MotoGP – Co dalej z Valentino Rossim? Trzy oferty i tydzień na podjęcie decyzji
Mick
1 sierpnia 2012

9-krotny motocyklowy mistrz świata ma już tylko kilka dni na podjęcie decyzji dotyczącej swoich przyszłorocznych startów w MotoGP. Zostanie w Ducati, wróci do Yamahy, a może wsiądzie na Gresini Hondę? Mick analizuje sytuację.

Spójrzmy prawdziwe w oczy: To, co dzieje się od momentu przejścia do Ducati rok temu, to najgorsza passa w wyścigowej karierze Valentino Rossiego. Włoskie połączenie sił nie przyniosło oczekiwanych rezultatów i okazało się klapą na całej linii. Do dalej z 9-krotnym mistrzem świata? Rossi rozważa trzy opcje: pozostanie w Ducati, powrót do fabrycznego zespołu Yamahy oraz przesiadkę na Hondę prywatnego zespołu San Carlo Honda Gresini. Każda z nich ma swoje plusy i minusy. Oto krótka analiza:

Ducati: Wiara w obietnice bez pokrycia?

Odejście od włoskiej ekipy oznacza jedno: Rossi będzie musiał przyznać się do klęski. Nie udało mu się ujarzmić motocykla, na którym Casey Stoner sięgnął przecież po mistrzowski tytuł. Co więcej, nie udało mu się zostać mistrzem świata na maszynach trzech różnych producentów. Włoch zawsze znany był jako pilny student historii i wyścigowych statystyk. Rekordy mają dla niego wielkie znaczenie, dlatego wygranie na Ducati jest dla Rossiego tak istotne. Wygraniem na Ducati Włoch na zawsze zapisałby się w historii MotoGP jako najlepszy zawodnik wszech czasów.

Co zrobi Rossi? – foto Mick

Sęk w tym, że póki co wciąż nie widać perspektyw na postępy, które pozwoliłyby Rossiemu wrócić na szczyt na bolońskim motocyklu. Co prawda Ducati zostało niedawno zakupione przez Audi, które jest gotowe wydać miliony, aby uczynić projekt konkurencyjnym, a włoska stajnia próbuje zwerbować genialnego inżyniera, Masao Furusawę, który razem z Rossim przemienił Yamahę M1 z brzydkiego kaczątka w łabędzia, ale tutaj pojawia się problem: Czas, a raczej jego brak.

Ducati potrzebuje sporo czasu, aby wywrócić wszystko do góry nogami i stworzyć konkurencyjny pakiet. Trzeba nie tylko przyspieszyć rozwój, projektowanie i testowanie nowych rozwiązań, ale także zatrudnić lepszego, szybszego i skuteczniejszego kierowcę testowego. Pieniądze i doświadczenie Audi z pewnością w tym pomogą, ale Niemcy znają się na samochodach, a nie motocyklach.

Jak przyznał sam Rossi, przedłużenie umowy wymaga zaufania w obietnice bez pokrycia, ale Włoch ma ten sam problem, co Ducati – czas. Mając na karku 33 lata, „Doktorowi” nie zostało już wiele czasu. Dwa, trzy, może cztery lata i najlepsze czasy Valentino będzie miał za sobą. Czy może sobie pozwolić na zmarnowanie swojej ostatniej szansy?

Z tego powodu przejście do Yamahy wydaje się wyjątkowo korzystne. Jeszcze niedawno plotkowano, że Ducati zaoferowało Rossiemu nowy kontrakt, wart 17 milionów Euro rocznie, ale sam Włoch potwierdził na Laguna Seca, że suma ta jest znacznie niższa, co także dla niego jest bardzo zrozumiałe – w końcu od dołączenia do Ducati tylko dwukrotnie stanął na podium i często przegrywał na torze z zespołowym kolegą, Nickym Haydenem. Choć Rossi podkreśla, że pieniądze nie mają dla niego znaczenia, to jednak Yamaha ze swoją ofertą poszła nieco „po bandzie”! Dlaczego?

Yamaha: Zwycięstwa z dumą w kieszeni?

Rossi chce znów wygrywać. Także dlatego, że ma na swoim koncie 105 zwycięstw, a do rekordu Giacomo Agostiniego brakuje mu tylko 17 wygranych. Powrót na fabryczną Yamahę M1, nawet jeśli będzie drugim zawodnikiem u boku Jorge Lorenzo, oznacza szansę na szybkie zbliżenie się do rekordu słynnego „Ago”, 15-krotnego mistrza świata.

Na jakiej maszynie zobaczymy za rok słynne 46? – foto Mick

Yamaha także bardzo skorzystałaby na powrocie „Doktora”, zarówno marketingowo, jak i finansowo. W końcu Włoch przyniesie ze sobą pieniądze Monster Energy, a być może również Marlboro – to bardzo przydałoby się Yamasze, która od odejścia Włocha ściga się bez sponsora tytularnego. Wyścigowy szef japońskiej marki, Brytyjczyk Lin Jarvis, doskonale zdaję sobie sprawę z trudnej sytuacji Włocha, a mając w swoich szeregach będącego w świetnej formie Jorge Lorenzo, może pozwolić sobie na ostre negocjacje.

Czytaj także: Ben Spies odchodzi z Yamahy!

Podobno Yamaha zaproponowała Rossiemu jedynie 4 miliony Euro rocznie, co zakrawa wręcz na żart. Co gorsza, zespół nie zamierza także opłacać przelotów australijskich mechaników Włocha na każdą rundę. To oznacza, że Valentino będzie musiał albo zrezygnować ze swojej świty, albo samemu pokryć koszty podróży mechaników.

Yamaha daję Rossiemu wyraźnie do zrozumienia, że niespecjalnie jej na nim zależy. Pytanie, jak bardzo zdeterminowany jest sam Rossi? Jeśli schowa dumę do kieszeni, już za kilka miesięcy może wrócić na szczyt podium i kto wie, może nawet utrzeć nosa Jorge Lorenzo, poprawiając przy tym rekord ilości zwycięstw w MŚ. Ale czy ktoś taki, jak 9-krotny mistrz świata może pozwolić sobie na aż takie poniżenie? Być może tak słabe warunki, proponowane przez Yamahę, pozostawią Włocha bez wyboru i zmuszą do pozostania w Ducati?

San Carlo Honda Gresini: Najmniej prawdopodobna opcja?

Rossi nie ukrywa, że jest przekonany, iż to Livio Suppo, były szef Ducati, obecnie dyrektor marketingu HRC, stanął na drodze jego powrotu do Repsol Hondy – panowie od lat za sobą nie przepadają. Mimo wszystko Włoch otrzymał ofertę od prywatnej ekipy San Carlo Gresini Honda. Dostałby do swojej dyspozycji fabryczny motocykl, startowałby we włoskim zespole, a włoski producent czipsów, San Carlo, z pewnością z radością zapłaciłby mu każde pieniądze.

Sęk w tym, że choć model RC213V jest świetnym motocyklem, na prywatnej maszynie Rossi nigdy nie będzie miał szans na walkę o mistrzowski tytuł. W końcu Repsol Honda nie pozwoli, aby ktoś inny objeżdżał na torze Daniego Pedrosę i Marca Marqueza. Rossi ma tego świadomość, ale jeśli Ducati nadal będzie rozczarowywać, a oferta Yamahy trafi do kosza, Honda może okazać się rozwiązaniem, które pozwoli mu przynajmniej znów regularnie walczyć o podium. Czy jednak „mniejsze zło” jest lepsze niż zaryzykowanie i zostanie na Desmosedici? Wątpliwe.

Tydzień na decyzję

Czy to już czas, aby zejść z Ducati? – foto Mick

Jedno jest pewne: Ducati dało Rossiemu tydzień na podjęcie decyzji i podpisanie nowej umowy. Wygląda więc na to, że na Indianapolis poznamy losy przyszłości Włocha. Czekają na nią nie tylko kibice na całym świecie, ale także inni zawodnicy. Jeśli Rossi zostanie w Ducati, na miejsce Bena Spiesa w fabrycznym zespole Yamahy wskoczy najprawdopodobniej Andrea Dovizioso, który może zarówno pozostać w zespole Tech 3, jak i przesiąść się na Hondę Gresiniego, która także została zaproponowana Rossiemu.

Jeśli 9-krotny mistrz świata opuści Ducati, niemal pewniakiem na jego miejsce wydaje się Cal Crutchlow, którego jednak Yamaha nie widzi chyba w roli partnera Jorge Lorenzo. Jeśli więc wcześniej poznamy oficjalnie losy Dovizioso bądź Crutchlowa, może to być sygnał, iż Rossi także podjął już decyzję – zresztą, niektórzy znający się na temacie są przekonani, że Rossi już postanowił mimo wszystko wrócić na Yamahę!

Co Waszym zdaniem powinien zrobić „Doktor”? Zaryzykować i zostać w Ducati, gdzie może czekać go kolejny, fatalny sezon? Przyjąć ujmujące warunki i mimo wszystko wrócić do Yamahy i na podium? A może zaskoczyć wszystkich i wskoczyć do prywatnego zespołu Hondy, z którą przecież rozpoczynał swoją karierę w MotoGP?

Tak czy inaczej, MotoGP potrzebuje powrotu Rossiego na szczyt, więc lepiej, aby Włoch dobrze wypoczął i dokonał w najbliższych dniach właściwego wyboru!

Mick
Redaktor naczelny

Redaktor działu sportowego. Kompendium wiedzy o wyścigach motocyklowych. Nie ma sezonu, nie ma klasy i nie ma zawodników, o których Mick chociażby nie słyszał. Odkryje kulisy zarówno WMMP, jak i zakamarki klasy MotoGP. Masz sprawę ? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły