Obrońca tytułu mistrzowskiego w królewskiej klasie MotoGP, Hiszpan Marc Marquez przyznaje, że rehabilitacja operowanego w listopadzie, prawego barku, nie przebiega tak sprawnie, jak powinna.

Rok temu motocyklista Repsol Hondy przeszedł operację lewego, osłabionego i często wypadającego barku. Hiszpan potrzebował całej zimy aby wrócić do zdrowia, ale mimo wszystko zaliczył swój najlepszy sezon w MotoGP, sięgając po kolejny tytuł i dystansując rywali.

Niemal natychmiast po ostatnich testach w Jerez Marquez poddał się operacji prawego barku, który jak się okazało, był już mocno osłabiony w podobny sposób. Nie pomogła też z pewnością wywrotka podczas wspomnianych testów, podczas której Marc kolejny raz wybił prawy bark.

Choć początkowo tłumaczono, że to bardziej zabieg prewencyjny niż sytuacja alarmowa, dziś okazuje się, że uszkodzenia były poważniejsze niż wcześniej informowano, a rehabilitacja przebiega trudniej niż zakładano.

„Wolałbym, żeby szło nam to lepiej – powiedział Marquez. – Jest ciężko. Rok temu rehabilitacja lewego barku przebiegała inaczej. Teraz miało być łatwiej, ale tak się nie stało. Mam nadzieję, że będę gotowy na testy w Sepang.”

Czy faktycznie jest tak źle, czy to tylko zasłona dymna, która ma uśpić czujność rywali? Z jednej strony Marquez pokazał na Twitterze filmik z treningów, na którym widać wyraźnie, o ile słabiej zarysowane są mięśnie na jego prawym ramieniu. Z drugiej strony Hiszpan trenował niedawno karting, który z uwagi na brak wspomagania kierownicy nie jest przecież łatwy dla ramion i barków.

Tymczasem testy w Malezji już na początku lutego…