częściowo wydawało się rozwiązywać problemy z niestabilnymi wejściami w zakręty. Hiszpan potrzebuje w ten weekend czasu na suchym torze, ale jeśli go otrzyma, może być w sobotę bardzo groźny. Jak sam podkreśla, lubi Assen, ale charakterystyka pełnego szybkich łuków obiektu nie sprzyja jego stylowi jazdy. Dwa lata temu w debiucie przegrał zacięty pojedynek o zwycięstwo z Rossim, ale w poprzednim sezonie to on rozdawał tutaj karty. Jak będzie tym razem?

Wielkim znakiem zapytania będzie w ten weekend Ducati, które w przeszłości miało w Assen spore problemy, ale pozbawione w tym roku podsterowności, może być naprawdę szybkie. Po dwóch wywrotkach w dwóch ostatnich wyścigach, doświadczony Andrea Dovizioso stracił trzecie miejsce w tabeli na rzecz młodszego Andrei Iannone. „Desmo Dovi” w sobotę liczy więc na rewanż. Czy Włosi będą mieli jednak tempo, aby powalczyć o wygraną?

O ile Ducati jest znakiem zapytania, o tyle Suzuki może okazać się czarnym koniem. Assen nie wymaga mocnego silnika, za to kluczem do sukcesu jest podwozie. Idealnie pokrywa się to więc z charakterystyką słabego na prostych, ale świetnie prowadzącego się modelu GSX-RR. Co więcej, Aleix Espargaro rok temu stał tutaj na pole position i finiszował tuż za podium (wtedy jeszcze na Yamasze), a po trzech nieukończonych wyścigach jest zdeterminowany, aby wygrane kwalifikacje z Barcelony zamienić wreszcie na szampana i puchar. Wolniejszy nie będzie wcale debiutant Maverick Vinales. Dla obu podium będzie jak najbardziej realnym celem. A wygrana?

Zęby na odrobinę srebra ostrą sobie także inni. Dani Pedrosa wrócił ostatnio na podium i choć do Lorenzo stracił 19 sekund, w ten weekend może być tylko szybszy. Po trzech nieukończonych wyścigach swój potencjał w walce o podium potwierdzić chce także Cal Crutchlow, który dwa lata temu w Assen był zarówno na pole position, jak i na pudle. Solidne tempo pokazuje w tym sezonie Bradley Smith, ale gonić go musi sfrustrowany brakiem wyników Pol Espargaro. Może właśnie tutaj jego los się odmieni? Obaj prosto z Assen polecą do Japonii na testy przed lipcowym wyścigiem wytrzymałościowym na torze Suzuka. Muszą więc mierzyć siły na zamiary.

Kręte Assen to także miejsce, w którym zabłysnąć mogą zawodnicy kategorii Open. Stefan Bradl będzie chciał powtórzyć ubiegłoroczny wyczyn Aleixa Espargaro, który na Forward Yamasze stanął na pole position. Niemiec najpierw pokonać będzie jednak musiał imponującego debiutanta, Lorisa Baza. Eugene Laverty zna tor ze swoich startów w World Superbike, a Nicky Hayden właśnie tutaj sięgnął w 2006 roku po jedno z trzech swoich zwycięstw w MotoGP. Lider klasyfikacji Open, Hiszpan Hector Barbera, Assen uważa z kolei za swój ulubiony tor w kalendarzu. Może to właśnie on pogoni w sobotę za czołówką?

Liderzy odskoczyli rywalom nie tylko w MotoGP, ale także w mniejszych klasach. Johann Zarco ma 40 punktów przewagi w tabeli Moto2, a Danny Kent aż 51 w Moto3. Konkurencja musi więc wziąć się do pracy jeśli chce jeszcze powalczyć o tytuły. A gdzie, jak nie w Assen? To w końcu najstarsza runda w kalendarzu MŚ. Jedyna rozgrywana od pierwszej edycji cyklu w 1949 roku (wtedy jeszcze na publicznych drogach, zanim w latach 50-tych powstał znany dzisiaj tor). To także jedyna runda, podczas której wyścigi odbywają się w sobotę oraz jedyna, która nie ma statusu Grand Prix, a Tourist Trophy, w nawiązaniu do słynnych wyścigów ulicznych sprzed lat.

Czy tradycji stanie się zadość także w ten weekend? A może faworytów pogodzą niespodziewani zwycięzcy? Czy pomoże w tym pogoda? To będzie kolejna nieprzewidywalna runda MotoGP! Czwartkowe treningi oraz sobotni wyścig MotoGP na żywo w Polsacie Sport News. Cały weekend w internecie, na portalu polsatsport.pl.

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły